fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk: Czerwiec’76 był kolejnym etapem zmagań z ustrojem komunistycznym

Ta data – 1976 r. – jest, można powiedzieć, pośrodku tych dat granicznych: 1956 r. i 1981 r. To obrazuje istotę rzeczy, że to był kolejny etap dobijania się narodu do wolności – mówił na antenie Radia Maryja we wtorkowym wydaniu audycji „Aktualności dnia” historyk prof. Grzegorz Kucharczyk.

We wtorek mijają 43 lata od wybuchu radomskiego protestu robotniczego. Jak wskazał gość Radia Maryja, „tzw. wydarzenia radomskie, jak nazywamy eufemistycznie te brutalne prześladowania robotników w Radomiu, Ursusie, Płocku i innych miastach, były kolejnym etapem do wolności, kolejnym etapem zmagań z ustrojem komunistycznym, zmagań się tych ludzi, dla których rzekomo (jak głosiła ideologia) ten ustrój został stworzony”.

– Ta data – 1976 r. – jest, można powiedzieć, pośrodku tych dat granicznych: 1956 r. i 1981 r. To obrazuje istotę rzeczy, że to był kolejny etap dobijania się narodu do wolności. Oczywiście, ten protest z Czerwca’76 na początku zaczął się od kwestii ekonomicznych (drastyczne podwyżki żywności). Trzeba także pamiętać, że wtedy te kwestie były regulowane centralnie przez rząd w Warszawie – mówił.

Jednak bardzo szybko – wskazał prof. Grzegorz Kucharczyk – jak zawsze w tego typu przypadkach, dołączyły do tego postulaty wprost wolnościowe. „Ludzie dopominali się o wolność zrzeszeń, wolność sumienia, wolność kształcenia swoich dzieci w wierze, w której sami wyrośli” – dodał.

– Przypomnijmy, że rok 1976 to jest także rok wprowadzenia przez komunistów poprawek do konstytucji PRL-owskiej. Dwie z nich były szczególnie obrazujące ich poddańczy stosunek do Moskwy. Jedna dotyczyła wiecznego sojuszu z Armią Radziecką, a druga poprawka to wpisanie tzw. przewodniej roli partii komunistycznej w państwie. To pokazywało, że wbrew potocznemu obrazowi, iż gierkowska dekada jest okresem liberalizacji, istota systemu się nie zmieniła – zaznaczył.

„Zmiana” polegała na tym – kontynuuje historyk – że rzeczywiście od razu nie strzelano do robotników, tylko urządzano brutalne ścieżki zdrowia, potem wyrzucano z pracy. Wilczy bilet dotyczył nie tylko osób bezpośrednio biorących udział w protestach, ale także ich rodzin.

– Działali wtedy także nieznani sprawcy, którzy „wyłapywali” co bardziej aktywnych działaczy. (…) Trzeba też wspomnieć o ciągle niewyjaśnionej śmierci ks. Romana Kotlarza, związanego z duszpasterstwem robotników w Radomiu. A więc tutaj mamy do czynienia z całym wachlarzem represji podejmowanych przez władze komunistyczne wobec ludzi protestujących w Radomiu, którzy – tak jak w Poznaniu 20 lat wcześniej – dopominali się „Boga, wolności i chleba” – mówił prof. Grzegorz Kucharczyk.

Całą rozmowę z prof. Grzegorzem Kucharczykiem we wtorkowych „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj