fot. twitter.com

Spór o sądy po wyroku TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej SN

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości, według którego o niezależności Izby Dyscyplinarnej zdecydować ma sam Sąd Najwyższy, budzi emocje wśród części sędziów. Do czasu wyroku Sądu Najwyższego niektóre polskie sądy wstrzymują się z opiniowaniem kandydatów na nowych sędziów.

W ubiegłym tygodniu TSUE postanowił, że o niezależności nowej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, wyłonionej przez nową Krajową Radę Sądownictwa, orzec ma polski Sąd Najwyższy. Unijni sędziowie wydali do wyroku zalecenia, według których należy oceniać okoliczności wybrania członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób, w jaki Rada stoi na straży niezależności sądów. Część polskich sądów postanowiła więc wstrzymać się z opiniowanie kandydatów na sędziów do czasu wyroku SN. Tak zdecydowało  m.in. Kolegium Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

– To jest konsekwencja wcześniejszych uchwał podejmowanych przez kolegium, jak i zgromadzenie sędziów apelacji, w których to powstrzymywano się od opiniowania kandydatów do czasu orzeczenia Trybunału – mówi rzecznik Sądu Apelacyjnego w Krakowie Tomasz Szymański.

Takie decyzje podjęto także m.in. w Poznaniu, Kielcach, Gdańsku i Wrocławiu. Według rzecznika SN Michała Laskowskiego, wstrzymywanie się sędziów od opiniowania wniosków dotyczących awansów sędziowskich to efekt rządowych reform.

– Mamy do czynienia z sytuacją która nie powinna mieć miejsca. Mamy do czynienia z różnymi interpretacjami, różnymi decyzjami. To jest właśnie coś, co zmierza do chaosu, o którym mówiła pani prezes i uważam, że powinno to być rozwiązane w drodze ustawowej – wskazuje Michał Laskowski.

Jak mówi poseł PiS Bartosz Kownacki, członek KRS, sędziowie powinni zachować normalny tok pracy do orzeczenia SN.

– One raczej wprowadzają dezorganizację wymiaru sprawiedliwości w Polsce i są manifestacją polityczną, aniżeli rozstrzygnięciem, które byłoby oparte o wyrok TSUE, niezależenie od tego, jak go oceniamy, bo ja uważam, że właściwym do oceny przepisów w Polsce jest Trybunał Konstytucyjny, a nie Sąd Najwyższy – zaznacza poseł Bartosz Kownacki.

Również Sad Najwyższy powziął kroki ograniczające działalność nowych sędziów.

– Do czasu wydania przez Sąd Najwyższy orzeczeń w sprawach, w których TSUE przedstawiono pytania prejudycjalne, w Izbie Cywilnej SN nie będą wyznaczane składy sędziów z udziałem osób, których dotyczy wyrok TSUE z 19 listopada 2019 roku – podkreśla Dariusz Zawistowski, prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego.

Chodzi o tych sędziów, których do Sądu Najwyższego wybrała nowa KRS. Jak wskazuje wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, z unijnego wyroku wynika konieczność dokonania pełnej dekomunizacji polskich sądów.

– Z wielkim zainteresowaniem przyjąłem to, że pani prof. Gersdorf chce pisać ustawę o KRS. Mam nadzieję, że w tej interpretacji bierze pod uwagę właśnie fakt, że w polskich sądach orzeka 746 sędziów wybranych przez Radę Państwa PRL – mówi Sebastian Kaleta.

Taka interpretacja nie podoba się opozycji.

– To, co jest nieszczęściem, to dzisiejszy nadmierny wpływ polityków, w tym ministra sprawiedliwości, na sędziów i to jest budzące niepokój – nie to, co się działo 30, 40 lat temu – twierdzi poseł Koalicji Obywatelskiej Robert Kropiwnicki.

Sąd Najwyższy nie podjął decyzji, kiedy rozpocznie postępowania w związku z wyrokiem TSUE.

TV Trwam News

drukuj