fot. flickr.com

Sytuacja polskich placówek medycznych po wprowadzeniu tzw. sieci szpitali

Tzw. sieć szpitali nie poprawiła sytuacji finansowej placówek medycznych. Nie zmniejszyły się także kolejki do specjalistów. Najwyższa Izba Kontroli twierdzi, że głównym powodem – są niskie nakłady w sytuacji wzrostu wynagrodzeń w służbie zdrowia.

Tzw. sieć szpitali miała poprawić kondycję placówek medycznych – według raportu NIK tak się niestety nie stało. Nie poprawił się też dostęp pacjentów do świadczeń specjalistycznych.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są dwie – zauważa ekonomista dr Marcin Kędzierski.

– Po pierwsze, pieniędzy w służbie zdrowia wciąż jest za mało. Musimy wydawać o wiele więcej niż obecnie. Dzisiaj wydajemy niecałe 100 mld zł, ale musimy wydawać o kilkadziesiąt miliardów więcej, aby mieć świadczenia na poziomie, który by nas satysfakcjonował – akcentuje ekspert.

Po drugie, mamy za dużo szpitali, które generują niepotrzebne koszta – wskazuje ekonomista.

Placówki nie wykorzystują maksymalnie swoich możliwości – mówi przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” Maria Ochman.

– Rzeczą, na którą zwraca uwagę Najwyższa Izba Kontroli – o czym my również bardzo często mówimy – jest kwestia racjonalizacji, czyli właściwe wykorzystanie łóżek szpitalnych, sprowadzenie tego do konkretnych potrzeb – podkreśla Maria Ochman.

Według NIK, choć rosła wartość zawartych przez placówki umów na udzielanie świadczeń, jak również rosły przychody z działalności leczniczej, to znacznie szybciej przybywało niezależnych od szpitali kosztów, na które złożyły się m.in. ustawowe wzrosty wynagrodzeń.

Wzrost wynagrodzeń może cieszyć, ale nieprzekazanie odpowiednio wysokich środków dla szpitali na ten cel, już nie – wskazuje Maria Ochamn.

– Należy zaznaczyć jednak koszty wynagrodzeń w kosztach szpitala, tak aby Narodowy Fundusz Zdrowia przekazując pieniądze na świadczenia w formule ryczałtu również zaznaczył, jaka kwota w tych środkach jest przeznaczona na wynagrodzenia – mówi przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

Tzw. sieć szpitali wprowadziła jednak pewną stabilizację dochodów – zauważa lek. med. Stanisław Misztal, członek Rady Społecznej Wojewódzkiego Szpitala im. Jana Pawła II w Zamościu.

– Nie grozi mu upadłość. Dlatego też ta pewność, że szpital będzie, pozawala na zatrudnianie wielu specjalistów, nawet z odległych terenów i zmniejszenie kolejek. Miało to miejsce np. w przypadku kariologów – wskazuje lek. med. Stanisław Misztal.

Sposób finansowania szpitali opiera się na ryczałcie wypłacanym przez NFZ. Jego wysokość dla szpitali, które zrealizowały świadczenia poniżej 98 proc. jest zmniejszana, a kiedy przekroczy 100 proc. – zwiększana. To wszystko są zabiegi, które poprawiają sytuację, ale głównym problemem jest ciągle zbyt niski poziom nakładów na służbę zdrowia. Rząd zapowiada, że te będę systematycznie rosły.

TV Trwam News/RIRM

drukuj