ks. kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury

Odkrywanie Słowa Bożego w słowach ludzkich

Homilia ks. kard. Gianfranco Ravasiego wygłoszona podczas Eucharystii inaugurującej Telewizyjny Uniwersytet Biblijny. Msza św. sprawowana była w kościele św. Trójcy w Kielcach.

Każda celebracja eucharystyczna zawiera w sobie dwa spojrzenia. Pierwsze biegnie ku niebu, temu co nieskończone, ku Bogu i Chrystusowi. Drugie ku zgromadzeniu liturgicznemu, czyli tym wszystkim którzy horyzontalnie zgromadzeni są wokół ołtarza. Mamy więc do czynienia z misterium, przyjaźnią i braterstwem. Także Jezus kiedy wspiął się na górne piętro Wieczernika, aby celebrować paschę ze swoimi uczniami podczas ostatniego wieczoru. Według Ewangelii janowej najpierw długo rozmawiał ze swoimi uczniami. Te rozmowy przypominają fale rozbiegające się w morzu. Mają w sobie piękny ton przyjaźni, bliskości, ludzkiej życzliwości. Dlatego właśnie rozpoczynamy od spojrzenia „oko w oko” z tymi, którzy są tu zgromadzeni oraz z tymi, którzy śledzą nas poprzez transmisję telewizyjną.

Przede wszystkim pozdrawiam księdza biskupa tego miasta i biskupów pomocniczych, którzy mnie tutaj przyjęli. Pozdrawiam wszystkich księży koncelebrujących tę Eucharystię. Pozdrawiam także wszystkich wiernych tutaj obecnych i wszystkich, którzy śledzą nas poprzez transmisję telewizyjną – wiernych Polskiej ziemi, tak mi bliskiej. Chciałbym przywołać swoje osobiste doświadczenia ponieważ za kilka godzin tak jak przybyłem tak też powrócę do Rzymu. Zasadnicza część mojego życia przebiega w bliskości Bazyliki św. Piotra, grobu apostoła Piotra. Moje życie przeżywam w bliskości Benedykta XVI, który jest sukcesorem św. Piotra i któremu służę i reprezentuję tutaj.

Po tym pozdrowieniu zamknijmy oczy oddając się cali słuchaniu Słowa Bożego. Innymi słowy nasze spojrzenie niech pobiegnie teraz w górę, w stronę misterium, w stronę transcendencji. Ze Słowa Bożego, z Ewangelii, której wysłuchaliśmy, chciałbym podjąć dwie frazy, które zbiegają się i krzyżują. Pierwsza fraza jest następująca: Jezus mówi „idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu  stworzeniu”.  Zaraz potem mamy inną frazę Jezusa w Dziejach Apostolskich, która rozpoczyna się w następujący sposób: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie, w Judei i Samarii aż po krańce świata”.

Widzimy więc apostoła, który porusza się wśród wielkich arterii świata. Wiemy, że istnieją nie tylko te drogi, które znamy z powierzchni naszych miast. Są także inne drogi nie dotykane ludzką nogą, niewidoczne, drogi ludzkie. Są to drogi komunikacji telewizyjnej i informatycznej. Właśnie tymi drogami, zaczynając od dzisiaj poprzez kolejne soboty Słowo Boże będzie podążało i będzie biegło ku nam. Wiemy, że w Biblii Słowo Boże jest upersonifikowane, osobowe. To rzeczywistość zdolna do wejścia i głębokiego przenikania historii ludzkiej.

