Śnieżyce w USA. Co najmniej 60 ofiar śmiertelnych
Śnieżyca zaatakowała Stany Zjednoczone. Tak niskich temperatur, sięgających w niektórych regionach poniżej minus 30 stopni, nie było od prawie 50 lat.
Brak prądu, sparaliżowany transport, ofiary śmiertelne. To efekt gwałtownego ataku zimy, która zaskoczyła Stany Zjednoczone. Rozległy front burzowy, któremu towarzyszyły arktyczne mrozy, przez kilka dni rozciągał się nad większością obszaru Ameryki. Najbardziej ucierpiał region Buffalo, leżący na skraju jeziora Erie w pobliżu granicy z Kanadą. I choć mówi się o tym, że żywioł słabnie, władze apelują, by go nie bagatelizować.
– Jest o wiele za wcześnie, aby powiedzieć, że to dobiegło końca. Być może dotkliwość jest teraz bagatelizowana i nie jest tak źle, jak w ciągu ostatnich kilku dni, ale nadal jest to niebezpieczna sytuacja – zaznaczyła Kathleen Hochul, gubernator Nowego Jorku.
Służby wciąż próbują dotrzeć do wielu miejsc, w których mogą znajdować się poszkodowani. Na terenie całego kraju potwierdzono śmierć co najmniej 60 osób.
– Biuro koronera Departamentu Zdrowia hrabstwa Erie potwierdziło 25 zgonów w całym hrabstwie Erie, w tym także w mieście Buffalo. W mieście Buffalo mogło dojść do kilku zgonów, których nasz Departament Zdrowia nie był w stanie jeszcze potwierdzić – wskazał Mark Poloncarz, przedstawiciel władz hrabstwa Erie.
Już teraz mówi się o 28 zgonach w samym Buffalo. Do pomocy wysłano setki funkcjonariuszy gwardii narodowej. Prezydent USA Joe Biden zatwierdził federalne wsparcie dla stanu Nowy Jork.
TV Trwam News



