Zła sytuacja frankowiczów

Kurs franka w średnim terminie może się kształtować powyżej 4 zł – prognozuje NBP. Problem z kredytami we frankach dotyczy blisko 2 mln Polaków.

Wicepremier Janusz Piechociński początkowo mówił w mediach, że wzrost kursu to „jednodniowy impuls”, ale wczoraj mówił już o „państwowym planie wsparcia”. Nie doprecyzował jakim.

W czwartek Europejski Bank Centralny podejmie decyzję o interwencjonistycznej polityce monetarnej i zacznie dodruk ogromnej ilości pieniądza, która ma  ratować euro.

Jak należało się zachować pokazały Węgry, które przewalutowały kredyty – stwierdził poseł  Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista. Dodał, że problem jest bardzo poważny gospodarczo i społecznie. Rząd powinien w końcu zareagować.

– Nie ulega wątpliwości, że skoro we frankach jest ok. 700 tys. kredytów i już w tej chwili ok. 200 tys. z nich jest obsługiwanych nieregularnie, to po dewaluacji złotego o 30 proc. ta sytuacja znacznie się pogorszy. W przypadku tych kredytów mamy bowiem sytuację podwójnie złą. Z jednej strony rosną raty, z drugiej strony rośnie kwota kredytu w złotych – wzrosła o 30 proc. w związku z tym, że te kredyty były zabezpieczone nieruchomościami, na które były one brane – mieszkaniami – to następuje rozjazd pomiędzy wartością mieszkania a wzrostem sumy kredytu – zauważył Zbigniew Kuźmiuk.

Według ekspertów, na drogim franku zarobią prawnicy, którzy prześcigają się w pomysłach na zmianę umowy kredytowej.

RIRM

drukuj