Ewangelia

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien”. I mówił do nich: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Mk 6, 7-13

***

Słowo i świadectwo

 

Długo trwały przygotowania uczniów do wyprawy misyjnej. I nie chodziło tylko o ugruntowanie zdobytego wcześniej zasobu wiedzy, odwagę i bezkompromisowość w głoszeniu prawdy Ewangelii. Jezus wysyła apostołów po dwóch. To nie przypadek. Potwierdzeniem słów miało być świadectwo życia: relacja, która spełniłaby rolę pieczęci uwiarygodniającej słowa. Poszli, aby głosić, że Jezus jest Tym, na którego wszyscy czekali. Po zmartwychwstaniu, umocnieni mocą Ducha, zostali jeszcze raz posłani, aby „czynić uczniami” wszystkie narody i udzielać chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Tak zaczęła się misja, która realizowana przez apostołów i ich następców trwa do dzisiaj i która trwać będzie do końca czasów. Znamienne jest, że Chrystus nie wybierał na proroków ludzi wybitnych, wyjątkowych, najzdolniejszych. „Od trzody bowiem wziął mnie Pan” – napisał prorok Amos. Chrystus na kontynuatorów swojego dzieła powołał rybaków, Mateusz słowa „Pójdź za mną” usłyszał w komorze celnej. Dziś także wzywani są do kapłaństwa zwyczajni ludzie. Często daleko im do ideału. Jest jednak coś, co odróżnia ich nawet od aniołów: mają moc konsekrowania chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, przez ich dłonie aktualizuje się na ołtarzu misterium zbawienia, odpuszczają grzechy. Aniołowie, mimo swojej doskonałości, tego czynić nie mogą…


ks. Paweł Siedlanowski
drukuj