Pokazujemy, że świat może być lepszy

Z o. Jackiem Cydzikiem CSsR, redaktorem Radia Maryja i Telewizji Trwam, rozmawia Mariusz Bober

Można w kilku słowach streścić to, co daje słuchaczom Radio Maryja i co sprawia, że tak bardzo się oni z nim utożsamiają?
– Radio Maryja to przede wszystkim modlitwa, katecheza, budzenie wśród słuchaczy świadomości, że przynależymy do Kościoła katolickiego. To budowanie poczucia jedności z Ojcem Świętym i z pasterzami Kościoła. Natomiast na płaszczyźnie społecznej ważne są audycje poruszające np. sprawy własności i uwrażliwianie na sprawiedliwość społeczną, zachęcanie do świadomego angażowania się w politykę pojmowaną zawsze jako roztropna troska o wspólne dobro.

Z jakim rezonansem społecznym na początku działalności Radia spotykały się treści niewygodne dla tzw. mediów opiniotwórczych, np. o rozgrabianiu majątku narodowego?
– Gdy tylko rozpocząłem posługę w Radiu przed 13 laty, pracowałem najpierw w redakcji informacyjnej. W związku z tym miałem okazję spotykać się z ludźmi, z którymi w innej sytuacji zapewne bym się nie spotkał. Dzięki temu mogłem się przekonać, że obraz rzeczywistości, w której żyjemy, w niektórych sprawach niezwykle różni się od tego, co przedstawiała większość mediów. Dobrym przykładem była sytuacja toruńskiego Tormięsu, którego majątek był rozsprzedawany, a lokalne media, zamiast sprawdzać, co się rzeczywiście dzieje, dążyły raczej do usprawiedliwienia tego procederu. To, co przekazywały, miało się nijak do dokumentów, które widziałem, a które były kierowane np. do sądu. Gdy zapadły wyroki sądowe, media te jakoś dziwnie przestały interesować się tematem. Mając na co dzień przegląd wielu depesz agencji prasowych, można było zauważyć ogromną selektywność „wiodących mediów” w określaniu, które zdarzenie stanie się gorącym tematem, a które będzie zupełnie przemilczane.

Jakie były skutki poruszania tematyki społeczno-politycznej w Radiu Maryja?
– Trudno to dokładnie ocenić i „zmi erzyć”. Na pewno jednak konkretnym owocem naszych audycji było pokazanie pewnych problemów i tego, że można próbować je rozwiązać. Przykładem tego jest zapraszanie do współpracy stowarzyszeń uwłaszczeniowych, które pokazując, co można zrobić w sprawie uwłaszczenia, doprowadziły do wprowadzenia do Sejmu i Senatu swoich przedstawicieli i uchwalenia odpowiednich ustaw. Radio stało się także forum, gdzie mogą być szeroko dyskutowane sprawy polskich rolników. Konkretne było zaangażowanie w próbę uratowania polskich stoczni. Ważny był też udział w audycjach na antenie rozgłośni śp. o. Bogusława Palecznego, który tak wiele zrobił dla bezdomnych.

Szybko okazało się, że samo poruszanie pewnych problemów spychanych wcześniej na margines albo niedostrzeganych również przynosi owoce…
– Istotne było właśnie uświadomienie słuchaczom, jaką wagę ma sam przekaz informacji. Pamiętam, jak przed 5 laty towarzyszyliśmy śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w jego pierwszej wizycie w Stanach Zjednoczonych. Gdy lecieliśmy z prezydentem w samolocie wraz ze studentem z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, pozostali dziennikarze patrzyli na nas jak na egzotyczny margines. Ale sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy zorientowali się, że Radio Maryja jako jedyne medium w Polsce transmituje na żywo spotkanie prezydenta z amerykańską Polonią w Chicago. To stanowiło tamę dla zapewne uprzednio już przygotowanych przez pozostałe media dość luźnych interpretacji tej wizyty i spotkania z Polonią. Tu już nie dało się podzielić Polonii i prezydenta, nie można było tak łatwo rzucać oskarżeń o rzekomy antysemityzm Polonii w USA. Dla słuchaczy duże znaczenie miało też transmitowanie wielu innych wydarzeń – choćby prac sejmowych komisji śledczych. Ogromną słuchalnością cieszą się transmisje pielgrzymek zagranicznych Ojca Świętego, w większości przypadków Radio Maryja i Telewizja Trwam to jedyne media w Polsce, które to podejmują, podczas gdy inni poprzestają na łatwych i surowych ocenach Kościoła, zupełnie nie słuchając tego, co ten Kościół ma do powiedzenia.

