Homilia wygłoszona podczas Mszy św. beatyfikacyjnej księdza Jerzego Popiełuszki
Eminencje, Ekscelencje, Szanowni przedstawiciele władz cywilnych i
wojskowych, Drodzy Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego, Umiłowani Bracia i
Siostry!
1. Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie
muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi Księdzu Jerzemu
Popiełuszce. Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do
łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna do
ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło
piękność i godność. Zakrwawione usta tej umęczonej twarzy zdawały się
powtarzać słowa Sługi Pańskiego: "Podałem grzbiet mój bijącym i
policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami
i opluciem" (Iz 50, 6).
Co było powodem tak wielkiej zbrodni? Czy
Ksiądz Jerzy był może przestępcą, mordercą, a może terrorystą? Nic z
tych rzeczy. Ksiądz Popiełuszko był po prostu wiernym katolickim kapłanem,
który bronił swojej godności jako sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności
tych, którzy, podobnie jak on, byli ciemiężeni i upokorzeni. Ale religia,
Ewangelia, godność osoby ludzkiej, wolność nie były pojęciami zgodnymi z
ideologią marksistowską.
To właśnie dlatego rozpętał się przeciw niemu niszczący gniew
wielkiego kłamcy, nieprzyjaciela Boga i ciemiężcy ludzkości, tego, który
nienawidzi prawdy i szerzy kłamstwo. W tamtych latach, jak zdarzało się
niekiedy w historii, na dużym obszarze Europy, światło rozumu zostało przyćmione
ciemnością, a dobro zastąpione złem.
Prorocze sumienia ubiegłego
wieku ostrzegały, że imperium zła może zrodzić tylko gorzkie i niestrawne
"strąki" (Łk 15, 16), jak pokarm świń, którym chciał się posilić
syn marnotrawny, porzuciwszy wpierw dom umiłowanego ojca.
2.
Ksiądz Jerzy nie uległ pokusie, by żyć w tym obozie śmierci. Przy pomocy
jedynie duchowych środków, takich jak prawda, sprawiedliwość oraz miłość,
domagał się wolności sumienia obywatela i kapłana. Lecz zgubna ideologia nie
znosiła światła prawdy i sprawiedliwości. Dlatego ten bezbronny kapłan był
śledzony, prześladowany, aresztowany, torturowany a ostatecznie brutalnie związany
i, choć jeszcze żył, został wrzucony do wody. Jego oprawcy, którzy nie
mieli najmniejszego szacunku dla życia, z pogardą odnosili się nawet do śmierci.
Porzucili go, jak niektórzy porzucają martwe zwierzę. Jego ciało zostało
odnalezione dopiero po dziesięciu dniach.
Nie wystarczyłoby łez
wszystkich polskich matek, aby załagodzić taki ból i mękę. Wobec tortur
zadanych mu przez oprawców, ksiądz Jerzy okazał się odważnym męczennikiem
Chrystusa: "Dręczono Go – pisze prorok – lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema
wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie
został usunięty […]. Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego
ludu został zbity na śmierć" (Iz 53, 7-8).
Ofiara młodego kapłana
nie była porażką. Jego oprawcy nie byli w stanie, nie mogli uśmiercić
Prawdy. Tragiczna śmierć naszego męczennika była w rzeczywistości początkiem
powszechnego nawrócenia serc do Ewangelii. Śmierć męczenników jest istotnie
posiewem chrześcijan.
3. Dzisiejsza beatyfikacja jest godnym zapamiętania
dniem radości dla waszego narodu. Ksiądz Popiełuszko, uwielbiony, zostaje
oddany w ramiona Matki Kościoła w tym samym geście, w jakim prorok Eliasz
oddał wskrzeszone do życia dziecko jego matce: "Patrz! Twój syn żyje"
(1 Krl 17,23).
Poprzez wyniesienie do chwały ołtarzy Błogosławionego
Księdza Jerzego Popiełuszki Ojciec Święty Benedykt XVI mówi do Kościoła w
Polsce: "Patrz, oto syn twój żyje". Jest to wielki dar dla wielkiego
narodu, którego księga świętości wzbogaca się o kolejną szczególną kartę.
Dzisiaj
Kościół w Polsce może wołać wraz z Psalmistą:
"Śpiewajcie
Panu psalm wy, co Go miłujecie,
wychwalajcie Jego świętą pamiątkę! …
Wysłuchaj,
Panie, zmiłuj się nade mną;
bądź, Panie, dla mnie wspomożycielem!
