USA anulowały wysłanie brygady do Polski. Rząd przekonuje, że nie oznacza to redukcji wojsk amerykańskich w naszym kraju
Amerykańska brygada, choć częściowo przerzucona, ostatecznie nie zostanie w Polsce w ramach wsparcia sojuszniczego. To już nie informacja medialna, ale fakt. Rząd zapewnia jednak, że nie oznacza to redukcji wojsk Stanów Zjednoczonych, ale to zabieg logistyczny, którego celem ma być wycofanie pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec.
Obecność amerykańska w Polsce ma charakter stały i rotacyjny. Rotacja wiąże się z wymianą wojsk, ale nie z redukcją. Medialne doniesienia – najpierw portalu Army Times, później Reutersa, „Wall Street Journal” i CNN – wskazywały, że Pentagon, właśnie w ramach rotacji, wstrzymał przyjazd do Polski 4 tys. amerykańskich żołnierzy. Dlatego zaczęto mnożyć pytania o to, czy Polska – po Niemczech – nie jest kolejnym krajem, w którym Waszyngton ograniczy swoją obecność wojskową.
– Te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo – przekonywał premier Donald Tusk.
Amerykanie wycofają z Niemiec 5 tys. żołnierzy. Decyzję w tej sprawie podjął prezydent Trump. Cała operacja jest zaplanowana na najbliższe miesiące. Jak tłumaczył wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, to Waszyngton podejmuje decyzje, jak taki proces przeprowadzić.
– Amerykanie postanowili, że ta reorganizacja będzie przebiegała nie tylko w Niemczech, ale będzie miała szerszy kontekst europejski – wyjaśnił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dlatego szef resortu obrony nie wykluczył, że miejsce tych wojsk, które miały dotrzeć do Polski ze Stanów Zjednoczonych, zajmą żołnierze wycofani z Niemiec.
– Polska na pewno nie straci, myślę, że może zyskać nie rotacyjną, a trwałą obecność – ocenił minister obrony narodowej.
Prof. Marek Walancik z Akademii WSB zaznaczył, że nie mamy, jako kraj, powodów do niepokoju.
– Stany Zjednoczone nadal są naszym sojusznikiem numer jeden, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo – podkreślił prof. Marek Walancik.
Politycy rządu, mnożąc zapewniania, że nie mamy do czynienia z redukcją, ale z logistyką, powołują się na deklarację, jaką prezydent Stanów Zjednoczonych miał złożyć w rozmowie z prezydentem Karolem Nawrockim – że nie ma mowy o ograniczaniu amerykańskiej obecności w Polsce.
Dr Andrzej Skiba dopuszcza scenariusz, że na skutek rozpoczętych przez Amerykanów przesunięć wojsk, ich liczba nad Wisłą wzrośnie. Jak mówił, Polska ma w ręku mocne karty.
– Przede wszystkim zwiększone wydatki na obronność, zwiększone wydatki na zbrojenia. Amerykanie są przecież czołowym producentem broni, są dostawcami sprzętu, którego Polska tak bardzo potrzebuje – zwrócił uwagę dr Andrzej Skiba.
Wątpliwości eksperta budzi co innego.
– Przy interesach jest też coś takiego, jak klimat do robienia interesów – zauważył dr Andrzej Skiba.
Temu nie sprzyjają wypowiedzi szefa rządu, który przekonywał, że Polska nie powinna podbierać amerykańskich żołnierzy Niemcom, a wcześniej stawiał znak zapytania przy lojalności Waszyngtonu. Głośnym echem odbiły się też słowa marszałka Sejmu. Włodzimierz Czarzasty przekonywał, że Polska będzie musiała przemyśleć swoją politykę wobec Amerykanów, jeśli nie zgodzą się oni na ekstradycję Zbigniewa Ziobry. Z koalicjantami postanowiła licytować się przewodnicząca Polski 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
– Prezydent Trump działa często przeciwko zjednoczonej Europie i bardzo sceptycznie wobec NATO – wskazała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Przewodnicząca Polski 2050 sama określiła politykę wobec Amerykanów jako wasalną i zażądała wprowadzenia podatku cyfrowego przez rząd. O lojalność Stanów Zjednoczonych spokojny jest prezydencki minister Zbigniew Bogucki. Sen z powiek spędza mu co innego.
– Niespokojny jestem o wypowiedzi premiera Tuska i niektórych polityków koalicji rządzącej, którzy, mam wrażenie, robią wszystko, żeby te relacje – zamiast, by były dobre – były gorsze ze Stanami Zjednoczonymi – zaznaczył Zbigniew Bogucki.
Prezydent Trump jest świadomy, że Polska zabiega o większą liczbę amerykańskich żołnierzy. Dopuszcza taką opcję. Prezydent Karol Nawrocki zapewniał publicznie, że jako kraj jesteśmy gotowi na ich przyjęcie.
TV Trwam News