Radio Maryja pomagało również słuchaczom w angażowaniu się w życie publiczne?
– Gdy obecnie słucha się wypowiedzi naszych odbiorców na antenie – i to na różne tematy – widać, że coraz trafniej oceniają wydarzenia i definiują problemy w swoich pytaniach. Są także tacy, którzy korzystają z Radia Maryja jako pomocy w przygotowaniu do pełnienia funkcji w życiu publicznym, np. w samorządzie lokalnym. Wielu słuchaczy zauważa, iż Radio Maryja jest dla nich swoistym uniwersytetem, niezmiernie pogłębiającym wiedzę i poszerzającym horyzonty myślenia.

Jakie tematy spotkały się z największym oddźwiękiem u słuchaczy?
– Wbrew różnym opiniom, tematyka poruszana w programie Radia Maryja jest bardzo szeroka i są poszczególne grupy słuchaczy nastawione szczególnie na pewne audycje. Dla wielu najważniejszy jest udział w porannej katechezie. Chętnie słuchane są audycje poradnikowe, poruszające problemy rodzinne, małżeńskie, ale również te traktujące o nieznanych lub mało znanych wydarzeniach historycznych, także z naszej najnowszej historii. Jednak niezmiennie największą popularnością wśród słuchaczy Radia Maryja cieszą się modlitwa różańcowa i Apel Jasnogórski.

Przez blisko 20 lat działalności Radio gościło też wielu wybitnych ludzi, zarówno z różnych polskich miejscowości, jak i z zagranicy. Jak prelegenci ubogacają Radio i czy te spotkania nie zmieniały również ich samych?
– Do Radia przyjeżdżali prelegenci zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Wielu z nich początkowo odnosiło się do nas z rezerwą. Ale po spotkaniu z ludźmi posługującymi w Radiu, udziale w programie „Rozmowy niedokończone” nasi goście zupełnie zmieniali swoje uprzednie nastawienie do Radia Maryja. Później często okazywało się, że jacyś „życzliwi” ostrzegali przed przyjazdem do naszej rozgłośni, kierując się przede wszystkim doniesieniami mediów nieprzyjaznych wobec nas. Tak właśnie było ze śp. prof. Janem Moor-Jankowskim, żołnierzem Armii Krajowej, światowej sławy ekspertem w dziedzinie medycyny sądowej, którego ostrzegano, że wraz z przyjazdem do Radia Maryja jego międzynarodowy autorytet zostanie zrujnowany. Podobnie próbowano negatywnie nastawić do Radia prof. Richarda Cohena, Amerykanina żydowskiego pochodzenia, światowego eksperta w zakresie terapii homoseksualizmu. Dostał on „ostrzeżenie” o rzekomym antysemityzmie Radia Maryja. Jednak prof. Richard Cohen doświadczył w Toruniu czegoś zupełnie innego – został przyjęty normalnie, przyjaźnie i wielu ludzi słuchało go z uwagą. Odkryliśmy, iż zaczął funkcjonować patologiczny mechanizm: niektóre „opiniotwórcze media” wprost odstraszały znanych ludzi od Radia Maryja.

Może Ojciec przytoczyć jakiś szczególny przykład?
– Dziś trochę humorystycznie wspominam sytuację sprzed kilku lat, gdy w okolice Torunia przyjechał na odpoczynek ks. kard. Zenon Grocholewski, prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego. Korzystając z okazji, władze Uniwersytetu Mikołaja Kopernika zaprosiły księdza kardynała do odwiedzenia uczelni. „Gazeta Wyborcza” natychmiast przeinaczyła fakty, podając, że ks. kard. Grocholewski odwiedził uniwersytet w Toruniu, ale „szerokim łukiem ominął ojca Rydzyka”. Ależ ta „opiniotwórcza” gazeta musiała się tłumaczyć, jak zmieniać swoją witrynę internetową, gdy okazało się, że ks. kard. Zenon Grocholewski odwiedził nie tylko Radio Maryja ale też Telewizję Trwam oraz Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Na marginesie dodam, że gdy następnego roku ksiądz kardynał przybył na międzynarodowy kongres, jaki odbywał się w naszej uczelni, wydarzenie to dla wspomnianej gazety nie stanowiło żadnego – godnego choćby wzmianki – tematu.

