fot. PAP/Leszek Szymański

W PLL LOT trwa strajk części związkowców

W Polskich Liniach Lotniczych LOT trwa strajk części związkowców. Od czwartku niektórzy z nich nie przystępują do pracy.

Wczoraj władze spółki zwolniły dyscyplinarnie 67 osób. Tego samego dnia z powodu strajku stewardes i pilotów, LOT musiał odwołać cztery rejsy z Warszawy. Samoloty nie poleciały między innymi do Tokio i Seulu.

Dziś także może dojść do odwołania niektórych rejsów. Prezes LOT-u ma jednak nadzieję, że nie będzie ,,żadnych spektakularnych odwołań”. Rafał Milczarski mówi też, że z niektórymi uczestnikami strajku może zawrzeć ugodę. Obecnie protestujący chcą przede wszystkim przywrócenia do pracy osób, które zostały dyscyplinarnie z niej zwolnione.

– To nie jest tak, że legalnie działająca spółka, zwłaszcza spółka Skarbu Państwa, odstąpi w tym momencie, powie: „Dobrze, damy się sterroryzować, pozwolimy na to, żeby osoby, które naraziły wszystkich na kolosalne straty wróciły teraz do pracy”. Takiej możliwości nie ma. Natomiast osoby, które zostały zmanipulowane i będą skruszone – dla nich przewidujemy możliwość powrotu do firmy – powiedział prezes LOT-u.

Strajk, jaki prowadzą związkowcy PLL LOT, polega na dobrowolnym, powszechnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników.

Jego organizatorem jest Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy wybrany spośród zarządów dwóch Związków Zawodowych: Personelu Pokładowego i Lotniczego oraz Pilotów Komunikacyjnych.

Każdy dzień ich protestu to kolejne straty finansowe dla LOT-u. Prezes spółki podkreśla, że LOT będzie domagał się od protestujących ich rekompensaty.

RIRM

drukuj