Ukraina: W. Zełenski polecił szefowi MSZ przygotowanie konkretnych umów z krajami afrykańskimi
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, zapowiedział w czwartek współpracę z Afryką w 2025 roku. Minister spraw zagranicznych, Andrij Sybiha, otrzymał polecenie przygotowania konkretnych umów z krajami tego kontynentu.
„W 2025 roku będzie również więcej aktywności z Afryką, a każde nowe partnerstwo jest wielką szansą dla naszej dyplomacji i wielką szansą dla naszej gospodarki. Poleciłem ministrowi spraw zagranicznych przygotowanie kilku konkretnych umów z krajami afrykańskimi” – powiedział Zełenski.
Zapowiedź ukraińskiego przywódcy to reakcja na zwiększanie przez Rosję zaangażowania w Afryce w sferze politycznej, gospodarczej i wojskowej. W ostatnich latach Moskwa znacząco zintensyfikowała swoje działania na tym kontynencie, dążąc do zdobycia wpływów w krajach, które mają strategiczne znaczenie dla rosyjskich interesów.
Od dłuższego czasu Rosja zabiega o bliskie relacje z Czadem, który chciałaby włączyć do swojej strefy wpływów. Razem z Czadem strefa ta objęłaby cały Sahel, ciągnąc się od Sudanu na wschodzie, przez Republikę Środkowoafrykańską, Niger, Burkina Faso po Mali na zachodzie.
Do domknięcia bloku leżącego między Morzem Czerwonym a Oceanem Atlantyckim Moskwie brakuje też jeszcze Mauretanii, której już zaoferowała pomoc w walce z dżihadystami, nie zrażając się tym, że kraj ten jako jeden z nielicznych na kontynencie afrykańskim zagłosował w ONZ za rezolucją przeciwko zaanektowaniu przez Rosję czterech regionów Ukrainy.
Na początku grudnia amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) napisał, że upadek reżimu Baszara al-Asada w Syrii podważy ambicje Moskwy w Afryce, nadszarpnie na kontynencie jej wizerunek i osłabi zaufanie rodzimych dyktatur uzależnionych od pomocy rosyjskich najemników.
ISW podał, że najemnicy rosyjscy, głównie z dawnej Grupy Wagnera, obecni są w Mali, Nigrze, Burkina Faso, Libii, Sudanie, Republice Środkowoafrykańskiej i Gwinei Równikowej. Według różnych, trudnych do sprawdzenia źródeł, może ich być w Afryce co najmniej 15 tys.
Po upadku syryjskiego reżimu, wspierający go najemnicy rosyjscy najprawdopodobniej mogą zostać wysłani na wojnę z Ukrainą, ale równie dobrze Moskwa, chcąc ratować twarz w Afryce, może przerzucić ich do wzmocnienia reżimów afrykańskich, zwłaszcza w Sudanie i we wschodniej Libii, gdzie chciałaby szybko uzyskać dostęp do portów na wschodnich wybrzeżach Morza Śródziemnego i Morza Czerwonego, aby zrekompensować potencjalną utratę baz syryjskich.
PAP



