fot. flickr.com

Weszło w życie porozumienie rozejmowe na wschodzie Ukrainy

O godz. 00.01 w poniedziałek weszło w życie porozumienie w sprawie całkowitego i wszechstronnego przerwania ognia między wojskami ukraińskimi i prorosyjskimi separatystami na wschodzie Ukrainy. Jak dotychczas brak informacji o jego naruszeniu.

Porozumienie negocjatorów Ukrainy i Rosji oraz OBWE osiągnięto w ub. środę.

Służby prasowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zelenskiego opublikowała wówczas oświadczenie stwierdzające, że „przełom (w negocjacjach) był rezultatem skutecznych działań delegacji ukraińskiej, przy wsparciu naszych międzynarodowych partnerów w Berlinie i Paryżu”. W oświadczeniu podkreślono, że całkowite i wszechstronne przerwanie ognia jest warunkiem wstępnym do realizacji porozumień z Mińska z 2015 r.

Prezydenci Rosji i Ukrainy, Władimir Putin i Wołodymyr Zełenski podczas rozmowy telefonicznej w niedzielę ocenili pozytywnie fakt zawarcia rozejmu i podkreślili – jak głosi komunikat Kremla – „znaczenie bezwzględnego przestrzegania tych ustaleń przez uczestników konfliktu”.

Natomiast według służby prasowej prezydenta Ukrainy, Zełenski i Putin „zgodzili się, że niezbędne jest pilne zrealizowanie dodatkowych kroków na rzecz wparcia przerwania ognia”.

Uzgodnienia z uwagą obserwuje też polskie MSZ. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Monika Szatyńska-Luft ma nadzieję, że porozumienie będzie respektowane.

– Doceniam dyplomatyczne wysiłki, które doprowadziły do porozumienia i liczymy, że będzie ono respektowane. Jednocześnie wzywamy Rosję do zapewnienia, że restrykcje utrudniające weryfikację sytuacji bezpieczeństwa, zostaną zniesione – mówiła Monika Szatyńska-Luft.

Trwające od 2014 r. walki między żołnierzami ukraińskimi i wspieranymi przez Rosję rebeliantami na wschodzie Ukrainy pochłonęły – jak się ocenia – ponad 13 tys. śmiertelnych ofiar.

Intensywne walki ustały po zawarciu porozumienia rozejmowego w 2015 r. w stolicy Białorusi – Mińsku, ale wciąż dochodziło do sporadycznych starć, w których ginęli zarówno cywile jak i żołnierze ukraińscy oraz separatyści.

PAP/TV Trwam News/RIRM

drukuj