Generał Lech Majewski pokazuje gen. Nortonowi Schwartzowi kokpit MiG-21, którym sam latał. Schwartz nigdy wcześniej nie widział z bliska samolotów produkcji sowieckiej.

Wariant automatyczny za rok

Dowódca Sił Powietrznych USA generał Norton A. Schwartz w drugim dniu swojej wizyty w Polsce odwiedził bazy w Powidzu, Łasku i Krakowie. To najlepiej wyposażone jednostki polskiego lotnictwa wojskowego

W Powidzu stacjonują amerykańskie samoloty transportowe Hercules, zaś w Łasku wielozadaniowe myśliwce F-16 w najnowocześniejszej wersji, jaka jest eksploatowana.
– Cieszę się z możliwości zobaczenia kluczowych instalacji polskich Sił Powietrznych. To bardzo ważna wizyta dla naszej delegacji. Okazja, by nawiązać więzi między nami. Współpraca polskich i amerykańskich sił powietrznych to przede wszystkim te wspaniałe maszyny: F-16 i C-130. Naszą przyjaźń najlepiej wyrażają wspólne ćwiczenia, współdziałanie w wielu szczegółowych rozwiązaniach. Możemy tu, w Łasku, doświadczyć dumy z tego, co można osiągnąć dzięki partnerstwu – mówił gen. Schwartz w Łasku, nowoczesnej bazie lotniczej gruntownie zmodernizowanej i przystosowanej do przyjęcia eskadry F-16. Goście z USA podkreślają sukces polskich Sił Powietrznych, którym udało się stosunkowo szybko wdrożyć niezwykle złożony system procedur obsługi i szkolenia na amerykańskich samolotach.
Jedyne, czego brakuje naszym Jastrzębiom, to pełnej wersji oprogramowania systemu obrony indywidualnej AIDEWS. – To nie jest problem. System działa. Teraz właśnie jest sprawdzany podczas ćwiczeń Red Flag na Alasce, w których bierze udział osiem naszych F-16. Natomiast ciągle wdrażamy nowe wersje tego systemu. Jest to system należący do najlepszych na świecie. Nadaje się do latania i do walki – tłumaczy gen. broni Lech Majewski, dowódca polskich Sił Powietrznych. Jednak o ile wyposażenie samolotów w odpowiedni sprzęt nie budzi zastrzeżeń, o tyle kłopot jest z oprogramowaniem. – Nie zawsze posiadamy wersje uwzględniające pełną bazę zagrożeń – tłumaczy płk Krystian Zięć dowodzący bazą w Łasku. Poza tym obecnie posiadamy jedynie ręczny wariant systemu, wymagający obsługi przez pilota. Nie może on m.in. emitować tzw. zakłóceń aktywnych. Wariant automatyczny ma zostać dostarczony do maja 2013 roku. Do tego czasu procedury NATO nakładają na nasze F-16 ograniczenia w wykorzystywaniu w rejonach potencjalnych zagrożeń. Nie dałoby się na przykład wysłać ich do Libii, gdyby Polska zdecydowała się na udział w działaniach bojowych podczas akcji NATO w tym państwie.
Współpraca polsko-amerykańska to nie tylko sprzęt. Przede wszystkim polscy piloci korzystają z możliwości szkolenia się w USA. Bardzo blisko współdziała z Amerykanami stacjonująca w Powidzu eskadra działań specjalnych. To śmigłowce Mi-17 służące do przerzutu wojsk specjalnych. Ich piloci szkolą się obecnie w wykonywaniu szczególnie trudnych manewrów w bazie Hulburt Field na Florydzie.
Od nowego roku wejdzie w życie program wymiany kadrowej. Po trzech oficerów w randze kapitana ze służb technicznych zajmujących się obsługą F-16 i C-130 wyjedzie z Polski do służby w USA i odwrotnie. Będą wykonywali normalne obowiązki w jednostkach przyjmujących sił zbrojnych. Umowę w tej sprawie gen. Schwartz i Majewski podpisali w środę. Natomiast już w listopadzie rozpocznie się program czasowych pobytów amerykańskich pododdziałów lotniczych w Polsce (ang. Aviation Detachment). Najpierw pojawi się personel logistyczny, który ma stacjonować w Łasku i Powidzu na stałe. Od nowego roku co kwartał będzie się pojawiała eskadra F-16 (16 samolotów) i eskadra C-130 (4 samoloty). Mają za każdym razem przez kilka tygodni intensywnie szkolić się razem z naszymi załogami. Generał Schwartz zapewnia, że te programy są korzystne także dla Amerykanów. – Dzięki wymianie kadrowej i ćwiczeniom nabieramy do siebie coraz większego zaufania. Poznanie wyposażenia, przestrzeni powietrznej i specyficznych warunków lokalnych jest doskonałą okazją do poszerzenia naszych doświadczeń. Latanie to nieustanny wysiłek dostosowywania się do wymagań, procedur, współdziałania sojuszniczego. Im więcej możliwości działania w różnych warunkach, tym większy osiągamy poziom gotowości bojowej – mówi.
Generał Norton Allan Schwartz urodził się w 1951 roku. Wywodzi się z lotnictwa transportowego, jako pierwszy w historii dowódca sił powietrznych USA nigdy nie latał na samolotach bojowych. Jego osobisty nalot wynosi 4,4 tys. godzin, w tym na C-130. Obecną funkcję sprawuje od sierpnia 2008 roku, zaś od października 2005 roku ma najwyższy stopień wojskowy – generała (czterogwiazdkowego). Schwartz ma polskie pochodzenie. Jego przodkowie pochodzący z Wielkopolski nosili nazwisko Czarny.

drukuj