fot. PAP/Tomasz Waszczuk

W 17 miastach Polski odbyły się protesty pracowników gastronomii

Przedstawiciele branży gastronomicznej wskazują, że w obecnej sytuacji nie są w stanie utrzymać miejsc pracy ani kontynuować działalności gospodarczej. W 17 miastach odbył się dziś symboliczny protest gastronomii polskiej. Przedsiębiorcy apelują o pakiet pomocowy.

Zagrożonych jest 70 tys. małych i średnich przedsiębiorców; w branży pracuje milion osób. To nie jest pomarańczowe światło, to czerwony alert – podkreślają.

Lokale gastronomiczne mogą wydawać obecnie posiłki wyłącznie na wynos.

Rafał Krzycki, wiceprzewodniczący Izby Gospodarczej Gastronomi Polskiej, zwrócił uwagę, że przy obecnych obrotach nie da się utrzymać firm.

– Ograniczając, czy de facto zamykając gastronomię mamy taką sytuację, że generuje ona w „wynosach” i dostawach około 20-25 proc. przychodu rok do roku. Z tego nie da się utrzymać miejsc pracy, ani zachować przedsiębiorstw. Stąd naprawdę bardzo głęboki apel do naszego  rządu, aby uważnie przyjrzał się i przygotował bardzo mocny pakiet pomocowy – podkreślił Rafał Krzycki.

Przedstawiciele kilku branż, m.in. fitness, hotelarskiej, czy eventowej zaapelowali wczoraj do rządu o rozmowy i wypracowanie wspólnego programu wsparcia. Postulują m.in. o umorzenie 100 proc. subwencji Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), abolicję składek ZUS i postojowe.

RIRM

drukuj