Wybory i co dalej?
W nadchodzącym tygodniu już oficjalnie rozpocznie się kampania prezydencka. I choć wybory coraz bliżej, wątpliwości wokół nich narastają. Rządzący testują opinię publiczną, dyskutują o ograniczeniach w internecie, chcą odsunąć na bok Izbę Kontroli i finansowo osłabiają PiS. Wszystko to będzie miało wpływ na przebieg rywalizacji.
W środę marszałek Sejmu formalnie zarządzi wybory. Skład kandydatów uzupełnił w sobotę Adrian Zandberg.
– Tak, wystartuję w wyborach prezydenckich – zadeklarował Adrian Zandberg, poseł Razem.
I tura wyborów prezydenckich 18 maja; w drugiej – na dziś – wszystko wskazuje, że z kandydatem Platformy Obywatelskiej zmierzy się dr Karol Nawrocki popierany przez PiS.
– Do 4 kwietnia poszczególni kandydaci muszą się zarejestrować – poinformował dr Łukasz Stach, politolog.
Przeprowadzenie wyborów to zadanie Państwowej Komisji Wyborczej. Orzeczenie o ich ważności to rola Sądu Najwyższego. Koalicja rządząca nie chce, by wyborami zajmowała się Izba Kontroli.
– Izba Kontroli Nadzwyczajnej nie jest sądem i nie powinna w żadnej sprawie orzekać – powiedziała Anita Kucharska-Dziedzic, poseł Lewicy.
W Sejmie jest projekt ustawy incydentalnej. To inicjatywa marszałka Sejmu. Marginalizuje ona Izbę Kontroli. Chce, by o ważności wyborów orzekały pozostałe izby Sądu Najwyższego. Z propozycją marszałka nie zgadza się poseł Michał Wawer z Konfederacji.
– Zgodnie z moją poprawką Sąd Najwyższy miałby orzekać o ważności wyborów w pełnym składzie – mówił Michał Wawer, poseł Konfederacji.
PSL proponował, by o ważności wyborów orzekał Trybunał Stanu. Tu jednak potrzebna jest zmiana Konstytucji. Dlatego prezes ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz, na stole kładzie nową poprawkę. Chce, by o ważności wyborów orzekało piętnastu sędziów Sądu Najwyższego z najdłuższym stażem. Los tej propozycji wydaje się jednak przesądzony.
– Czerwoną linią dla pana prezydenta jest różnicowanie sędziów, a jak widzimy w tych zapowiedziach, do tego będzie dochodziło – zaznaczył Łukasz Rzepecki, doradca prezydenta RP.
Poseł Anna Gembicka z PiS mówi, że Polska ma już przepisy, których nie trzeba zmieniać.
– Skłaniamy się ku tej opcji, żeby przestrzegać obowiązującego prawa – mówiła.
Politolog dr Łukasz Stach nie spodziewa się, by jakiekolwiek inicjatywy ustawodawcze wokół wyborów zakończyły się sukcesem.
– Główne siły polityczne idą na zwarcie i w takiej atmosferze wypracowanie jakiegokolwiek porozumienia, które miałoby szansę na ponadpartyjną zgodę oraz akceptację prezydenta, wydaje się być bardzo wątpliwym scenariuszem – zauważył dr Łukasz Stach.
Prezydencki doradca Łukasz Rzepecki mówi, że w przeszłości PKW i Sąd Najwyższy działały sprawnie.
– Co się stało? Przyszedł premier Donald Tusk – powiedział.
Prof. Anna Łabno ostrzega, że władza chce utrzymać władzę i dlatego marginalizacja Izby Kontroli stała się jednym z jej celów.
– Myślę, że władza się obawia właśnie tego, że jej wygrana w wyborach prezydenckich jest zagrożona, a wpływ polityczny na tę izbę nie istnieje – zwróciła uwagę prof. Anna Łabno, konstytucjonalista.
Izba, która orzeka o ważności wyborów, oświadczyła, że PiS powinien otrzymać pełny zwrot za kampanię parlamentarną z 2023 roku. Wbrew temu rząd dalej blokuje pieniądze, a tym samym wpływa na przebieg kampanii i dlatego ma się czego obawiać. Ten obraz uzupełnia siłowe przejęcie mediów publicznych i publiczne groźby o odbieraniu koncesji na nadawanie. Padają też słowa, które nie wykluczają blokady platformy X.
– To jest dyskusja, którą powinniśmy odbyć – wskazała Magdalena Biejat wicemarszałek Senatu, poseł Lewicy, kandydat na prezydenta RP.
W kontrze do tych słów staje Karol Nawrocki.
– Jako przyszły prezydent nigdy nie zgodzę się na cenzurę w sieci – zapewnił.
Prof. Anna Łabno mówi, że blokada platformy X będzie cenzurą, by osłabić politycznych konkurentów.
– Pluralizm jest tu absolutnie zanegowany, nie tylko zresztą zanegowany. To są środki zwalczające, wykluczające – powiedziała prof. Anna Łabno.
Socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński ostrzega przed toczącą się dyskusją; widzi w niej testowanie opinii publicznej i sygnały, że zdarzyć może się wszystko.
– Łącznie z nieuznaniem decyzji Sądu Najwyższego w sytuacji, w której byłaby przegrana koalicji rządzącej – zauważył prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog.
W przyszłym tygodniu oficjalnie ruszy kampania.
TV Trwam News