Słowo rozbrzmiewa łamiąc i krusząc cisze nicości. W rzeczywistości czytamy w pierwszych słowach Biblii: „Na początku Bóg rzekł: niech będzie światłość i stała się światłość”. Słowo rozpoczyna stwarzanie horyzontów, w których jesteśmy umiejscowieni. Stwarza nie tylko nasz świat ale wszechświaty, być może wiele z nich składają się na nasze „uniwersum”. To słowo wchodzi także w historię pewnego ludu, konkretnego ludu – w czas, w którym  żyjemy. Przestrzeń jest zewnętrzna  wobec naszego życia, czas jest przynależny do naszej struktury wewnętrznej. W ten sposób słowo staje się przewodnikiem dla ludu. Pomyślmy o doświadczeniu Synaju, kiedy ze szczytu tej góry schodzi przewodnik moralny, duchowy, egzystencjalny.

Kiedy w Księdze Powtórzonego Prawa Mojżesz podsumowuje doświadczenie Synaju formułuje tę niezwykłą frazę w zdaniu: Bóg przemówił do was spośród płomieni, nie widzieliście żadnego obrazu tylko głos. Na Synaju Bóg nie stawia nas wobec swojego obrazu, wobec statuy lecz jak mówi rozdział 4, 12 werset Księgi Powtórzonego Prawa: Był tam tylko głos-dźwięk słów. Słowo objawia się zatem w naszym życiu, w naszej egzystencji jako rzeczywistość najbardziej krucha. A jednak ta krucha rzeczywistość słowa ludzkiego w którą wkracza Bóg to słowo, które przemienia naszą ludzką rzeczywistość.

Także Nowy Testament rozpoczyna się od słynnej frazy: „Na początku było słowo”. Wkrótce jednak dodaje: „i to Słowo stało się Ciałem” tzn. stało się historią. Twarz Chrystusa, oblicze Chrystusa to miejsce spotkania  pomiędzy Bożą nieskończonością i skończonością ludzką. Dla tego właśnie Słowo Boże dla wszystkich tych, którzy będą śledzili kurs uniwersytetu biblijnego. Dla wszystkich którzy będziemy śledzili kurs biblijny słowo będzie ukazywało swoje dwa oblicza, z jednej strony Słowo Boże które trwa na wieki, z drugiej strony słowo ludzkie.

Praca, którą będziemy musieli zrobić to po prostu odkrywanie Słowa Bożego w słowach ludzkich. Punktem naszego dojścia i odkryciem, do którego zdążamy jest właśnie Słowo Boże pośród słów ludzkich w Biblii. W Biblii używa się wielu symboli dla opisania słowa, są to czasami symbole także pełne agresji. Słowo Boże wkracza w nasz ludzki świat z całą swoją siłą, z całą mocą. Prorok Jeremiasz mówi „moje słowo nie jest młotem, który rozbija skały, nie jest może jak ogień, który pali kości”. To Słowo, które przełamuje naszą powierzchowność, nasze oddalenie od Boga. W liście do Hebrajczyków, w tej wielkiej homilii z jaką mamy tam do czynienia w 4 rozdziale mówi się, że Słowo Boże jest jak miecz. Ten miecz nie zatrzymuje się tylko na naszej skórze, ale wchodzi w głębokość naszego ciała, w kości i ścięgna. Dlatego właśnie Słowo Boże powinno wręcz niepokoić. Musi oczyszczać naszą świadomość, przebijać w niej drogi. Słowo Boże wchodzi także w pustynie naszego zmęczenia, naszej obojętności.

Wszyscy pamiętamy ten wielki wspaniały obraz anonimowego proroka, którego nazywamy Deutero-Izajaszem, a który mówi: „Moje słowo jest jak deszcz, jest jak śnieg, który stępuje z nieba i zapładnia wyschłą ziemię”. Więc to coś bardzo żywego, element życia, który wchodzi w nasz ludzki smutek, w ludzkie zmęczenie. Oto drugie oblicze Słowa Bożego, oblicze pocieszenia, oblicze nadziei. Pomyślmy o kolejnym symbolu i obrazie biblijnym. Porównuje się w nim słowo do miodu spływającego z Opoki. Oto droga dla Słowa Bożego, droga, którą będzie przebiegało w trakcie naszego Uniwersytetu Biblijnego. Słowo będzie musiało wkraczać wraz z całą swoją siłą i mocą, lecz także z całą swoją cierpliwością, troską, z całym swoim pocieszeniem.

