PAP/EPA

Wpływ pandemii koronawirusa na wzrost bezrobocia

Cięcia pensji, zwolnienia pracowników – to jeden z największych problemów, przed którym stoją obecnie Polacy, ale i rząd. Według analityków co czwarty zatrudniony obawia się obecnie utraty pracy. Szanse na znalezienie nowej maleją. Problem dotyczy zwłaszcza osób na umowach cywilnoprawnych, a także małych przedsiębiorców.

Epidemia koronawirusa rozprzestrzenia się coraz bardziej. Spowodowała dużą niepewność Polaków o pracę. Z raportu Instytutu Badawczego Randstad wynika, że 26 procent pracowników ryzyko utraty posady ocenia jako duże. Prawie 50 procent zatrudnionych obawia się zmniejszenia wynagrodzenia, 25 procent zwolnienia, a 16 procent likwidacji firmy. Największe problemy już dziś mają niektóre branże.

– To przede wszystkim cała branża hotelarska, gastronomiczna i turystyczna – wskazał Mateusz Żydek, rzecznik Instytut Badawczego Randstad.

To także niektóre gałęzie handlu, zwłaszcza te dotyczące sieci odzieżowych, które główne swoje lokalizacje miały w centrach handlowych. Tam może dochodzić do zwolnień grupowych – podkreślił ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan Monika Fedorczuk.

– Liczba tych zwolnień, tempo tych zwolnień będzie zależało od tego, co będzie w tych interpretacjach, co będzie w tzw. Tarczy 2.0. Pracodawcy wcale nie są tak skłonni zwalniać natychmiast. Oni też czekają, co będą mogli zrobić – zaznaczyła Monika Fedorczuk.

Jedną z możliwości, którą oferuje rząd, jest fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych – wskazał wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

– Tak zwany postój ekonomiczny, gdzie pracownik nie wykonuje pracy, ale ma też z ramienia funduszu gwarantowanych świadczeń wynagrodzenia czy obniżenie czasu pracy –  wyjaśnił Stanisław Szwed.

To także przygotowana przez rząd tarcza antykryzysowa. Przepisy tarczy powinny jednak być rozszerzone między innymi o regulacje dotyczące pracowników zatrudnionych tymczasowo przez agencje pracy.

– Wchodziliśmy w tę sytuację, mając około 850 tysięcy bezrobotnych. Sama branża pracowników tymczasowych to 700 tysięcy, to jest branża, która nie dostała żadnego wsparcia – wskazała Monika Fedorczuk.

Utrata pracy nie ominie także wielu osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych – podkreślił rzecznik NSZZ „Solidarność” Marek Lewandowski.

– Widać wyraźnie, że zwalniane są te osoby, które są na umowach cywilnoprawnych i te, którym kończą się umowy okresowe – powiedział Marek Lewandowski.

Pytanie, czy pracodawcy mogą zwolnić pracownika z dnia na dzień?

– Tak z marszu się nie zwalnia, ale też są osoby, które są na przykład na umowy na czas określony, czy na okres próbny. Te osoby w tej chwili są najbardziej narażone, że mogą być zwolnione z pracy – ocenił Stanisław Szwed.

W trudnej sytuacji znaleźli się wydawcy prasy. Wiele punktów sprzedaży gazet jest pozamykanych. Z problemem borykają się również mali przedsiębiorcy – zauważył przedsiębiorca Paweł Dołkowski.

– My sobie ,mam nadzieję, poradzimy, ale patrzę dookoła na te firmy mikro, małe i wiem, jak one funkcjonują. Funkcjonują właśnie bez kapitałów zapasowych. To jest takie z miesiąca na miesiąc – stwierdził Paweł Dołkowski.

Obecnie stopa bezrobocia jest niska. Do końca roku może wzrosnąć.

– Bezrobocie, przynajmniej w tym roku, nie powinno drastycznie w Polsce wzrosnąć. W tym momencie mieliśmy 5,5 proc. Zakłada się, że ono docelowo nie przekroczy 10 proc – mówił ekonomista dr Mariusz Kękuś.

Bezrobotni mogą obecnie ubiegać się o tzw. zasiłek dla bezrobotnych. Wynosi on ponad 740 zł na rękę. Rząd nie wyklucza jednak podniesienia stawki ze względu na obecną sytuację.

– Jeżeli będzie potrzeba, to w kolejnych rozwiązaniach, w kolejnych tarczach, które będziemy przygotowywać, zapewne ten temat wróci – zapewnił Stanisław Szwed.

Możliwe, że korekta świadczenia będzie jeszcze na przełomie maja i czerwca.

TV Trwam News

drukuj