fot. PAP/EPA

Zamach bombowy w Pakistanie. Kilkadziesiąt ofiar.

Do około 90 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar serii zamachów w Pakistanie. Rannych jest co najmniej 200 osób. Tylko w Kwecie, stolicy niestabilnej prowincji Beludżystan na południowym zachodzie, w trzech eksplozjach zginęło około 70 ludzi.

Według miejscowej policji, co najmniej 57 osób zginęło w wyniku podwójnej eksplozji w sali bilardowej w Kwecie wieczorem czasu miejscowego. Jest ponad 80 rannych. Dwa ładunki eksplodowały w odstępie około 10 minut. Pierwszą eksplozję spowodował najprawdopodobniej zamachowiec-samobójca, drugą samochód-pułapka. Drugi z wybuchów spowodował zawalenie się budynku.

Wcześniej w zamachu, do którego doszło na zatłoczonym placu w Kwecie, zginęło co najmniej 11 ludzi. Bomba ukryta była w samochodzie-pułapce. Celem zamachu miał być najpewniej patrol policji, jednak większość ofiar to okoliczni sprzedawcy. Rannych zostało trzech funkcjonariuszy. Do zamachu przyznali się separatyści walczący o niepodległość Beludżystanu.

Z kolei w Mingorze, największym mieście w dolinie Swat na północnym zachodzie kraju, w zamachu w centrum islamskim zginęło co najmniej 21 ludzi, którzy zebrali się, by wysłuchać przemówienia jednego z przywódców religijnych. Co najmniej 75 osób zostało rannych.

Początkowo policja informowała, że eksplodowały pojemniki z gazem, jednak później potwierdzono, że była to bomba. W 2009 roku ofensywa pakistańskiej armii wypchnęła stamtąd siły talibów, jednak wciąż przeprowadzają oni tam zamachy.

RIRM/PAP

drukuj