Radio Maryja nie stoi w miejscu, cały czas się zmienia. Jak przebiegały te zmiany, także te wewnętrzne?
– Pierwsze zmiany wiązały się już z nowymi sposobami nadawania audycji. Gdy mieliśmy na początku tylko dwa nadajniki, a w Radiu pracowało zaledwie trzech ojców, programy nadawane były tylko przez kilka, kilkanaście godzin na dobę. Jednak samo pojawienie się modlitwy w eterze było pewną rewolucją w polskich mediach. Kolejną było przekazywanie informacji nieemitowanych w innych stacjach i niepublikowanych w prasie. Sukcesywnie, gdy zmieniały się warunki prawne, musieliśmy ubiegać się o koncesje – Radio musiało iść do przodu, w myśl zasady: „Kto stoi, ten bliski jest upadku”. Rozwój bazy materialnej pomagał rozwijać program i ubogacać jego zawartość, zapraszać nowych, ciekawych gości itd. Mogliśmy np. przeprowadzać transmisje z odległych zakątków Polski, potem także Europy i świata. Jednak gdy mówimy o technologii, o ideach, pomysłach, pamiętajmy, że zawsze u ich początku stoi konkretny człowiek. Założycielem Radia Maryja, a zatem osobą, która to wszystko rozpoczęła i stale „ożywia i napędza”, jest o. Tadeusz Rydzyk. Może właśnie dlatego przeciwnicy od początku powielali hasła typu: „Radio Maryja – tak, ojciec Rydzyk – nie”. Takie twierdzenia miały zawsze na celu zneutralizowanie Radia Maryja.

Właśnie – ataki i krytyka stale towarzyszą Radiu. Które były najtrudniejsze i jakie były ich skutki?
– Rozróżniam krytykę wskazującą na błędy i potknięcia, które zawsze się zdarzają, i taka krytyka jest potrzebna. Dzięki temu można dostrzec to, czego samemu się nie widzi, i poprawić to, co tego wymaga. Mamy jednak do czynienia z całą masą kłamstw na temat Radia sączonych z iście nazistowską konsekwencją, a to już nie jest krytyka. Kłamstwo zawsze ma destrukcyjne skutki, co widać było choćby w exposé premiera Donalda Tuska. Szybko doświadczyliśmy jego następstw, gdy jeden z ministrów obecnego rządu polecił swoim urzędnikom szukać pretekstu do unieważnienia umowy z Fundacją „Lux Veritatis” w sprawie geotermii. Widać więc, że kłamstwo na temat Radia Maryja zaraziło najwyższe kręgi władzy w Polsce. Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej się znaleźliśmy, obecnie zagrożone może być samo istnienie Radia Maryja. To stwierdzenie nie jest przesadne, jeśli dziś polityk z najwyższych kręgów władzy, mając za cel założyciela Radia Maryja, nawołuje, aby „dobić tego księdza”. Oto skutki zakłamania, oto obraz, jak współcześnie funkcjonują stare zasady propagandy (w tym przypadku zasada depersonifikacji). Wnioski wyciągnijmy sami.

Może więc na koniec słów kilka o przyszłości – o najbliższych planach, projektach, może też marzeniach…
– Nie chciałbym sam o tym mówić, bo nasze plany uzgadniamy zespołowo. Mogę jednak powiedzieć, że Radio Maryja będzie na pewno cały czas blisko człowieka, blisko jego problemów, także tych duchowych, choć sprawy wiary próbuje się usuwać z przestrzeni publicznej. Na pewno będziemy nadal starali się budzić świadomość, także tę o potrzebie angażowania się w sprawy publiczne. Chcemy pokazywać, że przemiana świata na lepszy według wskazań Ewangelii jest możliwa i że zawsze staramy się ten proces zaczynać od siebie. Oczywiste jest również, że cały czas musimy trzymać rękę na pulsie i unowocześniać środki techniczne, bo łatwo można przegapić jakiś ważny moment i w efekcie doprowadzić nawet do ograniczenia działalności Radia, choć tu możemy mieć powtórkę sytuacji z końca lat 90., kiedy to NIK ustaliła, że Radio Maryja przy stwarzaniu możliwości technicznych było przez KRRiT dyskryminowane na rzecz „opiniotwórczych” mediów komercyjnych. Niezmiennie liczymy na błogosławieństwo Boże i zaangażowanie wielu życzliwych ludzi, dzięki czemu Radio Maryja będzie nadal dobrze służyło Bogu i Ojczyźnie.

drukuj