Warmiński sąd przyznał zadośćuczynienie przesiedleńcom do RFN

„Nasz Dziennik” poinformował o wyroku warmińskiego sądu, który przyznał przesiedleńcom do RFN zadośćuczynienie za pozostawione mienie. Mowa o kwocie 900 tys. zł. Pojawia się pytanie, czy w sprawie nie powinien – poprzez złożenie skargi nadzwyczajnej – interweniować Prokurator Generalny. Domaga się tego mecenas Lech Obara, który wskazał, że możemy mieć do czynienia z podwójnym odszkodowaniem.

Sprawa, który opisał „Nasz Dziennik” dotyczy okresu z PRL-u. Chodzi o przesiedlenia Polaków z Warmii do RFN. Sąd Okręgowy w Olsztynie orzekł, że przesiedleńcy zostali „bezprawnie pozbawieni prawa własności nieruchomości, przez co ponieśli szkodę majątkową”. Wyrok jest prawomocny.

Państwo zaskarżyło orzeczenie tylko w części dotyczącej na rzecz powódki odsetek ustawowych od kwoty głównej odszkodowania oraz w tej części, która dotyczy zwrotu kosztów procesu. Za 24 hektarowe gospodarstwo strona skarżąca ma otrzymać 900 tys. złotych.

Mec. Lech Obara wskazał, że sprawie powinien przyjrzeć się Prokurator Generalny i wnieść skargę nadzwyczajną. Mogłoby to otworzyć drogę, by w podobny sposób traktować inne sprawy. Prawnik wyjaśnił, że za odszkodowanie można uznać świadczenia, jakie przesiedleńcom wypłacał rząd niemiecki, a wtedy nie można byłoby uzyskać odszkodowania, skoro wcześniej otrzymało się pieniądze w tej samej sprawie.

– „Zgodnie z przepisami ustawy z 1961 r. osoby wyjeżdżające traciły prawo własności. W Niemczech czekały jednak na nich różnego rodzaju świadczenia pomocowe, w tym odszkodowania obliczone od wartości pozostawionego majątku. Przepisy niemieckie z 1952 r. wskazywały, że odszkodowania te mają być zwrócone, gdy pojawi się szansa na odzyskanie majątków w Polsce” – wskazał mec. Lech Obara.

Do obrony przed roszczeniami powołany został ruch prawników. Udało im się wygrać przed sądami część spraw, m.in. analogiczną sprawę z sąsiedniej gminy Stawiguda i kamienicy w Olsztynie przy ul. Jagiellońskiej. Coraz częściej jednak o praktyce sądu decydują wskazówki Sądu Najwyższego i to one zaważyły na obecnym wyroku.

TV Trwam News

drukuj