Zamiast komunizmu cywilizacja miłości

Solidarność zbudowana na prawdzie o Bogu i człowieku stała się największym
dobrem, wyzwolonym przez Papieża Polaka, Jana Pawła II, w duszach i umysłach
Polaków. Solidarność ta zburzyła mury systemu ideologii zła, przerwała
wprowadzoną do życia społecznego walkę klas, pozwoliła odrzucić wizję drugiego
człowieka jako wroga klasowego i stała się fundamentem w budowaniu cywilizacji
miłości.

Jednym z wezwań skierowanych przez Chrystusa do uczniów była zachęta do czytania
znaków czasów. Życie Karola Wojtyły przypadło na czas panoszenia się w Europie –
jak sam je nazywał – dwóch wielkich systemów "ideologii zła". Pierwszym był
niemiecki nazizm. Drugim był komunizm, w którym Janowi Pawłowi II przypadło żyć
i pracować. Do upadku komunistycznego systemu ideologii zła bez wątpienia Bóg
posłużył się Papieżem Polakiem, który zmagał się z tym systemem jako ks. Karol
Wojtyła i profesor KUL, a następnie jako biskup i arcybiskup krakowski.

Demaskował systemy ideologii zła

Wśród ideologii zła, które powstały i rozwijały się w XX wieku obok niemieckiego
nazizmu, był bolszewicki komunizm. Miał on za zadanie nie tylko zmianę porządku
społeczno-politycznego w całej Europie i na świecie, lecz przede wszystkim
uformowanie nowego człowieka – homo sovieticus i nowych społeczeństw, które będą
społecznościami klasy robotniczej. Miliony ofiar niemieckiego nazizmu i
sowieckiego komunizmu świadczą o tragicznych skutkach i ogromnym rozmiarze owych
systemów ideologii zła.
Demaskowanie ideologii zła, które podejmował Jan Paweł II, prowadziło do
ukazania jej filozoficznych podstaw. Wskazywał on, że "ideologie zła są głęboko
zakorzenione w dziejach europejskiej myśli filozoficznej" ("Pamięć i tożsamość",
s. 16), najpierw tej, która zrodziła europejskie oświecenie: francuskie,
angielskie, niemieckie, hiszpańskie i włoskie, a następnie ideologii
marksistowskiej, która stała się podstawą ateistycznej rewolucji sowieckiej.
Ojcem i protoplastą francuskiego i europejskiego oświecenia był Kartezjusz,
według którego "filozofia staje się nauką czystego myślenia: wszystko to, co
jest bytem (esse) – zarówno świat stworzony, jak i Stwórca – pozostaje w polu
cogito jako treść ludzkiej świadomości. Filozofia zajmuje się bytami o tyle, o
ile są treścią świadomości, a nie o tyle, o ile istnieją poza nią" ("Pamięć i
tożsamość", s. 17). Co to miało znaczyć? Przede wszystkim to, że wszystko, co
istnieje, zostało uzależnione od ludzkiej myśli, ludzkiego rozumu, w tym także
Bóg. Przestaje On być Kimś żywym i prawdziwym, a pojawia się już tylko jako
"idea" ludzkiego rozumu, jako jego wytwór i postulat.
Pierwszy z takich nadprzyrodzonych środków, po który sięgnął Jan Paweł II, jako
pomoc w pokonaniu ideologii zła komunizmu, który po II wojnie światowej rozlał
się po Europie Środkowej, w tym i po Polsce – to przypominanie prawdy o Bogu
bogatym w miłosierdzie. "Siostra Faustyna stała się rzeczniczką przesłania, iż
jedyną prawdą zdolną zrównoważyć zło tych ideologii jest ta, że Bóg jest
Miłosierdziem – prawda o Chrystusie miłosiernym" – pisał Jan Paweł II ("Pamięć i
tożsamość", s. 14).
Drugą pomocą, po którą sięgał Jan Paweł II, było odnowienie prawdy o Duchu
Świętym. Przypomniał o tym Papież Polsce i światu w encyklice o Duchu Świętym "Dominum
et vivificantem", którego wzywał w Warszawie podczas pierwszej pielgrzymki do
Ojczyzny, by zstąpił i odnowił oblicze polskiej ziemi. W encyklice tej
wskazywał, że istota ideologii zła kryje się "w miłości siebie aż do negacji
Boga", której nauczycielami byli twórcy tej ideologii.

