Felieton „Myśląc Ojczyzna”


Pobierz Pobierz

Wychowanie młodego pokolenia w duchu solidarności

Drodzy Telewidzowie, Drodzy Radiosłuchacze! Kochana Rodzino
Radia Maryja!
Jednym z wielkich zadań, przed jakim staje starsze pokolenie, zwłaszcza rodzice
i wychowawcy, jest wychowanie młodego pokolenia w duchu solidarności. Dorośli
powinni pamiętać, że jeśli chcemy doświadczać solidarności ludzkiej na starsze
lata, to trzeba najpierw przekazać tego ducha solidarności młodszemu pokoleniu.
Obchody dwudziestopięciolecia powstania "Solidarności" ukazały dobitnie, że
idea solidarności jest żywa w umysłach i sercach wielu młodych ludzi. I to
dobry znak;
to potwierdzenie, że wielu rodziców, a może i dziadków potrafiło przekazać
ducha solidarności z tamtych lat swoim dzieciom i wnukom. Nie wolno nam jednak
zamykać
oczu na narastające zjawisko indywidualizmu wśród ludzi młodych. Wspomniany
przez ze mnie przed tygodniem duch fałszywego współzawodnictwa i rywalizacji
w szczególny
sposób dotknął środowisko ludzi młodych, dopiero co wchodzących w życie dorosłe.
Narasta zjawisko życia w egoistycznej samotności, niechęć do stałych związków
małżeńskich, związana z niezdolnością do daru, czyli ofiary z siebie samego.
Antytezą ducha solidarności jest też zjawisko przemocy i agresji, które dotyka
już najmłodsze dzieci i staje się plagą w relacjach między dziećmi już w szkole
podstawowej.
Nie wolno odnosić się obojętnie do tych zjawisk, bo one – prędzej czy później
– uderzą w całe społeczeństwo, także w nas samych. Wychowanie młodych w duchu
solidarności jest zadane nam wszystkim, choć w szczególny sposób odnosi się
ono do rodziców i wychowawców. Wszyscy też powinniśmy mieć świadomość, że najważniejszą
drogą wychowania młodych do solidarności jest przykład tejże solidarności ze
strony dorosłego pokolenia. Jeśli pośród nas będzie tego, do czego wzywał Jan
Paweł II, że solidarność musi iść przed walką, to młodym ludziom będzie trudno
uwierzyć w sens solidarności w ich własnym życiu.
Jak praktycznie uczyć ducha solidarności ludzi młodych? W tej krótkiej, syntetycznej
refleksji pragnę odpowiedź na to pytanie oprzeć na słowach Jana Pawła II, który
mówił, że być solidarnym, to żyć z innymi, przez innych i dla innych. Stąd
też wychować do solidarności, to nauczyć młodych ludzi żyć z innymi, przez
innych
i dla innych.
Nauczyć młodych żyć z innymi. To zadanie wychowawcze jest niczym innym, jak
wychowaniem do wspólnoty. Jest to zawsze łatwiejsze w rodzinie, w której jest
więcej dzieci,
bo one na co dzień uczą się tego, jak być razem, jak dzielić się wszystkim,
jak sobie wzajemnie pomagać. Mądrzy rodzice uczą starsze dzieci postawy opiekuńczej
wobec młodszych. W wielu rodzinach "bogatych w dzieci" duch solidarności dziecięcej
jest czymś oczywistym.
Bywa jednak tak, że w niektórych domach – i to nie tylko tam, gdzie jest jedno
dziecko – rodzice godzą się na zachowania przesadnie indywidualistyczne i egoistyczne.
W niektórych domach dzieci siedzą godzinami prze komputerem lub telewizorem
i nie są zdolne do nawiązania dobrych kontaktów ze swoimi rówieśnikami. Narasta
w związku z tym zjawisko, że dzieci i młodzi ludzie nie potrafią nawiązać dobrych
relacji z rówieśnikami, że coraz mniej zdrowych przyjaźni wśród młodych ludzi.
Jak potem ci ludzie mają być zdolni do zachowań w duchu solidarności?
Tej umiejętności bycia z innymi powinna uczyć szkoła. Nie tylko przez zwalczenie
wszelkich zachowań egoistycznych, antywspólnotowych i patologicznych, ale przede
wszystkim przez uczenie wspólnej rozmowy, umiejętności dialogu, dobrej współpracy.
Bardzo ważną drogą wychowania do postawy solidarności jest uczenie dzieci wzajemnej
pomocy, w której zdolniejsi pomagają mniej zdolnym, a sprawniejsi fizycznie
opiekują się mniej sprawnymi.
Wychowanie do solidarności to – po drugie – ukazanie młodym, jak bardzo ich
życie staje się możliwe i bogate przez innych, to znaczy dzięki innym. Młodzi
ludzie
powinni coraz bardziej dorastać do postawy wdzięczności, czyli do uświadomienia
sobie, jak wiele w swoim życiu zawdzięczają innym. I w domu i w szkole młodzi
ludzie powinni uczyć się słowa "dziękuję" za to wszystko, co otrzymują od innych.
W rodzinie chodzi o to, by dzieci szanowały rodziców i dziadków, by wiedziały,
jak wiele zawdzięczają starszemu pokoleniu, by wiedziały, że ich życie wyrasta
z korzeni wielu pokoleń rodzinnych.
Natomiast w szkole ta świadomość wyrastania z poprzednich pokoleń powinna być
przekazywana przez wychowanie do szacunku dla wartości narodowych, do zdrowego
patriotyzmu, do całego dziedzictwa, z którego wyrasta tożsamość narodowa. Tylko
wówczas będzie możliwe wychowanie do postawy solidarności w skali całego narodu.
W końcu – po trzecie – wychowanie do solidarności oznacza wychowanie do tego,
by młodzi ludzie potrafili być dla innych. To oznacza wychowanie do postawy
daru z siebie, czyli do tego, by człowiek był zdolny do ofiary z siebie na
rzecz innych.
Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że to jest najważniejszy klucz do kształtowania
ducha solidarności. Tylko w tych społecznościach, w których ludzie są zdolni
do ofiary z siebie, do dawania siebie innym, możliwy jest duch solidarności
i miłości społecznej.
Powinni o tym pamiętać wszyscy: rodzice, nauczyciele, wychowawcy! Nie muszę
szeroko wyjaśniać, jak ważny jest tutaj chrześcijański model wychowania, którego
centrum
stanowi Osoba Jezusa Chrystusa i Jego ofiara na krzyżu. Nauczyć młodych naśladowania
Chrystusa w Jego ofiarnej miłości za wszystkich jest najlepszą drogą wychowania
do solidarności. To w Chrystusie i dzięki Chrystusowi młodzi ludzie mogą najpełniej
nauczyć się tego, co to znaczy żyć z innymi, przez innych i dla innych. Oby
w Polsce wszyscy ludzie odkrywali tę Chrystusową drogę wychowania do solidarności.
Pozdrawiam wszystkich. Szczęść Boże.

ks. prof. dr hab. Janusz Nagórny

drukuj