fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Poseł D. Sośnierz: Polska daje się upokarzać przez UE na arenie międzynarodowej 

Polska stała się kozłem ofiarnym Unii Europejskiej w narzucaniu państwom członkowskim swojego zdania. Polski rząd przyczynił się natomiast do powstania bardzo groźnego precedensu, który będzie stosowany jako nauczka i przestroga w sporach z kolejnymi krajami – podkreślił Dobromir Sośnierz, europoseł partii Wolność, podczas rozmowy z portalem Radia Maryja. Polityk podsumował kierunek polityki prowadzonej przez Unię w minionym roku.

Europoseł Dobromir Sośnierz zaznaczył, że w 2018 roku nastąpił przełom, jeśli chodzi o deklarację w sferze przyszłości Unii Europejskiej. Do tej pory próbowano stworzyć iluzję, iż kierunek rozwoju UE nie jest jeszcze postanowiony i może stać się ona Europą Ojczyzn. Wcześniej nie mówiono także o Unii otwarcie, że jest to Europa dwóch prędkości. W minionym roku nastąpił natomiast zwrot w tej sprawie.

– W 2018 roku usta się otworzyły i powiedziano to wprost. Chociażby z ust kanclerz Niemiec Angeli Merkel usłyszeliśmy, że powinniśmy zapomnieć o swojej suwerenności, a prezydent Francji Emmanuel Macron wyraża podobne poglądy. W minionym roku Unia w wielu kwestiach radykalnie pogwałciła suwerenność państw członkowskich, min. w stosunku do Polski czy Węgier. Widać, że korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej są coraz mniejsze, obowiązki coraz większe, a dodatkowo państwa są dyscyplinowane i straszone sankcjami. Pod tym względem 2018 rok jest dość przełomowy, bo deklaracje o „Europie dwóch prędkości” czy integracji na zasadzie federacyjnej padły otwarcie i zostały poparte konkretnymi czynami (…). Tylko ludzie skrajnie naiwni mogą podtrzymywać mrzonki, że możliwa jest Europa, na jaką umawialiśmy się wcześniej. Wiele wydarzeń z minionego roku powinno spowodować, że przestaniemy opowiadać bajki o tym, iż Europa może być inna. Kierunek UE jest postanowiony – mówił polityk.

Rozmówca Radia Maryja wskazał, iż dopóki nie zetknął się z działalnością Unii Europejskiej osobiście – jako europoseł – nie przypuszczał, że unijny organ w tak otwarty sposób pokazuje, jak złudna jest tam demokracja.

– Wielu różnych rzeczy spodziewałem się po Unii Europejskiej, tzn., że nie szanuje suwerenności państw członkowskich, jest to lewacka organizacja, zajmuje się śmiesznymi rzeczami od krzywizny bananów do dobrostanu goryli w Kongo. Jednak nie spodziewałem się, iż tak bezceremonialnie pokazuje, że demokracja w UE jest fasadowa: wszystko jest ustalone, zdajemy sobie sprawę, że nasze rezolucje i tak niewiele wnoszą, bo tak naprawdę o wszystkim decyduje Komisja Europejska. Nie liczymy głosów, głosujemy byle jak i nie przejmujemy się tym. To na pewno jest największe negatywne zaskoczenie. Nie było to wcześniej nagłaśniane, więc nie miałem okazji się z tym zetknąć, dopóki nie przekonałem się osobiście – powiedział.  

Dobromir Sośnierz podkreślił, że ze strony Unii w stosunku do państw członkowskich nastąpiło zwiększenie dyscypliny. Eurokraci zarządzający unijnym organem wprost pokazują, że kraje mają się słuchać wszystkich poleceń, a lekceważenie ich nie może pozostać bezkarne. Polska stała się tutaj kozłem ofiarnym – ocenił.

– „Jak chcemy, żeby inni się słuchali, to nie możemy pozwolić, aby Polska się nie słuchała”. Siły, które doszły w Polsce do władzy nie są po drodze z linią tych, którzy Unią Europejską zarządzają (czyli centro-lewicą gospodarczo bardziej liberalną od polskiego rządu, ale bardzo radykalnie komunistyczną pod względem obyczajowym i światopoglądowym) . Rząd Polski jest odchylony od tego kursu (…) przede wszystkim pod względem światopoglądowym. Postrzegany jest jako partia konserwatywna, więc od razu przykleja się łatkę faszystów, a wiadomo – faszyzm nie przejdzie, z faszyzmem trzeba walczyć, więc dla nich jest to kolejny powód do zwalczania polskiego rządu. Coraz wyraźniej widać, że państwa, które Unią de facto zarządzają, wcześniej ukrywały fakt, iż jedne państwa są tam równe, a drugie równiejsze. A w tej chwili widać już, że tak właśnie jest. A ponieważ Polska nie jest z tych krajów, które mają być w elicie, tylko z tych, co mają się słuchać – to tutaj, według nich, również musi nastąpić przywrócenie właściwej hierarchii – zaznaczył polityk.

