Turecki ostrzał artyleryjski okolic Kobane w Północnej Syrii

Turcja ostrzelała w niedzielę kurdyjskie wioski w okolicach północnosyryjskiego miasta Kobane. Tereny te kontrolowane są przez kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) walczące z tzw. Państwem Islamskim (ISIS). Oskarżyły one Turcję o pośrednie wspieranie ISIS.

Według komunikatu wydanego przez YPG zaatakowane zostały cztery wioski, znajdujące się na zachód od miasta Kobane: Zormichar, Czarichli, Siftek i Aszme. Armia turecka użyła do ostrzału czołgów, hałubic oraz dział artyleryjskich. Brak jest informacji na temat ofiar.

Dowództwo YPG podkreśliło, że atak był niczym nie sprowokowany i oskarżyło Turcję o „rujnowanie pokoju i stabilności w regionie”. Zdaniem YPG atak ten stanowił również pośrednie wsparcie dla ISIS, z którym Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) prowadzą obecnie ciężkie walki w muhafazie Dajr az-Zaur, nad Eufratem.

YPG stanowi trzon SDF, wspieranego przez USA. Turcja uważa natomiast YPG za organizację terrorystyczną.

Do tureckiego ataku na kurdyjskie wioski doszło zaledwie dzień po szczycie w Stambule, w którym oprócz tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana wzięli udział również rosyjski przywódca Władimir Putin, niemiecka kanclerz Angela Merkel oraz francuski prezydent Emmuanel Macron. Oficjalnym tematem rozmów było poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii.

Erdogan od dłuższego czasu grozi nową inwazją na Demokratyczną Federację Północnej Syrii (DFPS), kontrolowaną przez SDF. W styczniu 2018 roku Turcja zaatakowała należący do DFPS kurdyjski region Afrin w północnozachodniej części syryjskiej muhafazy Aleppo. W wyniku działań zbrojnych tureckiej armii zginęło wówczas ponad 500 mieszkańców tego regionu, a co najmniej 250 tys. uciekło przed tureckim wojskiem, gdy zajęło ono Afrin.

W sierpniu 2018 roku Farmandar Dilbirin, dowódca oddziałów granicznych YPG-Arkan w dystrykcie Trbespije, przy granicy z Turcją, mówił PAP, że tureccy żołnierze regularnie strzelają do rolników, usiłujących uprawiać ziemię przy granicy, a także zabijają wypasane tam owce i krowy. Dilbirin podkreślił wówczas, że YPG reaguje na prowokacje tureckie tylko wówczas gdy zagrożone jest ludzkie życie.

Zdaniem ekspertów nowa inwazja turecka jest jednak mało prawdopodobna ze względu na bazy amerykańskie na tych terenach. Tymczasem w Afrin siły USA nie były obecne. 10 października amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo podkreślił, że USA dalej będą wspierać syryjskich Kurdów i dążyć do zapewnienia im miejsca przy stole rokowań pokojowych.

PAP/RIRM

drukuj