[TYLKO U NAS] W. Król: W naszym kraju głos mniejszości seksualnych jest dużo bardziej słyszalny niż głos katolików. Władza realizuje przede wszystkim interesy tych, którzy potrafią o nie wystąpić

Osoby nieheteroseksualne stanowią zaledwie kilka procent społeczeństwa, podczas gdy katolicy w naszym kraju to co najmniej 90 proc. społeczeństwa, natomiast głos mniejszości seksualnych jest dużo bardziej słyszalny niż głos katolików. Jeżeli obywatele nie wezmą aktywnego udziału w życiu społecznym, ich głos nie będzie słyszalny. Władza realizuje przede wszystkim interesy tych, którzy potrafią o nie wystąpić – akcentował Wojciech Król, prezes Fundacji Instytut Państwa i Prawa, w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Prezes Fundacji Instytut Państwa i Prawa w rozmowie z Radiem Maryja poruszył kwestię dotyczącą istnienia odpowiednich narzędzi w demokracji, z których mogą korzystać wszyscy obywatele, by wprowadzać konkretne zmiany w życiu społecznym. Jak podkreślił, na to, co dzieje się wokół nas, największy wpływ mają ci, którzy potrafią skutecznie wykorzystywać różnego rodzaju narzędzia wpływające na decyzje w sferze publicznej.

– Według różnych badań, osoby nieheteroseksualne stanowią zaledwie kilka procent społeczeństwa, podczas gdy katolicy w naszym kraju to co najmniej 90 proc. społeczeństwa, natomiast głos mniejszości seksualnych jest dużo bardziej słyszalny niż głos katolików. To wynika przede wszystkim z tego, że pewne grupy społeczne są po prostu doskonale zorganizowane i potrafią w bardzo skuteczny sposób wykorzystywać możliwości prawne, które ustawodawca stworzył dla obywateli po to, aby kierowali życie publiczne na tory, które są przez nich oczekiwane – tłumaczył Wojciech Król.

– Wiele środowisk „postępowych” jest bardzo dobrze zorganizowanych, działa w ramach organizacji pozarządowych, stowarzyszeń, fundacji, które wykorzystują mechanizmy wpływania na organy publiczne. Większości wydaje się, że aby stworzyć organizację, potrzeba wielkiej wiedzy prawniczej, nakładu środków itd., ale mamy bardzo proste mechanizmy – tzw. stowarzyszenia nierejestrowe, które są prostą formą zrzeszenia się nawet kilku osób – dodał.

Gość „Aktualności dnia” podkreślił, że nie trzeba należeć do konkretnego stowarzyszenia, aby móc wpływać na decyzje rządzących. Wskazał na kilka rozwiązań.

– Do każdego organu publicznego można wystąpić z zapytaniem o dowolną sprawę publiczną, która leży w jego kompetencjach i którą on się zajmuje, i żądać uzyskania odpowiedzi. Organ ma określony przepisem termin – 14 dni – i musi nas poinformować, musi wydać dokumenty, które obrazują jego działania. Od ubiegłego roku funkcjonuje mechanizm jak wotum zaufania dla wójta/burmistrza gminy – zauważył prezes Fundacji Instytut Państwa i Prawa.

– Wotum zaufania udzielają nasi przedstawiciele, czyli radni. Natomiast co roku wójt musi opublikować tzw. raport o stanie gminy, który jest poddany publicznej debacie. Na tej debacie, podczas sesji rady, każdy z mieszkańców, który zdobędzie poparcie określonej grupy współobywateli, ma prawo zabrać głos i powiedzieć głośno i wyraźnie, co mu się w gminie nie podoba. Z tego prawa trzeba korzystać, ponieważ radni, którzy decydują o tym, czy dany włodarz uzyskuje wotum zaufania, są poddani presji obywateli kontrolujących ich działania – wyjaśnił.

Wojciech Król zachęcał obywateli do mobilizacji i zaangażowania się w życie społeczne, by realizować własne interesy, bo – jak dodał – tylko wtedy możliwe jest uzyskanie zamierzonych skutków.

– Jeżeli obywatele nie wezmą aktywnego udziału w życiu społecznym, ich głos nie będzie słyszalny. Decyzje będą podejmowane obok nich, za nich, a także niestety bardzo często wbrew obywatelom. Organy publiczne pochodzące z wyborów tak naprawdę nie są wybierane przez wszystkich obywateli, tylko grupę tych najaktywniejszych. (…) Władza realizuje przede wszystkim interesy tych, którzy potrafią o nie wystąpić – akcentował rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z Wojciechem Królem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj