fot. PAP/JEON HEON-KYUN

Stany Zjednoczone wycofują żołnierzy z Niemiec

Były ostrzeżenia, są także konsekwencje. Jak wynika z dotychczasowych zapowiedzi, Amerykanie wycofają co najmniej 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec.

To ostateczna decyzja, która zapadła po zapowiedziach w stronę państw NATO, by bardziej odpowiedzialnie podeszły do sprawy swojej obronności, oraz by wniosły odpowiedni wkład w zbiorową gotowość bojową. Nastroje amerykańskiego przywódcy podburzyła dodatkowo krytyka wojny z Iranem ze strony niemieckiego kanclerza Friedricha Merza.

Spodziewamy się, że wycofanie wojsk nastąpi w ciągu sześciu do maksymalnie dwunastu miesięcy – powiedział Rzecznik Ministerstwa Wojny USA Sean Parnell.

Niemiecki Minister Obrony wskazał w mediach, że liczył się z takimi konsekwencjami. Jak się jednak okazuje kwestia ilości żołnierzy nie została zamknięta. Donald Trump zagroził, że zredukuje liczbę wojsk w republice o wiele więcej. To przestrzeń do działania dla Polski, która mogłaby przejąć część amerykańskich sił. Na spekulacje zareagował premier Donald Tusk.

Konflikty w NATO to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy – powiedział premier.

Premier insynuował wcześniej w mediach, że sytuacja to początek rozpadu NATO, który otworzy drogę do ataku na państwa Europy dla zewnętrznych wrogów. Pewną niekonsekwencję w jego słowach dostrzega były premier Mateusz Morawiecki. Mówi o tym, że jeżeli byłby to realny scenariusz to już dawno powinniśmy przystąpić do działań zabezpieczających.

Albo sobie żartuje i kpi z Polaków albo wie coś więcej niż my wszyscy – zauważa Mateusz Morawiecki.

Były premier dostrzega tu – jak mówi – ogromną szansę dla Polski.

Prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk i Władysław Kosiniak – Kamysz, powinni robić wszystko żeby skorzystać z tej sytuacji geopolitycznej – dodaje.

Jak podkreśla Mateusz Morawiecki, do tych 10 tysięcy żołnierzy stacjonujących w Polsce, mogłoby dołączyć kolejne kilka tysięcy. Prezydencki Minister Marcin Przydacz oceniał w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam, że na tym etapie może to być gra dyplomatyczna Waszyngtonu z Berlinem.

– Ilekroć Berlin wykonuje różnego rodzaju ruchy, które się Amerykanom nie podobają to prezydent Trump używa tego argumentu wobec akurat Berlina – mówi.

Podkreślał, że to nasza rola, by jak najwięcej wojsk trafiło do Polski. Potrzeba wiele determinacji i rozmów z Amerykanami, których – jak na razie – ze strony rządu nie widać

Nie ma takich decyzji dzisiaj, natomiast kropla drąży skałę – dodaje.

Decyzji o przeniesieniu wojsk do Polski sprzyja fakt dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi, które budował były prezydent Andrzej Duda, a które podtrzymuje obecny prezydent Karol Nawrocki.

 TV Trwam News

drukuj