Biadania
moje zmieniłeś mi w taniec;…
Boże mój, Panie, będę Cię wysławiał
na wieki" (z Psalmu 29).
Podczas gdy
wspomnienie oprawców budzi zawsze dezaprobatę, pamięć o naszym Błogosławionym
lśni blaskiem wiecznego błogosławieństwa dla wszystkich.
4. Kto dał naszemu męczennikowi tak heroiczną siłę
do przyjęcia męczeństwa? W drugim czytaniu dzisiejszej liturgii słowa św.
Paweł ukazuje nam potęgę łaski, która wiernych heroldów Ewangelii
przemienia w bohaterów. Podobnie jak św. Paweł, również błogosławiony Ksiądz
Jerzy mógłby powiedzieć: "Oświadczam wam bracia, że głoszona przeze
mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie
nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus
Chrystus" (Gal 1,11-12). Jezus wybrał młodego Jerzego, jeszcze w łonie
jego matki, i powołał go swoją łaską do kapłaństwa, aby głosił Jego słowo
prawdy i zbawienia "nowym poganom" swoich czasów (por. Gal 1,16).
Jezus
Chrystus, obecny w Eucharystii, był jego mocą. W latach 1966-68 kleryk Jerzy
Popiełuszko odbył służbę wojskową, która była dla niego czasem wielkiego
cierpienia, okresem licznych upokorzeń i ograniczenia wolności religijnej. Nie
pozwalano mu uczestniczyć w Mszy św. i przyjmować Komunii św. W liście, który
skierował do ks. Czesława Miętka, swojego ojca duchownego w seminarium w
Warszawie, jako młody kleryk-żołnierz pisał: "Wczoraj poszedłem do
miasta, podając jako pretekst konieczność wpłacenia pieniędzy do banku.
Poszedłem do kościoła i po raz pierwszy od miesiąca przyjąłem Eucharystię".
W
obliczu religijnych prześladowań, Eucharystia była dla niego boskim pokarmem,
który umacniał go w dawaniu świadectwa wierze. Eucharystycznym był również
jego ostatni życiowy czyn, celebracja Mszy św., odprawionej 19 października
1984 roku. Przy tej okazji nasz Błogosławiony zachęcał robotników, aby nie
uciekali się do nienawiści i zemsty, ale dążyli do zgody i pokoju: "Módlmy
się – powiedział – byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede
wszystkim od żądzy odwetu i przemocy".
5.
Takie jest przesłanie, które nasz błogosławiony Męczennik przekazuje nam właśnie
dzisiaj. Chrześcijanin jest świadkiem dobra i prawdy. Chrześcijanin przeżywa
jako "błogosławieństwo" ubóstwo, smutek, niesienie pokoju oraz
prześladowania, ponieważ Jezus mówi: "Błogosławieni, którzy cierpią
prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo
niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują
was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się
i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali
proroków, którzy byli przed wami" (Mt 5,10-12).
To wszystko było
wiernie realizowane przez naszego Błogosławionego, mimo że zadawano gwałt
jego kapłańskiemu sumieniu i prześladowano go aż do kresu jego życia. Ale
Jezus nie pozostawił swego umiłowanego syna w objęciach zła i śmierci.
Podobnie jak postąpił z dzieckiem wdowy z Nain (Łk 7,11-17), tak również
dla tego wybranego syna Jezus przygotował chwałę w niebie, a teraz także i
na ziemi. Dzisiaj Bóg zwraca się do Kościoła w Polsce i do Kościoła
powszechnego, aby przestał płakać, ponieważ ten Jego syn żyje w chwale
nieba.
Jezus jest życiem i zmartwychwstaniem. On unicestwia śmierć i
zepsucie. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.
Cyryl
Aleksandryjski mówi, że Chrystus "zlitował się nad kobietą i, aby
zatrzymać jej łzy, rozkazał: "Nie płacz". Natychmiast usunięty
został powód jej płaczu".
Współczucie Jezusa dla bolejącej
matki jest w istocie współczuciem, jakie nasz Pan żywi dla swojego Kościoła,
świętej Matki ochrzczonych, kiedy opłakuje on swoich synów prowadzonych na
śmierć przez nieprzyjaciół dobra. Matka Kościół martwi się o nich i oręduje
u Syna Bożego, aby opiekował się nimi, co więcej – aby ich przywrócił do
życia.
Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami, że wieść o tym
"rozeszła się po całej Judei i po całej okolicznej krainie" (Łk
7,17).
Teraz również wieść o beatyfikacji Księdza Popiełuszki roznosi
się z Polski na cały Kościół i na cały świat jak zapach wonnego kadzidła.
Dzisiaj,
na zakończenie Roku Kapłańskiego, święta Matka Kościół przedstawia postać
nie tylko wzorowego księdza, ale również heroicznego świadka piękna i
prawdy Ewangelii Jezusa.
6. Jego wiara miała wpływ na innych. "Bardzo często
– zwraca uwagę jeden ze świadków – jego spotkania z ludźmi stawały się
okazją do modlitwy […] Starał się widzieć wszystkie swoje sprawy oczyma
wiary".
Była też niezłomna i promieniowała w środowiskach oraz
w osobach, które spotykał: "Wiara – dodaje Ks. Biskup Miziołek – nie była
w nim czymś dodatkowym, uzupełniającym, lecz stawała się miarą wszystkich
jego czynów".
Bardzo wzruszające jest świadectwo mamy naszego Błogosławionego,
Pani Marianny Popiełuszko: "Mój syn, Ksiądz Jerzy, był przez całe życie
człowiekiem głęboko wierzącym… Kiedy służył w wojsku, odmawiał różaniec
pomimo zakazu dowódcy. Nigdy nie słyszałam, by żalił się na Pana Boga.
Starał się przyjmować wyrządzane nieprzyjemności w duchu wiary i z miłości
do Pana Boga".
Ksiądz Popiełuszko, podobnie jak biblijny
sprawiedliwy, żył wiarą i miłością: "W jego życiu – stwierdza
kolejny świadek – nie zauważyłem antypatii w stosunku do osób czy nienawiści
w odniesieniu do oprawców. W kazaniach wzywał do zgody. Jego dewizą były słowa
św. Pawła: `Zło dobrem zwyciężaj’".
Nasz Błogosławiony, w
kazaniu wygłoszonym w marcu 1983 roku, w taki sposób zachęcał wiernych:
"Bądźmy więc silni miłością, modląc się za braci błądzących, nie
potępiając nikogo, a piętnując i demaskując zło. Prośmy słowami
Chrystusa, jako Jego wyznawcy, które On wypowiedział na krzyżu: `Ojcze,
odpuść im, bo nie wiedzą co czynią.’ (Łk 23,34). A nam daj, Chryste, większą
wrażliwość na działanie miłości niż siły i nienawiści".
Był
świadomy, że zło dyktatury miało swoje źródło w szatanie, dlatego więc
zachęcał, aby zło zwyciężać dobrem i łaską Bożą: "Zło może
zwyciężyć tylko ten, kto jest pełen dobroci".
Mówił:
"Chrześcijaninowi nie może wystarczyć jedynie potępienie zła, kłamstwa,
nikczemności, przemocy, nienawiści, zniewolenia; on sam musi być autentycznym
świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i
miłości".
Zło, niosące ze sobą przemoc, jest znakiem słabości
i bezużyteczności. Natomiast dobro zwycięża i rozszerza się siłą swojej słodyczy,
współczucia i miłości.
Ustroje polityczne przemijają tak jak letnie
burze, pozostawiając jedynie zniszczenia, podczas gdy Kościół wraz ze swoimi
synami pozostaje, aby wspomagać ludzkość darem nieograniczonej miłości.
Chrześcijanie są solą ziemi i światłem świata: "Tak niech świeci
wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca
waszego, który jest w niebie" (Mt 5, 16).
14 czerwca 1987 roku
Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II długo modlił się nad grobem Księdza
Jerzego. Złożył wiązankę kwiatów oraz w ciszy objął i ucałował kamień
grobowy. Papież widział w tym kapłanie godnego syna Polski.
Moi
drodzy, w obliczu odradzających się prześladowań skierowanych przeciwko
Ewangelii i Kościołowi, ponadczasowym przesłaniem, jakie musi rozbrzmiewać
dzisiaj w naszych sercach, jest to, które wyraził Ojciec Święty Benedykt
XVI, przedstawiając syntezę męczeńskiego świadectwa Błogosławionego
Jerzego Popiełuszki. Papież mówi, że nowy Błogosławiony był kapłanem i męczennikiem,
wytrwałym oraz niestrudzonym świadkiem Chrystusa: on zło dobrem zwyciężył,
aż do przelania krwi.
Amen.
Abp Angelo Amato, S.D.B.