Przywracał pełną prawdę o człowieku

Wewnętrzna przemiana człowieka leży u podstaw prawdziwie autentycznych
rewolucji. Chrześcijaństwo buduje człowieka od wewnątrz i od tej wewnętrznej
odbudowy człowieka uzależnia przemianę świata. O tym był przekonany Jan Paweł
II. Nic więc dziwnego, że od tej wewnętrznej przebudowy człowieka rozpoczynał
jako ksiądz, jako biskup i jako Papież. Najpierw należało przywrócić całą prawdę
o człowieku, którego komunizm zredukował do istoty materialnej, która powstała w
procesie ślepej ewolucji i "z natury" miałaby być – według komunizmu – istotą
ateistyczną. Podobnie czynił oświeceniowy racjonalizm oraz panujący we
współczesnej kulturze pozytywizm i scjentyzm. Tymczasem słyszymy z ust Papieża
Polaka wołanie do ludzi całego świata, a w sposób szczególny do polskiej
młodzieży, że nie da się do końca zrozumieć człowieka bez Chrystusa. "Pozytywizm
był nie tylko filozofią, nie tylko metodologią, był jedną z tych szkół
podejrzeń, które doszły do rozkwitu w epoce nowożytnej – przypominał Jan Paweł
II. Czy człowiek naprawdę zdolny jest poznać coś więcej niż to, co widzą jego
oczy i słyszą jego uszy? Czy istnieje jakakolwiek inna wiedza, poza wiedzą
ściśle empiryczną? Granice ludzkiej racjonalności są całkowicie podporządkowane
zmysłom, wewnętrznie zaś kierowane prawami matematyki, które okazały się
szczególnie przydatne do racjonalnego porządkowania zjawisk, a także do
sterowania procesami technicznego postępu. Stając na stanowisku
pozytywistycznym, takie pojęcia, jak Bóg czy dusza, nie mają po prostu sensu.
Nic bowiem nie odpowiada im w zakresie zmysłowego doświadczenia" ("Pamięć i
tożsamość", s. 44). W czasach komunizmu ideologia ta dominowała. Dziś jest
wprawdzie w odwrocie, ale jej skutki pozostają.
Ateistyczny komunizm, wypowiadając "wojnę" Bogu, rozpoczął walkę z człowiekiem w
Niego wierzącym. System ten, skazując Boga na wygnanie, zasłynął z wywózek ludzi
w nieznane zakątki Związku Sowieckiego. Dalekie krainy Syberii i inne stały się
świadkami komunistycznego "raju na ziemi", budowanego w imię dobra ludzkości.
Głoszone wyzwolenie człowieka – jak pokazała historia – było zapowiedzią
straszliwego zniewolenia, jakiego społeczności ludzkie w tak wielkim wymiarze
nie doświadczyły w dziejach Europy i świata. Stąd pojawia się uporczywe
nawoływanie papieskie, by otworzyć drzwi Chrystusowi, by przyjąć Go do siebie,
gdyż bez Chrystusa nie można do końca zrozumieć człowieka. Pełną prawdę o
człowieku ukazuje nam dopiero Chrystus. Tylko On ma moc natchnąć człowieka nową
nadzieją, przywrócić mu utracone dzięcięctwo Boże i uzdrowić zniszczone
ideologią zła sumienie. Stąd Jan Paweł II budził w młodych ludziach (i nie tylko
młodych) świadomość, że "Chrystus jest bezwzględnie oryginalny, że jest jedyny i
niepowtarzalny. Gdyby był tylko ‚mędrcem’ jak Sokrates, gdyby był ‚prorokiem’
jak Mahomet, gdyby był ‚oświeconym’ jak Budda – nie byłby z pewnością tym, kim
jest. Jest zaś jedynym Pośrednikiem pomiędzy Bogiem i ludźmi (…).
Chrystus jest niepowtarzalny! On nie przemawia tylko jak Mahomet, ogłaszając
zasady religijnej dyscypliny, jaka ma obowiązywać wszystkich czcicieli Boga. Nie
jest też Chrystus mędrcem w takim znaczeniu jak Sokrates, którego dobrowolne
przyjęcie śmierci w imię prawdy zawiera w sobie pewne rysy podobieństwa do
ofiary krzyżowej.
Tym bardziej nie jest Chrystus podobny do Buddy, z jego negacją wszystkiego, co
stworzone. Budda ma rację, gdy nie widzi w stworzeniu możliwości zbawienia
człowieka, ale nie ma racji, gdy z tego powodu odmawia wszystkiemu, co
stworzone, wszelkiej wartości dla człowieka. Tego Chrystus nie czyni i tego
uczynić nie może, ponieważ jest świadkiem przedwiecznym Ojca i tej Miłości, jaką
Ojciec ma do swego stworzenia od początku" ("Przekroczyć próg nadziei", s.
50-51).
Jan Paweł II w młodych ludziach widział nie tylko przyszłość Kościoła, ale i
świata. Młodość bowiem postrzegał jako "czas dany każdemu człowiekowi i
równocześnie zadany mu przez Opatrzność" ("Przekroczyć próg nadziei", s. 101). W
okresie młodości bowiem rozstrzygają się dzieje przyszłego życia człowieka, jego
przyszłej rodziny, ojczyzny i państwa. Z tej racji wyzwolenie dobra we wnętrzu
młodego człowieka uważał za drogę do budowania nowego świata. Świadectwem tego
nowego świata, miejmy nadzieję, będzie pokolenie JPII.

