Ulicami Waszyngtonu przeszedł Marsz dla życia
Tysiące osób wyszło na ulice Waszyngtonu, by upomnieć się o życie nienarodzonych dzieci. Zwrócił się do nich amerykański prezydent, który w ostatnich tygodniach zrobił wiele, by dezawuować własny dorobek w obszarze obrony życia.
Poprawka Hyde’a, której początki sięgają 1976 roku, ocaliła nawet 2 mln 600 tys. ludzkich istnień. W Stanach Zjednoczonych to minimalny standard, jakiego obrońcy życia oczekują od administracji prezydenta Donalda Trumpa.
– Rok rocznie głosowana przy ustawie budżetowej zabezpiecza podatnika amerykańskiego, który sprzeciwia się procedurze aborcyjnej, finansowania tej procedury z jego podatków – powiedział dr Piotr Guzdek z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.
W styczniu amerykańskimi obrońcami życia wstrząsnęły słowa prezydenta, który zwracając się do republikańskich kongresmenów, sugerował im elastyczność w sprawie poprawki Hyde’a. Postawa Donalda Trumpa została uznana za polityczną kalkulację, za którą zapłacić mieli najsłabsi.
– Tak naprawdę dąży do tego, aby tym razem poprawka Hyde’a nie zadziałała przy obecnie głosowanym budżecie – wskazał dr Piotr Guzdek.
Wrogiem poprawki Hyde’a był poprzednik Donalda Trumpa w Białym Domu, Joe Biden. Po słowach obecnego prezydenta obrońcy życia w Stanach Zjednoczonych głośno mówili o rozczarowaniu. Donald Trump postanowił zwrócić się do nich w trakcie tegorocznego Marszu dla życia i przekonywał ich, że chce odbudowywać kulturę życia.
– To bitwa, którą trzeba stoczyć, trzeba wygrać nie tylko w korytarzach władzy, ale przede wszystkim w sercach i duszach ludzi – akcentował Donald Trump.
Marsz dla życia w Waszyngtonie zgromadził tłumy. Przed tysiącami Amerykanów stanął chór złożony wyłącznie z osób z zespołem Downa. Wspaniali artyści doczekali się wielkiej owacji. O potrzebie właśnie takiego świadectwa mówił w swoim przesłaniu do obrońców życia Ojciec Święty Leon XIV.
„Wiedzcie, że wypełniacie nakaz Pana, aby służyć Mu w najmniejszych spośród naszych braci i sióstr – zauważył papież Leon XIV.
Wiceprezydent USA, J.D. Vance, określił jako barbarzyńskie traktowanie dzieci jak niedogodności, której należy się pozbyć. Zaznaczył, że są one błogosławieństwem. Polityk przekonywał, iż obecna administracja jest sojusznikiem obrońców życia i zapowiedział nowe narzędzie w walce z tzw. aborcją.
– Zamierzamy zablokować każdej międzynarodowej organizacji pozarządowej, która wykonuje lub promuje aborcję za granicą, otrzymanie choćby jednego dolara z amerykańskich pieniędzy – powiedział amerykański wiceprezydent.
Obrońcy życia oczekują od administracji D. Trumpa, że nie będzie ona obojętna wobec setek tysięcy dzieci zabijanych przy użyciu tabletek aborcyjnych. W tej sprawie interweniowali u amerykańskiego sekretarz zdrowia. Ostrzegli przy tym, że śmiercionośne pigułki nie są obojętne wobec zdrowia kobiet.
– Tabletka poronna to trucizna dla dzieci; a teraz wiemy, podejrzewaliśmy to od dawna, że jest niezwykle niebezpieczna dla kobiet – mówił Chris Smith, członek Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych z Partii Republikańskiej.
Wśród uczestników Marszu dla życia w Waszyngtonie były też kobiety, które całe życie żałują swojej decyzji sprzed lat, gdy zgodziły się na tzw. aborcję.
– Postanowiłam pomóc innym, aby nie dokonywali tej samej katastrofalnej decyzji co ja – zaakcentowała Sharon Quill.
– Mówimy tutaj, w stolicy naszego kraju, że życie jest niezbędne. Życie powinno być chronione – dodał Rogelio Jimenez.
Marsz w Waszyngtonie to największa na świecie manifestacja w obronie prawa do życia najsłabszych, nienarodzonych dzieci.
TV Trwam News