Poseł do PE zwrócił uwagę, iż chęć pouczania nowych państw Unii przez te starsze i „mądrzejsze” starej UE daje się coraz wyraźniej zauważyć.

– Jeżeli we Francji są jakieś zamieszki, niepokoje czy nieprawidłowości w Niemczech, to nawet nie chcą na ten temat debatować. Oni nie dają się pouczać (…). Nie uważam by debatowanie nad takimi sprawami było dobrym pomysłem, bo Parlament powinien zajmować się uchwalaniem prawa, a nie komentowaniem bieżących wydarzeń. Każda taka debata jest w zasadzie bez sensu, ale jeśli już stosujemy takie standardy, że np. teraz będziemy debatować ws. sytuacji w Czechach, to odrzucanie projektu debaty nt. stanu państwa francuskiego jest przejawem podwójnych standardów i hipokryzji – akcentował.

Rozmówca Radia Maryja przyznał, że Polska daje się pouczać przez Unię Europejską. Nawiązał do reformy wymiaru sprawiedliwości, z której elementów ostatecznie wycofano się pod wpływem nacisków ze strony unijnej instytucji.

– Polityka polskiego rządu jest pod tym względem nieudolna. Po pierwsze, sama ta reforma jest zrobiona bezsensownie, gdyż jedną z niewielu zmian jest to, że zmienia się jednych sędziów na drugich, aby pasowało nowej opcji politycznej. Z punktu widzenia obywatela nie usuwa to usterek i bolączek wymiaru sprawiedliwości. Jednak, jeżeli już zaczyna się batalię, trzeba być pewnym, że jest się w stanie ją wygrać. Takie wycofywanie się później budzi straszny niesmak. Podobnie, jak wcześniej w przypadku tej nieszczęsnej nowelizacji ustawy o IPN – odwrót rządu o 180 stopni w jedną noc. Jest to kompromitacja. Nie należy zaczynać walki, jeśli nie jest się zdeterminowanym do tego, aby ją pozytywnie zakończyć (…). Daliśmy się skompromitować w ten sposób, że teraz z tych rzeczy się wycofujemy. Ile było mówienia: ani kroku wstecz! Straszliwa porażka, takich rzeczy się nie robi, dać się tak upokarzać na arenie międzynarodowej. Strategia od początku była błędna – mówił.

Porażka Polski w tej sprawie oznacza, że Unia Europejska w takich sprawach jest w stanie narzucać swoje zdanie państwom członkowskim – wskazał polityk.

– Nie dość, że rząd nie obronił tego, co chciał obronić, to jeszcze przyczynił się do powstania bardzo groźnego precedensu, który będzie teraz stosowany i będzie przestrogą dla innych państw. Będzie stosowany jako nauczka, przestroga, punkt odniesienia w kolejnych sporach – tłumaczył Dobromir Sośnierz.

Europoseł odniósł się również do mających się odbyć w maju br. wyborów do Parlamentu Europejskiego.

– Nawet, jeśli wygrałyby siły konserwatywne, eurosceptyczne, to nie przesądza jeszcze, że będziemy mieli zwrot o 180 stopni. Do tego trzeba jeszcze zmienić Komisję Europejską. Dopiero kolejne wybory w kolejnych państwach będą tę sytuację zmieniać. Dopóki nie będziemy mieli serii wyborów we wszystkich państwach członkowskich po kolei, to sytuacja nie może ulec drastycznym przemianom. Dojrzewa przesilenie siły spoza głównego nurtu, eurosceptyczne, dochodzą do głosu w wielu krajach, ale nie jest to raczej proces na tyle zaawansowany, by już w tych wyborach mógł zatrząść Europą. W przypadku braku zmian kierunek jest postanowiony: zmierzamy ku Europie, która ma się stać jednym państwem, z jednym rządem, walutą, a nawet armią – podsumował rozmówca Radia Maryja.

Monika Bilska/RIRM

drukuj