Przypominał o niezbywalnych prawach człowieka i narodów

Wiadomo, że komunizm z głośnymi hasłami "wolności dla wszystkich" pozbawiał praw
poszczególne osoby, a także narody, które sprzeciwiały się i nie poddawały
narzuconej administracyjnie ideologii. Zarówno pojedynczy ludzie, jak i
poszczególne narody domagały się prawa stanowienia o sobie. W czasie, gdy w
Polsce zabronione było organizowanie się w wolne związki, gdy cenzura zabijała
wolne słowo, Jan Paweł II upominał się o respektowanie tych praw. Suwerenność i
godność osoby ludzkiej wskazywał jako kryterium suwerenności państwa oraz swobód
obywatelskich. Tam, gdzie gwałcone są prawa człowieka, tam trudno mówić o
wolnych społeczeństwach. Rodzinę zaś i naród wskazywał jako dwie najbardziej
pierwotne społeczności ludzkie, w których żyje i rozwija się człowiek.
Ograniczanie praw człowieka, rodziny czy narodu, ich łamanie jest zaprzeczeniem
wolności. W sposób szczególny domagał się respektowania prawa do życia.
Przypominał, że "jest dla człowieka prawem najbardziej podstawowym. A jednak
pewien typ kultury współczesnej chce go zanegować, zamieniając go w prawo
‚niewygodne’, którego trzeba bronić. Nie ma innego, które by bardziej dotykało
samego istnienia osoby! Prawo do życia, to znaczy prawo do narodzenia, a potem
prawo do istnienia aż do naturalnej śmierci: ‚dopóki żyję, mam prawo żyć’"
("Przekroczyć próg nadziei", s. 152). Odwoływanie się do wolności osobowych,
gwarantowanych Kartą Praw Człowieka, a także wolności narodowych odbudowało w
Polakach świadomość własnej wartości, godności i suwerenności.

Apelował o wyzbycie się lęku i o solidarność

Jedną z metod rządzenia społecznościami ludzkimi w systemie totalitarnym takim
jak komunizm było kreowanie strachu i lęku oraz zasiewanie podejrzliwości i
nieufności. Systemy te wzbudzały lęk przed Bogiem, lęk przed drugim człowiekiem
i wreszcie lęk przed samym sobą. Pierwsze słowo wypowiedziane przez Papieża
Polaka do ludzi całego świata nawiązywały do ewangelicznych słów Chrystusa: "Nie
lękajcie się". "Czego nie mamy się lękać? – pytał retorycznie Jan Paweł II. Nie
mamy się lękać prawdy o nas samych (…). Ile razy Chrystus wzywa: ‚Nie lękajcie
się’, ma na myśli zawsze Boga i człowieka. Chce powiedzieć: Nie lękajcie się
Boga, który, według filozofów, jest transcendentnym Absolutem. Nie lękajcie się
Boga, owszem, mówcie do Niego wraz ze mną: ‚Ojcze nasz’ ("Przekroczyć próg
nadziei", s. 26-27). Ale też nie należy lękać się drugiego człowieka. Jest on
przecież moim bratem odkupionym krwią Chrystusa. Nosi w sobie obraz Boga.
Wyzbycie się tych lęków, które posiał w nas komunistyczny system ideologii zła,
stało się zaczynem pod budowę ogólnopolskiej solidarności międzyludzkiej, która
zadziwiła zarówno samych Polaków, jak i cały świat. To owa solidarność zbudowana
na prawdzie o Bogu i człowieku stała się największym dobrem, wyzwolonym przez
Papieża Polaka, Jana Pawła II, z duszy i umysłów Polaków. To owa solidarność
ludzka zburzyła mury systemu ideologii zła, przerwała wprowadzoną do życia
społecznego walkę klas, pozwoliła odrzucić wizję drugiego człowieka jako wroga
klasowego i legła u podstaw budowania cywilizacji miłości. Jednak zapoczątkowana
praca nie została jeszcze zakończona. Kontynuacja budowania cywilizacji miłości
Boga i człowieka została nam zadana jako dziedzictwo i testament Jana Pawła II.

 

Ks. prof. Andrzej Maryniarczyk SDB

Autor jest kierownikiem Katedry Metafizyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Jana Pawła II, prezesem Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu i członkiem
Lubelskiego Towarzystwa Filozoficznego.

drukuj