fot. twitter.com/PolskiSenat

Szef CBA: W 2017 r. ujawniono uszczuplenia finansowe o wartości ponad 1,7 mld zł

Centralne Biuro Antykorupcyjne ujawniło w 2017 r. uszczuplenia finansowe w wysokości ponad 1, 705 mld zł; zabezpieczono mienie o wartości ponad 100 mln zł – poinformował szef CBA Ernest Bejda, który w czwartek w Senacie przedstawił sprawozdanie z działalności CBA w ub.r.

„Wysokość uszczupleń, które CBA w ubiegłym roku ujawniło wynosi ponad 1,705 mld zł; jest to ponad trzykrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2016. Sama wartość ujawnionych korzyści majątkowych to ponad 194 mln zł. Ponad 100 mln zł to kwota zabezpieczonego mienia” – powiedział Ernest Bejda.

Jak podkreślił, CBA wniosło o kontrolę operacyjną 540 razy w 2017 r. i tylko w czterech przypadkach prokurator generalny, lub sąd nie wyrazili na nią zgodę. Najbardziej ofensywną metodę zwalczania korupcji – zakup kontrolowany, lub kontrolowane przekazanie łapówki – w CBA zastosowano w ub. roku 32 razy.

Poręczenie majątkowe zastosowano 2018 razy, co – zaznaczył – oznacza niemal dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2016, kiedy zastosowano ten środek zapobiegawczy 124 razy (w 2015 r. – 115 razy).

„Zwracam uwagę na te dwa elementy, myślę, że one pokazują zaangażowanie i jakość pracy” – powiedział Bejda.

Na koniec 2017 r. w Biurze służyło 842 funkcjonariuszy i 150 pracowników cywilnych – o 89 więcej funkcjonariuszy i 26 pracowników niż na koniec 2016 r. – dodał szef CBA. Ten zestaw osób w 2017 r. prowadził 441 spraw operacyjnych (wszczęto ich 192 a zakończono 148), przy podobnej liczbie – 439 spraw w 2016 r. i 555 postępowań przygotowawczych (z tego wszczęto 256 a zakończono 174), przy 491 postępowaniach w 2016 r.

W prowadzonych sprawach wystąpiło 701 podejrzanych, przy 469 w 2016 r. W 2017 r. areszt tymczasowy wobec podejrzanych zastosowano w 121 przypadkach przy 38 w 2016, a poręczenia majątkowe dotknęły prawie dwa razy więcej osób – 218 w 2017, przy 124 w 2016 r.

Ernest Bejda mówił, że ważnym obszarem działania CBA w 2017 było przeciwdziałanie i zwalczanie wyłudzeń skarbowych.

„Elementem tych wyłudzeń skarbowych są tzw. przestępstwa karuzelowe mające na celu, albo wyłudzenie podatku od towarów i usług poprzez uzyskanie nienależnego jego zwrotu, albo jego obniżenie bądź niepłacenie podatku dochodowego od osób prawnych, ewentualnie podatku dochodowego od osób fizycznych” – mówił szef CBA.

Postulował też zwiększenie kompetencji – szczególnie, jeśli chodzi o współpracę ze służbami takimi jak CBA – oraz zasobów kadrowych Komisji Nadzoru Finansowego.

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) pytał, o „koincydencję między akcjami CBA, a przygotowaniem do tego mediów, telewizji”.

„Częste są sytuację, że zatrzymujecie kogoś w kajdankach a ekipa telewizyjna już stoi i czeka. To wymaga pewnego przygotowania. Jak to wygląda, czy to pan wydaje zgodę na zawiadomienie mediów, czy nie? Jaka jest zasada, przy których sprawach to się dzieje a przy których nie?” – pytał Borusewicz.

„To wygląda tak, że my realizujemy funkcję informacyjną. W uzgodnieniu z prokuraturą informujemy o działaniach, które przechodzą z fazy in rem do fazy in personam. Jest potrzeba, żeby opinia publiczna te informacje uzyskała. Ale nie jest tak, że my dajemy newsa tylko +swoim+, bo tak nie jest. Jest tak, że nie wszyscy są zainteresowani, nie wszystkie media są zainteresowane informacjami, które CBA udostępnia” – mówił Bejda.

„Nie znam przypadku, aby stały kamery telewizji publicznej, a my  wyprowadzalibyśmy kogoś w kajdankach; to są sprawy z przeszłości” – oświadczył.

„Jeśli chodzi o pana (posła) Stanisława Gawłowskiego, to trzeba pamiętać, że od momentu zatrzymania do przeszukania w domu m.in. w Koszalinie, minęło mnóstwo godzin, to wszyscy już o tym wiedzieli. Więc tu nie ma nic zdumiewającego, że media się tą sprawą zainteresowały” – powiedział dopytywany o przypadek posła PO.

Podkreślił, że „nie ma żadnej ustawki z mediami, natomiast jest informowanie opinii publicznej”.

„Rozumiemy domniemanie niewinności, ale można być formalnie niewinnym a na przykład wyrzuconym dyscyplinarnie z pracy” – dodał Ernest Bejda.

Sławomir Rybicki (PO) pytał, czy prawdą jest, że CBA planuje wprowadzenia „testu integralności”, czyli prowokacji wobec urzędników.

„Test integralności jest obowiązującym prawem w wielu krajach. Test integralności polega na tym, że jeżeli ktoś przychodzi pełnić funkcję publiczną, to równocześnie zgadza się na to, że może zostać poddany próbie. Tylko, szanowni państwo, nie ma z tego powodu odpowiedzialności karnej, jest tylko ewentualnie odpowiedzialność w postaci utraty stanowiska” – zauważył Bejda.

„Mój zastępca napisał tylko artykuł o tym, że istnieje coś takiego, jak test integralności, i został w sposób brutalny zaatakowany, że chce coś wprowadzać. To był pewien akademicki wywód, który pokazuje na zasadzie komparatystyki, że w innych systemach jest takie rozwiązanie i można by się ewentualnie nad nim zastanowić” – mówił szef CBA. Chodzi o artykuł z początku roku wiceszefa CBA Grzegorza Ocieczka w miesięczniku „Prokuratura i prawo”.

Tomasz Grodzki (PO) pytał o przekazanie CBA przez Ministerstw Sprawiedliwości 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości, z którego – mówił senator PO – miały być finansowane organizacje pomagające ofiarom przestępstw.

„Zmieniono przepisy prawa, jeśli chodzi wykorzystanie środków z Funduszu Sprawiedliwości; rozszerzono możliwość korzystania z nich przez organy ochrony państwa, których celem jest m.in. rozpoznawanie i zapobieganie przestępstwom. W związku z tym, jako jeden z takich organów, złożyliśmy stosowny wniosek do Ministerstwa Sprawiedliwości i uzyskaliśmy pozytywną decyzje” – mówił szef CBA.

PAP/RIRM

drukuj