To wydatek minimum 500 zł miesięcznie
Z Pawłem Wójtowiczem z Fundacji Pomocy Rodzinom i Chorym na mukowiscydozę „Matio” rozmawia Jacek Dytkowski
Na czym polega problem z dostępem chorych do Colistinu?
– Polfa Tarchomin zaprzestała wytwarzać lek. Uczyniono to ze względu na pewną nieprawidłowość jednego z odczynników koniecznych do produkcji. W efekcie Ministerstwo Zdrowia zgodziło się na import docelowy Promixinu. Problem polega na tym, że nie może być on refundowany, gdyż nie figuruje na takiej liście leków.
Czyli bariera finansowa?
– Jeśli chory zamiast refundowanego leku weźmie Promixin, to musi za niego zapłacić. Czyli oznacza to powrót do stawki ceny produktu sprzed refundacji, bo także Colistin był wcześniej nierefundowany. Więc teraz jest to problem dla naszych podopiecznych, który – mam nadzieję – zostanie dość szybko wyeliminowany.
Co to oznacza dla chorych?
– Polfa Tarchomin zadeklarowała, że zaraz po wakacjach powinna ruszyć produkcja Colistinu i wtedy problem samoistnie się rozwiąże. Natomiast przez ten okres – kilku miesięcy – większość rodziców będzie zmuszonych wydawać pieniądze w granicach 500 złotych miesięcznie. Procedura otrzymywania leku przebiega sprawnie, pod warunkiem że lekarz wypisze prawidłowo wniosek, konsultant wojewódzki bez problemu go zatwierdza, a następnie – Ministerstwo Zdrowia. Można go wysłać do resortu także faksem, a potem dopiero w formie pisemnej. Większy problem wiąże się z tym, czy lekarz dobrze wypełni kartę leku na import docelowy, ale na to już nie mamy wpływu. Na stronach MZ jest pełna informacja i można zobaczyć w każdej chwili, jak to się robi.
Dziękuję za rozmowę.