Będą w trakcie tego kursu pojawiały się słowa i karty biblijne, po lekturze których nie będzie można odejść takimi, jak się było do tej pory. Pomyślmy choćby o księdze Hioba. Księdze tak pełnej lamentacji i krzyku ludzkiego cierpienia, że stała się wręcz skandaliczną dla niektórych. Słowo Boże przenika także i przechodzi przez ludzkie cierpienie. Cierpienie przeżywane w tajemnicy wszystkich serc, które w tej chwili nas słuchają. Słowo Boże będzie przychodziło do nas także poprzez wielkiego mędrca Starego Testamentu, który na pierwszy rzut oka może wydawać się symbolem człowieka w kryzysie. Myślimy tutaj o księdze Koheleta.

To figura, człowiek, który stracił pewność tradycyjnej mądrości, który nie odnalazł jeszcze drogi do tego, aby odnaleźć pewność wobec Boga. Kohelet przypomina wielu z naszych młodych, którzy stracili swoją drogę do Boga, którzy oddalili się od tradycyjnych dróg ich ojców i nie znaleźli swojej własnej. Słowo w Chrystusie dotrze także do tego ekstremalnego punktu wchodząc w naszą najgłębszą ludzką tożsamość. Słowo Boże i bóstwo w Chrystusie wchodzi także w ludzkie cierpienie, śmierć i milczenie Boga. Bóg paradoksalnie jest obecny także w swoim Synu, który staje się martwym Ciałem. A jednak także w tym momencie pozostaje w nim nasienie nieśmiertelności, wieczności. I dlatego właśnie wkrótce potem otwiera nam się poranek Zmartwychwstania.

Chciałbym teraz przejść do drugiej i ostatniej refleksji. Mówiliśmy o Słowie Bożym, które przemierza drogi tego świata, które wchodzi do wnętrz naszych domów, które przechodzi przez naszą świadomość, przez duszę, przez wnętrze osoby. Jest jeszcze drugi element, o którym słyszeliśmy także w dwóch dzisiejszych czytaniach. Jezus posyłając swoich uczniów aby nieśli Słowo Boże dodaje: Będą wkładali ręce na chorych, będą uzdrawiali, wypędzali demony, wypiją truciznę, która im nie zaszkodzi. Słowo Boże nie pozostaje tylko na naszych ustach. Powierza się także naszym rękom. Ciekawym jest jeśli wyłączymy z Ewangelii Marka opowiadanie o śmierci, pasji i Zmartwychwstaniu Jezusa.

48 procent wszystkiego co pozostaje w tekście to opowiadanie o uzdrowieniach. Więc Jezus mówi, ogłasza Słowo Boże swymi ustami także leczy, czyli głosi swymi rękoma. Dlatego właśnie Biblia to nie przesłanie, które sprawia, że odrywamy się od ziemi szybując w stronę dalekiego nieba. Biblia zmusza nas wierzących, słuchających Słowa do tego żeby dotykać także chorego ciała. Pomyślmy choćby o tym wspaniałym epizodzie opisywanym przez wszystkie Ewangelie o uzdrowieniu trędowatego.

Według księgi Kapłańskiej ten, który chorował na trąd był także ekskomunikowany poza wspólnotą. Musiał już z daleka ogłaszać, mówić o swojej obecności kiedy zdrowa osoba zbliżała się do niego. Musiał krzyczeć, że jest nieczysty i nie można się do niego zbliżać. A jednak w Ewangeliach widzimy, że Chrystus nie tylko wyrusza w drogę. Kiedy spotyka na tej drodze trędowatych dotyka ich. Dotyka swoimi rękoma biorąc na siebie ekskomunikę i całe zło, całą chorobę, którą ten człowiek nosi w sobie. Dlatego właśnie ze względu na Jezusa i Jego przykład także Słowo Boże, które przyjmujemy staje się pryncypium zmieniającym nasze życie.

