fot. PAP/EPA

Szczyt przywódców Korei Północnej i Korei Południowej – bez przełomu

Bez przełomu zakończył się szczyt przywódców dwóch państw koreańskich. Komunistyczny reżim deklaruje, że jest gotowy zamknąć swój główny kompleks nuklearny. Stawia jednak warunek: Stany Zjednoczone mają odpowiedzieć „podobnym posunięciem”. 

W drugim dniu wizyty prezydenta Korei Południowej w komunistycznej Korei Północnej lider reżimu Kim Dzong Un zapewniał, że chce, aby na Półwyspie Koreańskim zapanował pokój.

– Przyjęliśmy pakt wojskowy, aby zakończyć historię brutalnej i tragicznej konfrontacji i wrogości. Zgodziliśmy się podjąć wysiłki, aby uczynić Półwysep Koreański krajem pokoju, bez broni nuklearnej i zagrożeń nuklearnych – zaznaczył Kim Dzong Un.

Kim Dzong Un chce podtrzymywać relacje ze swoim sąsiadem – Koreą Południową.

– Obiecałem Prezydentowi Korei Południowej, że odwiedzę Seul w najbliższej przyszłości – powiedział Kim Dzong Un.

Przywódcy uzgodnili kolejny etap procesu denuklaryzacji Półwyspu Koreańskiego.

– Korea Południowa i Korea Północna po raz pierwszy zgodziły się na plan denuklearyzacji, który jest bardzo wymownym rezultatem: Północ zdecydowała się na trwałe zlikwidować stanowisko testowe i wyrzutnie pocisków z udziałem ekspertów z odpowiednich krajów – zwrócił uwagę prezydent Korei Południowej Mun Dze In.

Północ deklaruje zlikwidować na stałe jedną ze swych kluczowych baz. Chodzi o poligon rakietowy w Tongchang-ri.  Korea Północna gotowa jest też zamknąć eksperymentalny reaktor atomowy w centrum badawczym w Jongbion pod warunkiem, że Stany Zjednoczone odpowiedzą „podobnym posunięciem”. USA twierdzą, że  produkowany jest tam wzbogacony uran do północnokoreańskich pocisków jądrowych.

Likwidacja miałaby się odbyć w obecności międzynarodowych ekspertów. Pytanie tylko, czy do tego dojdzie? Reżim chce zachować władzę, a broń jądrowa jest gwarantem siły tego państwa.

– Oni doskonale sobie zdają sprawę, że nikt ich nie zaatakuje dopóki mają broń jądrową, wiec najprawdopodobniej  tego typu twierdzenia, że chcą się pozbawić broni atomowej, że chcą dalszych negocjacji, jest pewną grą na czas. Im jest potrzebny czas, aby jeszcze bardziej się wzmacniać i toczyć grę między Pekiem a Amerykanami. Wszyscy doskonale wiedzą, że bez wsparcia Pekinu nigdy by się tak nie dozbroili – wskazał historyk i politolog prof. Mieczysław Ryba.

Profesor przypomniał, że kiedyś Ukraina pozbawiła się broni jądrowej i miała gwarancję integralności terytorium. Gdy została zaatakowała przez Rosję, nikt się za nią nie wstawił, bo gwarancje są tylko na papierze – w przeciwieństwie do posiadania broni atomowej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj