Felieton „Myśląc Ojczyzna”

Audio MP3
Pobierz

VI przykazanie: Nie cudzołóż

Drodzy Telewidzowie, Drodzy Radiosłuchacze! Kochana Rodzino Radia Maryja!
Pragnę, aby moje refleksje nad przesłaniem Jana Pawła II sprzed 15 laty, odnoszącym
się do Dekalogu, były jakimś – przynajmniej pośrednio – elementem przygotowania
duchowego do pielgrzymki Ojca Świętego Benedykta XVI. Jestem bowiem głęboko
przekonany, że obecny Papież będzie chciał kontynuować to dzieło ewangelizacji,
które na
ojczystej ziemi podejmował Jan Paweł II.
Kiedy pochylamy się nad sensem szóstego przykazania w całym życiu moralnym,
to mamy świadomość, że jest to jedno z tych przykazań, które w obecnym świecie
jest
najbardziej lekceważone, ośmieszane i kontestowane. Przeciwnicy Kościoła dobrze
wiedzą, że jedną z dróg wyrwania człowieka – zwłaszcza młodego – z kręgu wiary
i oderwania go od Kościoła jest demoralizacja na płaszczyźnie przeżywania płciowości.
Dlatego też Jan Paweł II swoje rozważanie o V przykazaniu – a mówił o tym w
Łomży -poprzedził odniesieniem do ewangelicznej przypowieści o siewcy. Mówi
do nas:
"W przypowieści ewangelicznej Chrystus zwraca uwagę nade wszystko na glebę
dusz ludzkich i sumień ludzkich i ukazuje, co dzieje się ze słowem Bożym w
zależności
od rodzaju owej szczególnej gleby. Słyszymy więc o ziarnie, które zostało porwane
i nie przyjęło się w ludzkim sercu, bo człowiek uległ Złemu i nie zrozumiał
słowa. Słyszymy o ziarnie, które padło na ziemię skalistą, na glebę oporną
– i nie
potrafiło zapuścić korzeni, nie wytrzymało więc pierwszej próby. Słyszymy o
ziarnie, które padło między osty i ciernie – i zostało przez nie zagłuszone;
te osty i
ciernie to ułuda doczesności, dobrobytu, który przemija. Jedynie to ziarno,
które padło na ziemię żyzną, urodzajną, wydaje plon. Kto jest tą ziemią żyzną?
Ten,
kto słucha słowa i rozumie je. Słucha i rozumie. Nie wystarczy usłyszeć, trzeba
przyjąć rozumem i sercem". I dodał: "Niech każdy z nas zapyta siebie: Jaką
jestem glebą? Co dzieje się z ziarnem Bożej prawdy w moim życiu?" (Łomża, nr
4).
Odnosząc to wprost do polskiej sytuacji, Ojciec Święty stawiał nam trudne pytania:
"Od stuleci trwa Boży siew na naszej ziemi, przez pokolenia prawda ludzkiej
i chrześcijańskiej moralności pada na glebę dusz. Jaka jest ta gleba? Co stało
się z ziarnem Ewangelii na przestrzeni ostatnich pokoleń? Czy ziarno przykazań
trafia na glebę urodzajną? Czy też jest to może gleba oporna, która nie przyjmuje
słowa prawdy? […]. Czy podstawowe zasady moralności nie zostały ‚wyrwane’
z
naszej gleby przez Złego, który pod różnymi ukrywa się postaciami? Czy nie
zostały ‚wydziobane’ przez rozkrzyczane drapieżne ptactwo wielorakiej propagandy,
publikacji,
widowisk, programów, które igrają z naszą ludzką słabością?"
Dopiero w tym szerokim kontekście pytań o to, czy przykazania padają w nas
na glebę urodzajną, Jan Paweł II stawia pytanie o to, co się stało z przykazaniem
"Nie cudzołóż" w naszym polskim życiu. Dalsze jego pytania należy uznać za
swoisty
rachunek sumienia w odniesieniu do tego przykazania. Są to pytania o to, czy
małżonkowie chcą, by ich dzieci rodziły się z czystych rodziców, czy mamy świadomość
prawdziwej godności naszego ciała, które przecież będzie mieć udział w zmartwychwstaniu
i że ludzka płciowość jest dowodem wielkiego zaufania ze strony Boga. Niektóre
z tych pytań zacytuję wprost: "Czy pamiętamy o tym, że każdy człowiek jest
osobą i że nie wolno drugiego człowieka sprowadzać do roli przedmiotu, który
z pożądliwością
można oglądać lub którego się po prostu używa? Czy narzeczeni budują swoją
przyszłą jedność małżeńską, tak jak się to robić powinno, to znaczy zaczynając
od budowania
jedności ducha? Czy małżonkowie pracują nad pogłębieniem swojej małżeńskiej
jedności – pomimo całego trudu, a także obiektywnych trudności, jakie niesie
z sobą życie,
pomimo różnych ułomności, jakimi oboje są obciążeni? Czy pamiętają o tym, że
w momencie ich ślubu przed ołtarzem sam Chrystus zobowiązał się być z nimi
zawsze, być ich światłem i mocą? Czy małżonkom naprawdę zależy na tym, aby
ta Boska
obecność Chrystusa napełniała ich życie małżeńskie i rodzinne? Pytania te stawiam
przed Bogiem, stawiam je wszystkim rodzinom katolickim, wszystkim małżonkom,
wszystkim rodzicom w całej Polsce!".
Wyrazistość i odwaga, z jaką stawiał przed nami te pytania Ojciec Święty Jan
Paweł II, płynie z głębokiego przekonania, że wypełnienie zobowiązań moralnych
płynących z szóstego przykazania – podobnie jak z innych przykazań – nie opiera
się na czysto ludzkim wysiłku, albowiem Bóg, który wzywa do czegoś, daje jednocześnie
łaskę, by człowiek mógł to wypełnić. Stąd słowa Papieża: "Ten, który uczy:
‚Nie cudzołóż’, jest Dobrym Pasterzem, Pasterzem ludzkiej miłości, którą chce
uczynić
piękną, trwałą, wierną, nierozerwalną. Jeśli ślubujecie sobie wzajemnie, ‚iż
cię nie opuszczę aż do śmierci’, to On, Dobry Pasterz, staje się w sakramencie
najwyższym poręczycielem tych waszych ślubów. Sakrament jest źródłem moralnej
mocy dla człowieka, dla mężczyzny i kobiety, aby oboje sprostali swym ślubom.
Aby przezwyciężyli słabości i pokusy. Aby nie dali się uwieść żadnej modzie.
Trzeba tylko wytrwale współpracować z łaską sakramentu małżeństwa. Trzeba tę
łaskę stale odnawiać!".
A jeszcze raz odnosząc się do sytuacji społecznej, związanej z fałszywymi wizjami
płciowości, tak mocno obecnymi w mediach, Ojciec Święty wołał: "Oby całe nasze
społeczeństwo uwolniło się od tego złudzenia wolności, wolnej miłości, którą
usiłuje się przesłonić rzeczywistość cudzołóstwa i rozwiązłości. Zbyt dużo
kosztuje ta ułuda. Zbyt wiele dzieci, które muszą tracić zaufanie do rodziców,
a tak obsuwa
się ten nieodzowny grunt, na którym sami mają budować swą przyszłość i przyszłość
społeczeństwa. I niszczeje owa zdrowa tkanka obcowań i układów międzyludzkich".
Dziś mogę tylko apelować: nie uciekajmy od tego – skądinąd trudnego – rachunku
sumienia i szukajmy najlepszych dróg, by chrześcijańskie powołanie do miłości
urzeczywistniać także na drodze czystości.
Pozdrawiam wszystkich. Szczęść Boże.

ks. prof. dr hab. Janusz Nagórny

drukuj