fot. flickr.com

Tatrzański PN: Nie strzelaj w Sylwestra

Władze Tatrzańskiego Parku Narodowego apelują do turystów i mieszkańców Podhala, aby nie używali petard i fajerwerków podczas Sylwestra. Huk petard powoduje ogromny stres u zwierząt, zarówno dzikich, jak i domowych – argumentują władze parku.

„Z troski o zwierzęta, zarówno te dzikie, jak i bezdomne oraz domowe, u których huk powoduje ogromny stres, zrodziła się coroczna akcja Nie strzelaj w Sylwestra! Apelujemy o nieużywanie fajerwerków, również w Zakopanem” – napisały władze parku.

Rada Zakopanego przyjęła tydzień temu uchwałę zakazującą używania materiałów pirotechnicznych przez cały rok na terenach miejskich: ulicach, placach i otwartych przestrzeniach. Zakaz nie dotyczy jednak prywatnych posesji. Radni, oprócz bezpieczeństwa ludzi i mienia, zwrócili uwagę w zapisie uchwały, że ten zakaz ma na uwadze dobro zwierząt – zarówno dzikich, jak i domowych.

Przyrodnicy z TPN przekonują, że szczególnie narażone na niebezpieczeństwo wywołane hukiem petard są niedźwiedzie, które mogą się wybudzić ze snu zimowego. Tak było m.in. po ubiegłorocznym Sylwestrze, kiedy wybudził się młody niedźwiedź i opuścił swoją gawrę w Dolinie Kościeliskiej. Niedźwiedź niestety nie przeżył. Inne dzikie zwierzęta jak np. sarny, jelenie czy kozice spłoszone hukiem petard, mogą ulec śmiertelnym wypadkom podczas panicznej ucieczki.

Akcja TPN „Nie strzelaj w Sylwestra!” jest organizowana od kilku lat. Co roku przed Sylwestrem w ramach tej akcji powstaje plakat ilustrujący przestraszone hukiem petard zwierzęta. Każdego roku plakat jest tworzony przez innego artystę. Dotychczas plakaty takie stworzyli znani ilustratorzy, jak: Krzysztof Kokoryn, Dawid Ryski, Aleksandra Woldańska-Płocińska i Katarzyna Bogucka. W tym roku plakat Małgorzaty Herby przedstawia wystraszonego wystrzałem fajerwerków niedźwiedzia.

Każdego roku w noc sylwestrową na tatrzańskie szlaki wyruszają setki turystów chcących w otoczeniu szczytów przywitać Nowy Rok. Spontaniczne zabawy organizowane są w tatrzańskich schroniskach.

PAP

drukuj