fot. PAP/EPA

Tragiczny bilans sylwestrowej nocy w Szwajcarii

Dziesiątki ofiar śmiertelnych i blisko stu rannych. To tragiczny bilans sylwestra w Szwajcarii, gdzie doszło do pożaru w jednym z kurortów w południowo-zachodniej części kraju. W Polsce noc sylwestrowa przebiegła spokojnie. 

Minionej nocy policja i straż pożarna odnotowały kilka tysięcy interwencji. Doszło również do pojedynczych wypadków drogowych i pożarów, jednak ich skala była mniejsza niż w poprzednich latach. Służby oceniły tegoroczną noc sylwestrową w Polsce jako względnie spokojną. Na zachodzie Europy dochodziło z kolei do niebezpiecznych zdarzeń. W Holandii wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa z powodu pożarów, zamieszek, ataków na policję i służby ratunkowe. Do najtragiczniejszego zdarzenia doszło jednak w Szwajcarii, w kurorcie Crans Montana. Podczas zabawy sylwestrowej znajdujący się w części piwnicznej klub stanął w płomieniach.

Około czterdziestu osób to ofiary śmiertelne, a 115 jest rannych – podała tamtejsza policja. Jak informują lokalne władze, większość poszkodowanych to młodzi ludzie w wieku od 16 do 26 lat. Władze regionu wykluczyły, by przyczyną pożaru był zamach terrorystyczny.

Oficjalnie przyczyna pożaru pozostaje niejasna. Zdaniem naocznych świadków pożar zapoczątkowały zimne ognie zapalone tuż nad drewnianym sufitem,  ludzie mieli płonąć żywcem. Do dramatycznych wydarzeń odniósł się prezydent Szwajcarii, składając kondolencje rodzinom ofiar.

– Nasze myśli są z rodzinami, które pogrążone są w żałobie. Niektóre wciąż nie wiedzą, czy ich dzieci zmarły, inne przebywają w szpitalu w ciężkich warunkach i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wszystko przebiegło jak najszybciej i najskuteczniej – mówił Guy Parmelin, prezydent Konfederacji Szwajcarskiej.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało jednocześnie, że nie ma informacji, by wśród poszkodowanych znajdowali się obywatele Polski.

TV Trwam News

drukuj