USA: Kongresmenka nie odwiedzi Zachodniego Brzegu na izraelskich warunkach

Amerykańska kongresmenka z Partii Demokratycznej Rashida Tlaib oświadczyła w piątek, że nie odwiedzi swej rodziny na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu, gdyż nie zgadza się na postawione przez władze izraelskie warunki wizyty.

„Uznałam, że odwiedzenie mojej babki ma tych krępujących warunkach byłoby sprzeczne ze wszystkim, w co wierzę – z walką przeciwko rasizmowi, uciskowi i niesprawiedliwości” – napisała na Twitterze Tlaib, która zasiada w Izbie Reprezentantów z mandatem stanu Michigan. Zaznaczyła, że jej rodzina nie chce, by spotkała się z „uciszaniem i traktowaniem jak przestępca”.

Reagując na to izraelski minister spraw wewnętrznych Arje Deri określił postępowanie Tlaib jako prowokację.

„Zgodziłem się (na wizytę) z powodów humanitarnych, ale okazało się, że była to prowokacja, mająca wprawić Izrael w zakłopotanie. Jej nienawiść do Izraela przewyższa jej miłość do własnej babki” – głosi wpis ministra na Twitterze.

Wcześniej w piątek izraelskie władze oświadczyły, że zezwolą Tlaib na odwiedzenie swej babki i innych członków rodziny na Zachodnim Brzegu. Poprzedniego dnia nie zgodziły się na oficjalną wizytę Tlaib oraz również zasiadającej w Izbie Reprezentantów USA z ramienia Partii Demokratycznej Ilhan Omar.

Tlaib wysłała w czwartek do izraelskiego MSW list, w którym zwróciła się o pozwolenie na odwiedzenie rodziny, „zwłaszcza 90-letniej babki”, gdyż „to może być ostatnia szansa, żeby ją zobaczyć”.

„Będę szanowała wszelkie ograniczenia i podczas swojej wizyty nie będę promowała bojkotu Izraela” – zapewniła.

Krótko przed ogłoszeniem decyzji o zakazie wjazdu dla Tlaib i Omar prezydent Donald Trump napisał na Twitterze, że izraelskie władze „okazałyby wielką słabość”, gdyby pozwoliły im na wjazd.

„One nienawidzą Izraela i wszystkich Żydów i nic nie zmieni ich zdania” – ocenił.

Tlaib i Omar, pierwsze muzułmanki zasiadające w Kongresie USA, należą do liberalnego skrzydła Partii Demokratycznej. Obie znane są z krytyki władz Izraela za sposób, w jaki traktują ludność palestyńską. Popierają też ruch BDS (Boycott, Divestment and Sanctions) – nawołujący do bojkotu, wycofywania inwestycji i nakładania sankcji wobec Izraela za dyskryminowanie Palestyńczyków.

PAP/RIRM

drukuj