Słowo Boże jest więc z jednej strony słowem, a  drugiej także czynem. Jak dowiemy się podczas kursu biblijnego Słowo Boże w języku hebrajskim znaczy słowo czyn i to co następuje po nim. W ten sposób zamykamy tę generalną refleksję nad Słowem Bożym. Zapraszam tych wszystkich, którzy łączą się z nami i będą słuchali wykładów biblijnych by stali się jak pielgrzymi w świecie pełnym cudów. Być może znamy tylko niektóre z pejzaży Słowa Bożego podczas, gdy jego świat jest znacznie bogatszy. Będzie jeszcze wiele pejzaży, opowieści, opowiadań, wiele do odkrycia. Będą także momenty trudne, podobne do stepów pustynnych. Pomyślmy choćby o tekstach opisujących prawo, czy o niektórych bardzo trudnych i twardych słowach św. Pawła. Będzie to piękna i cudowna przygoda, pełna radości i wewnętrznej głębi. Na końcu postawmy przed naszymi oczyma pewną scenę, która pojawia się w księdze apokalipsy. To tylko jeden werset, ale równocześnie układa się w mały materiał filmowy. To rozdział 3 werset 20 Księgi Apokalipsy. Przedstawia Chrystusa, który przechodzi przez ulicę jednego z naszych miast. Podchodzi do drzwi naszego domu, zatrzymuje się przed nimi i zaczyna pukać. Gdyby nie przechodził obok pozostalibyśmy wewnątrz naszego domu sami. On jednak przechodzi przez ulice pełne hałasu. Jego kroki są ciche. Rzadko dają się usłyszeć. On przychodzi także w serach tych, którzy o Nim nie myślą. Paweł w liście do Rzymian cytuje fragment Proroka Izajasza, który go zdumiewa.

W Liście do Rzymian rozdział 10 werset 10 św. Paweł pisze: „Jak mówi Pan, dałem się znaleźć nawet tym, którzy mnie nie szukali, odpowiedziałem tym którzy mnie nie pytali”. Chrystus przechodzi przez nasze ulice i puka do bram naszych domów. Oto przysłowie o Słowie Bożym, które wchodzi w nasz ludzki świat. To jednak nie wystarczy, jest jeszcze inny gest, krok, który musimy wykonać. W rzeczywistości – po wersecie, który już cytowaliśmy z Księgi Apokalipsy – dodaje:„ Jeśli ktoś otworzy drzwi i przyjmie Mnie, jeśli ktoś sprawi, że Słowo wejdzie do jego domu. Pan mówi: <<będziemy razem wieczerzać ja z nim a on ze mną>>”. Jak widzicie konieczna jest i wolność i wiara osoby przyjmującej Słowo. Osoba, która otwiera drzwi inicjuje spotkanie Miłości i komunii. Dziękuję za waszą cierpliwość w wysłuchaniu tej krótkiej refleksji. Wracając jutro poniosę w mym sercu obraz tej ziemi – Polski. Byłem szczęśliwy mogąc odprawiać tutaj Msze św. dziś w Polsce. Ponieważ ten dzień jest także ważny dla mojego życia osobistego. Przed pięcioma laty Benedykt XVI wyświęcił mnie na biskupa. Jestem szczęśliwy zatem, że mogłem świętować ten moment mojego życia z Wami, których uważam za swoją rodzinę. Rodzinę nie tylko w sensie Bożym, ale w sensie bliskości, przyjaźni.

Homilia ks. kard. Gianfranco Ravasiego wygłoszona podczas Eucharystii inaugurującej Telewizyjny Uniwersytet Biblijny.

RIRM

 

 

drukuj