(fot.PAP/EPA)

Wybory w Saksonii

Dziś odbędą się wybory do landu Dolnej Saksonii. Traktowane są przez wszystkie niemieckie partie jako decydująca próba sił przed jesiennymi wyborami do Bundestagu. Szanse na sukces obu rywalizujących bloków – koalicji rządowej CDU/FDP i opozycji SPD/Zieloni – są wyrównane.

Dolna Saksonia to jeden z 16 niemieckich krajów związkowych, odgrywający zwykle w polityce RFN mniejszą rolę niż bardziej wpływowe Nadrenia Północna-Westfalia lub Bawaria. Głosowanie w Dolnej Saksonii wzbudza wielkie emocje. Są testem przed jesiennymi wyborami o miejsca w parlamencie federalnym.

Najnowsze sondaże wskazują na pat między socjaldemokratami oraz Zielonymi, którzy po dziesięciu latach w opozycyjnych ławach marzą o odzyskaniu władzy, a koalicją rządową CDU i FDP premiera Davida McAllistera. Według badań opinii publicznej, oba rywalizujące ze sobą bloki dostaną po 46 proc. głosów. Wcześniejsze sondaże dawały minimalną przewagę SPD i Zielonym.

W związku z takim rozwojem sytuacji Dolna Saksonia w ostatnich dniach przeżywa najazd polityków z pierwszych stron gazet. Angela Merkel, mimo licznych obowiązków rządowych, zaplanowała udział w aż siedmiu wiecach wyborczych, by pomóc partyjnemu koledze McAllisterowi w reelekcji. Także główny rywal niemieckiej kanclerz w zbliżającym się pojedynku o urząd kanclerski Peer Steinbrueck z SPD wspiera z kolei kandydata socjaldemokratów na stanowisko dolnosaksońskiego premiera Stephana Weila.

Socjaldemokratom bardzo zależy na zwycięstwie, ponieważ notowania partii w skali całego kraju systematycznie spadają. Wygrana w niedzielę pozwoliłaby SPD odbić się od dna, ewentualna porażka mogłaby przekreślić ostatnie szanse na pokonanie Merkel jesienią.

RIRM/Nasz Dziennik

drukuj