Ewangelia na niedzielę: z czego rodzi się prawdziwa wiara?
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.
J 20,1-9
* * *
Tomasza nie było podczas pierwszego objawienia się Jezusa uczniom. Po ośmiu dniach znów są w Wieczerniku i jest z nimi Tomasz. Co przeżywał przez cały tydzień? Z pewnością cierpiał. Teraz uwierzył w Zmartwychwstałego, ponieważ spotkał Go i dotknął osobiście. Wiara rodzi się nie z tego, co inni mówią o Jezusie, ale z tego, co osobiście przeżyję w spotkaniu z Nim. Tę myśl pogłębia dyrektor Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, ks. Krzysztof Wons, w komentarzu do Ewangelii na Niedzielę Miłosierdzia, 7 kwietnia.
Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę
Na drodze dojrzewania do zażyłej więzi z Bogiem jest miejsce na wątpliwości i wzniosłe deklaracje, nawet na zaparcie się, na powroty i nawrócenia, na cierpienie graniczące ze stanem depresji. Jednak zawsze jest też radość i pokój serca, których nie da się opisać. Spełnia się pragnienie Tomasza, aby Zmartwychwstałego ujrzeć na własne oczy i dotknąć własnymi rękami.
Czy szukam osobistych spotkań z Jezusem?
Bóg mój
Tomasz dwukrotnie powtarza „mój”. Nie mówi: „To jest Pan Bóg”, ale wyznaje osobistą więź z Jezusem: „Pan mój i Bóg mój”. Wcześniej nie rozumiał, że śmierć nie jest końcem życia, ale spotkaniem z Ojcem. Nie wierzył, że istnieje życie po śmierci.
Czy ty w to wierzysz?

Jasnogórska Golgota mal. Duda Gracz | fot. s. Amata J. Nowaszewska / Family News Service
Pokazał im ręce i bok
Być może Jezus ciągle jeszcze widzi niedowierzanie nie tylko w oczach Tomasza. Człowiek nie tak łatwo wychodzi z zamknięcia. Nie chce się rozczarować przedwczesną radością. Oni widzą przebity bok oraz ręce, niedawno jeszcze rozpięte na krzyżu. Te ręce kryją w sobie moc, która pokonała śmierć. W te ręce Wszechpotężny Bóg wszystko złożył!
Także moje życie jest w Jego rękach.
Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów, Kraków



