Felieton „Myśląc Ojczyzna”
Strach i frustracja
Drodzy Telewidzowie, Drodzy Radiosłuchacze!
Kochana Rodzino Radia Maryja!
Zapowiedziałem we wprowadzającym felietonie, że trzeba rozważyć źródła obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Jestem głęboko przekonany, że tym zasadniczym źródłem jest zawarty w ty-tule felietonu strach i frustracja.
Najpierw zatrzymajmy się przy frustracji. Towarzyszy ona wielu ugrupowaniom politycz-nym i ich poplecznikom od czasu przegranych przed rokiem wyborów parlamentarnych, a potem na dodatek prezydenckich. Ich żądania, które miały doprowadzić do koalicyjnego rządu, były wła-ściwie nie do przyjęcia, bo przecież to nie oni wygrali wybory. Dwaj główni frustraci – pan Rokita ogłoszony przedwcześnie premierem z Krakowa oraz rzekomy prezydent Donald Tusk – do dziś nie potrafią zrozumieć, co się wtedy stało, że przegrali, że nie zostali zaakceptowani na tyle, by na-prawdę wygrać. Ta frustracja jest tym większa, że byli „pieszczoszkami” mediów, które już wów-czas były jednostronne i popierały wyłącznie liberalny program dla Polski. Zauważmy, jak w ostat-nich miesiącach ta frustracja narasta. A co powiedzieć o frustracji senatora Niesiołowskiego? Ten dawny człowiek ZChN-u dziś musi udowadniać – prawie codziennie – że zasługuje na to, by być w PO i nie tylko opowiada bzdury i konfabuluje (czyli na kanwie częściowej prawdy wszystko inne zmyśla), ale obraża innych ludzi swoimi niewybrednymi określeniami. Tyle razy PO chciało znisz-czyć rząd najpierw premiera Marcinkiewicza, a jeszcze bardziej rząd premiera Jarosława Kaczyń-skiego. A ponieważ ich wpływ w mediach, zwłaszcza w komercyjnych, jest ogromny, to zasięg ra-żenia jest bardzo szeroki. A tu mimo wszystko nadal frustracja, bo te codzienne ataki tak naprawdę nie odnoszą skutku. Nawet ogłoszone fałszywe wyniki badań w sprawie korupcji, które świadomie utrzymywano długo (bo przecież można było ogłosić błąd, a potem na nowo to liczyć), nie sprawiły, że PiS miał niższe notowania, bo ludzie już dobrze poznali mechanizmy machinacji i manipulacji.
Ta frustracja towarzyszy SLD. Tyle mieli władzy wcześniej i tak wiele stracili. Ale ich buń-czuczność jest doskonałym przykładem próby leczenia frustracji. „Starzy” towarzysze może nieco ucichli, a wyręcza ich wszystkich przemądrzały poseł Kalisz, a czasami mało profesorski profesor Iwiński. Ale tak naprawdę trzeba odkryć język młodych ludzi z SLD. Chodzi o język przewodni-czącego – towarzysza Wojciecha Olejniczaka oraz sekretarza generalnego towarzysza Napieral-skiego. Jest to język zetempowców z czasów stalinowskich. Nie dziwię się temu; młodzi ludzie czę-sto mówią językiem swoich dziadków. Ale okazuje się, że to nie pomaga, a raczej jeszcze bardziej umacnia frustrację. Dlatego trzeba atakować; SLD czyni to na ślepo, zakładając coraz twardsze rę-kawice bokserskie.
Tę frustrację w sposób wyrazisty dopełnia strach. Niekiedy nam trudno uwierzyć, że ludzie polityki mogą się czegoś bać i doświadczać strachu. Wydaje się jednak, że pomimo jakiegoś tam znaczenia danej formacji politycznej, są ci ludzie świadomi, że nie do końca mogą się ukryć za pa-rawanem partii, za immunitetem parlamentarnym. Skąd ten strach?
Otóż program PiS-u zawiera nie tylko zmiany związane z sytuacją społeczno-gospodarczą, a więc z tym, co określono jako Polskę solidarną, ale także takie zmiany polityczno-prawne, które do-prowadzą do IV Rzeczpospolitej. Jest to program ambitny i bardzo potrzebny w naszej Ojczyźnie. Tak naprawdę możliwy do realizacji w przeciągu dwu kadencji Sejmu w sytuacji spokojnej więk-szości parlamentarnej. Już dzisiaj chciałbym wezwać do większego otwarcia się LPR na koalicję z PiS-em w kolejnych wyborach parlamentarnych, by potem nie opłakiwać przegranej.
Powracam do pytania, skąd ten strach. Otóż układ okrągłego stołu, który powinien być unieważniony najpóźniej na początku roku 1990, został nie tylko zachowany, ale jeszcze zakonser-wowany w porządku prawnym, który na lata całe stworzył układ nieformalny, który sprawił, że nie tylko nie mieliśmy demokracji, nawet tej, którą nazywają liberalną, lecz mieliśmy bananową repu-blikę z okradaniem państwa i innymi przejawami korupcji. W tym podziale łupów mogli uczestni-czyć jedynie ludzie lewicy i ludzi różowo-liberalnych kręgów.
Postawiono w stan oskarżenia ludzi prawicy: to nacjonaliści, to przeciwnicy demokracji, to przeciwnicy Europy, to wrogowie prywatyzacji, to nieszczęśnicy, nie uznający współczesnego po-stępu w dziedzinie technologii, choćby była ona przeciwko cywilizacji miłości, a prowadziła do te-go, co Jan Paweł II nazwał „kulturą śmierci”.
A teraz – na nieszczęście – ci ludzie prawicy – dodajmy chrześcijańskiej prawicy, nie wsty-dzącej się wiary i przynależności do Kościoła – nie tylko objęli rządy i realizują przynajmniej czę-ściowo, na ile pozwalały dotychczasowe układy koalicyjne, program ogłoszony w czasie wyborów. Jest to program rozbicia nieformalnych układów polityczno-gospodarczych, mafijnych. Strach od-słania także, kto jest – mówiąc kolokwialnie – „umoczony”, kto uczestniczył w prywatyzacjach w sposób nielegalny, kto współtworzył układy mafijne. Rozwiązanie WSI oraz stworzenie CBA oka-zało się straszliwym zamachem na nieformalne związki, które zachwaściły życie społeczno-gospodarczo-polityczne w naszej Ojczyźnie.
Pociechą w tym wszystkim jest to, że strach zaślepia, że każe atakować na oślep. Mam na-dzieję, że nie tylko telewidzowie Trwam i radiosłuchacze Radia Maryja, ale także inni ludzie dobrej woli odkryją szybko te mechanizmy ataku, pełne manipulacji i niezwykłej agresji.
Pozdrawiam wszystkich. Szczęść Boże.
