„Ona pięknie żyła. Pokazała, że można!” – mija dziewięć lat od śmierci Heleny Kmieć
Mija dziewięć lat od tragicznych wydarzeń w Boliwii i śmierci polskiej misjonarki – dziś już Sługi Bożej – Heleny Kmieć. Pamięć o niej nie słabnie, co pokazuje m.in. wystawa, jaką znajdziemy w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.
Helena Kmieć, misjonarka i wolontariuszka, była radosna, utalentowana, zawsze gotowa do pomocy. Jej ziemska droga została brutalnie przerwana w Boliwii, jednak jej misja nadal trwa.
– Tak można określić ten czas, który rozpoczął się dziewięć lat temu. Ta śmierć, która była wydarzeniem tragicznym dla wszystkich, jednak prowadzi do wielkiego celu, jakim jest niesienie Miłosierdzia Boga na cały świat – mówił wujek Heleny Kmieć, biskup pomocniczy senior archidiecezji krakowskiej, ks. bp Jan Zając.
W dziewiątą rocznicę śmierci Heleny Kmieć w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach modlono się o rychłą beatyfikację misjonarki. „Pasją Helenki było głoszenie Ewangelii” – mówił postulator procesu beatyfikacyjnego, ks. dr Paweł Wróbel.
– Świętość to dotykanie Boga w swojej codzienności i dawanie Go innym. Czasem będą cię mieli za wariata. Pewnie Helenę też wielu za taką miało, ale zaniosła Boga w różne miejsca świata i dzisiaj to daje owoce – podkreślił duchowny.
Rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, ks. dr Zbigniew Bielas, przypomniał, że „Helenki było pełno na całym świecie”.
– Posługiwała w Rumunii, na Węgrzech i w Zambii. 8 stycznia 2017 r. rozpoczęła posługę w Boliwii – mówił kapłan.
W Sanktuarium można już oglądać wystawę poświęconą Helenie Kmieć. Na dwunastu planszach pokazano jej życie, które inspiruje do czynienia dobra. Wystawie towarzyszy hasło: „Ona pięknie żyła. Pokazała, że można”.
TV Trwam News



