fot. PAP/EPA

Wybory do Knesetu – zwycięstwo partii Benjamina Netanjahu

Partia Benjamina Netanjahu ponownie zwyciężyła w wyborach do Knesetu. Po przeliczeniu wszystkich głosów oficjalne wyniki powinny być opublikowane w ciągu 8 dni.

Po  wyborach do parlamentu Izraela zarówno dotychczas rządzące ugrupowanie Likud, jak i centrolewicowy sojusz Niebiesko-Białych mogą liczyć na co najmniej 35 mandatów w Knesecie. Większość koalicyjną ma jednak partia premiera Benjamina Netanjahu.

– Jestem bardzo wzruszony, że lud Izraela po raz piąty ponownie mi zaufał, nawet bardziej niż wcześniej – mówi premier Benjamin Netanjahu.

Benjaminowi Netanjahu grożą zarzuty korupcyjne, które chce mu postawić prokurator. Według izraelskiego prawa, nawet gdyby premier został skazany i trafił do więzienia, wciąż może stać na czele rządu. Wśród Izraelczyków panują mieszane nastroje.

– Byłem trochę zdumiony i smutny. Myślę, że jestem trochę naiwny, ponieważ myślałem, że tutaj nastąpi zmiana, zmiana na lepsze, zmiana na drodze ku pokojowi. Jednak mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

– Bardzo się z tego cieszę. Jestem  bardzo zadowolony, ponieważ uważam, że Netanjahu jest wspaniałym przywódcą. Izrael jest silnym, bogatym  krajem i myślę, że teraz będzie lepiej.

– Jestem absolutnie zdruzgotana. Otaczają nas prawicowi radykalni ludzie, którzy chcą zaanektować więcej terytoriów. W tej części nigdy nie będziemy mieli pokoju – podkreślają mieszkańcy Izraela.

Jeśli ostateczne wyniki dadzą Netanjahu zwycięstwo, będzie on najdłużej sprawującym władzę premierem w 71-letniej historii Izraela. Byłaby to jego piąta kadencja jako szefa rządu. Rywal Netanjahu  Benny Gantz jest w polityce nowicjuszem.

– Podkreślam to historyczne osiągnięcie. Nigdy nie utworzono tak dużej, znaczącej partii w tak krótkim czasie. Ludzie rozmawiają z nami, proszą o inną ścieżkę i zamierzamy ją zapewnić – zaznacza Benny Grantz.

Zdaniem ekspertów  teraz możliwych scenariuszy jest co najmniej kilka, włącznie z utworzeniem szerokiej koalicji między dwiema największymi partiami. To oznacza, że Izrael czekają dni, jeśli nie tygodnie, żmudnych rozmów koalicyjnych. Nowe władze będą miały sporo wyzwań w polityce międzynarodowej.

– Izrael de facto graniczny z Rosją, która stała się podstawowym elementem, wespół z Iranem, podtrzymującym reżim syryjski. Sytuacja w Jordanii jest dla Izraela o tyle niekorzystna, że coraz większe poparcie – z przyczyn demograficznych – uzyskują tam ugrupowania palestyńskie. Mało stabilny jest Egipt. Kolejnym wyzwaniem w regionie jest mało stabilna, ogarnięta wojną domową, Libia – wylicza historyk wojskowości prof. Krzysztof Kubiak.

Izrael może liczyć na sojusz z USA. Donald Trump zrobił wszystko, aby Benjamin Netanjahu zachował stanowisko. Uznał izraelską aneksję Wzgórz Golan i wielokrotne wyrażał głośne poparcie dla Netanjahu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj