fot. flickr.com

Walka o pamięć polskich ofiar niemieckich obozów śmierci

Nie da się mówić o pamięci bez prawdy o przeszłości – podkreślali zgodnie goście TV Trwam w „Rozmowach niedokończonych”. Obchodzimy dziś Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

Ks. dr Wojciech Kućko, wykładowca na UKSW, przypomniał słowa jednego ze współczesnych badaczy pamięci, który wskazywał, że wojny staczane są dwukrotnie: raz na polach bitewnych, a następnie jako walka o pamięć.

– Dziedzictwo XX w. – okrutnych dwóch wojen światowych, następnie totalitaryzmu komunistycznego, totalitaryzmu nazistów niemieckich – ono jest dzisiaj dla nas zaproszeniem i wezwaniem do walki o pamięć. Ta walka o pamięć jest bardzo charakterystyczna dla nas, Polaków. Pamiętamy wizytę papieża Franciszka w naszej Ojczyźnie w 2016 r., kiedy podczas spotkania z polskimi dyplomatami na Wawelu      powiedział, że cechą charakterystyczną naszego narodu jest właśnie pamięć (…). Zakończona wojna powinna prowadzić do właściwej refleksji na temat przeszłości. My jesteśmy dzisiaj świadkami trudnej dyskusji o przeszłości. Im więcej lat mija od wojny (…), tym bardziej widzimy, jak pewne pojęcia są przez niektórych w świadomy sposób zamazywane, a przez innych – może przez ignorancję czy niewiedzę – zapominane – zaznaczył teolog.

Dr Anna Jagodzińska z Biura Upamiętniania IPN zwróciła uwagę na stosowane dziś nazewnictwo określające sprawców tragedii dokonywanych na ludzkości. Nawet z ust najwyższych niemieckich dyplomatów oraz profesorów wciąż padają fałszywe tezy, jakoby sprawcami II wojny światowej byli naziści, a nie Niemcy. Przykładowo, Angela Merkel w przeddzień 75. rocznicy lądowania sił alianckich w Normandii, powiedziała, że „niezwykła wojskowa operacja w końcu doprowadziła do wyzwolenia nas od nazistów”.

– Mamy 1949 rok. Do tego czasu funkcjonowała w Polsce Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich. Kiedy następuje podział Niemiec na Niemcy Demokratyczne i Niemcy Zachodnie, pojawia się już Główna Komisja do Ścigania Zbrodni Hitlerowskich – nie ma już „niemieckich”. Potem mamy 1960 rok i w niemieckiej prasie już bardzo często pojawia się zamiana „niemieckie” na „nazistowskie”. Od wielu lat, zajmując się polskimi duchownymi w niemieckich obozach koncentracyjnych oraz pracując w biurze upamiętniania (…), zaczęłam zwracać uwagę na nazewnictwo na starych pomnikach i tablicach. Najczęściej pojawia się „nazistowskie” bądź „hitlerowskie” ofiary. Teraz dążymy do tego, żeby zmienić to pojęcie, bo przecież cały czas mówimy tutaj o Niemcach – wyjaśniła gość TV Trwam.

Dr Anna Jagodzińska wskazała, iż musimy dbać o przekazywanie pamięci o ofiarach niemieckich obozów śmierci młodszemu pokoleniu.

– Ci, którzy przechodzili przez obozy koncentracyjne – mam na myśli przede wszystkim polskich duchownych – nikt z nich nie zdradził. Pozostali wierni Bogu i Ojczyźnie. Mamy 18 września 1941 r. Tysiąc polskich duchownych wyrzuconych jest przed blok na plac apelowy. Proponuje się im podpisanie niemieckiej listy narodowościowej w zamian za przywileje. Ani jeden z Polaków nie podpisał tej listy. Na drugi dzień są wypędzeni do ciężkiej pracy. Na przełomie 1941/1942 w tym obozie umiera 600 polskich duchownych, bo pozostali wierni i nie zatracili człowieczeństwa – akcentowała historyk Instytutu Pamięci Narodowej.

Red. Piotr Szubarczyk, publicysta z Biura Edukacji Narodowej IPN w Gdańsku, przypomniał postać Janusza Kurtyki. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, który zginął pod Smoleńskiem, również zwracał uwagę, by prawidłowo i zgodnie z prawdą określać sprawców zbrodni wojennych.

– Janusz Kurtyka powtarzał wielokrotnie: „Nie używajcie określenia >hitlerowcy< czy >faszyści<. Bez takich stylistycznych odniesień proszę pisać, kto dokonał zbrodni w tej miejscowości, kto zabił ludzi, których nazwiska zapisane są na tablicy. I – mówił Janusz Kurtyka – proszę pisać, że to byli Niemcy. Jeszcze doradzał, aby na wszystkich transkrypcjach i tablicach pamiątkowych był tekst dwu- lub trzyjęzyczny: po polsku, po niemiecku i po angielsku, żeby dotrzeć do ludzi z Zachodu. Niektórzy z nich mają taką „wiedzę” o Polsce, że w Auschwitz „Polacy byli, owszem, ale jako strażnicy obozowi”. Taka jest „wiedza” niektórych ludzi, ktoś nad tym bardzo długo pracował – akcentował historyk.

Nie da się mówić o pamięci bez prawdy o przeszłości.

– Bardzo istotne jest właściwe formułowanie terminologii. Widzimy, jakie jest dzisiaj wielkie zamieszanie wokół nas, kiedy ludzie (często może z niewiedzy) używają takich pojęć, jak „nazista”, „faszysta”.  Odbiegają one od istoty, czyli kim byli ci ludzie w przeszłości. Zakłamywanie dzisiaj wokół nas tych pojęć, tej prawdy o przeszłości jest bardzo obecne – podkreślił ks. dr Wojciech Kućko.  

RIRM

drukuj