fot. twitter.com/michalkuz

[TYLKO U NAS] Dr Kuź: Po wprowadzeniu nowych sankcji Korea Płn. długo nie wytrzyma

W rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja politolog dr Michał Kuź podkreślił, że sankcje Rady Bezpieczeństwa ONZ na Koreę Północną mocno dotkną państwo Kim Dzong Una. Nie wiadomo jednak, czy tak restrykcyjne działania przyniosą pożądany skutek – dodał.

Nowe sankcje Rady Bezpieczeństwa ONZ na Koreę Północną (limit na dostawy ropy naftowej, embargo na gaz ziemny oraz zakaz eksportu północnokoreańskich wyrobów tekstylnych – więcej można przeczytać [tutaj]) są najbardziej dotkliwe, jakie można wprowadzić w obecnych warunkach – powiedział dr Michał Kuź.

Korea Północna nie jest w stanie długo funkcjonować bez dostaw gazu i ropy naftowej. Chiny przestały również kupować koreański węgiel. Zawrócono statki, które transportowały węgiel do Chin. Obecnie mamy do czynienia z niemal pełną blokadą handlową z Koreą – zaznaczył politolog.

Jak dodał, nie wiadomo, czy nawet tak restrykcyjne działania mogą przynieść pożądany skutek.

W tej chwili będzie trwała wojna nerwów. Z jednej strony wiadomo, że przy tych sankcjach Korea zbyt długo nie wytrzyma. Gospodarka tego kraju nie będzie mogła funkcjonować. Zacznie tam grozić głód, rozkład struktur państwowych itd. Z drugiej strony natomiast wiadomo, że ilość głowic, którymi dysponuje Korea Północna, czyni ją bardzo niebezpiecznym adwersarzem i daje jej pole do nuklearnego szantażu. Niektóre z ekspertyz mówią wręcz, że uzbrojonych głowic nuklearnych może być tyle, że nawet amerykańskie systemy obronne, antyrakietowe mogą nie przechwycić wszystkich, jeśli zostaną one odpalone – powiedział dr Kuź.

Odpalenie tych głowic oznaczałoby jednak akt desperacji Korei Północnej i niejako będzie to decyzja na spektakularne samobójstwo – dodał.

Dr Michał Kuź wskazał, na co liczy Kim Dzong Un prowadząc tak agresywną politykę.

To jest wojna nerwów i wojna na przetrzymanie adwersarza. Kim Dzong Un liczy na to, że pomimo katastrofalnej sytuacji gospodarczej w pewnym momencie Zachód sobie zda sprawę, że nikt go od władzy w Korei nie odsunie – powiedział politolog.

RIRM

drukuj