fot. PAP

Śledztwo ws. niegospodarności kopalni Kazimierz-Juliusz

Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła śledztwo ws. niegospodarności w kopalni Kazimierz-Juliusz. Chodzi o nieprawidłowości przy zawieraniu umów na dostawy sprzętu w latach 2013-2014.    

Według zawiadomienia, na skutek tych działań mogła powstać szkoda majątkowa o wysokości nawet 577 tysięcy złotych – mówi rzecznik prokuratury w Katowicach, Marta Zawada–Dybek.

– Chodzi tutaj o umowy na dostawy strzemion do obudów bornitów pojemników na wodę do zapór czołowych silników hydraulicznych. To postępowanie zostało wszczęte na skutek zawiadomienia złożonego w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach przez Katowicki Holding Węglowy. Zawiadamiający wskazali również na inne nieprawidłowości, do których mogło dochodzić w kopalni, dotyczące m. in. niezłożenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółki, pomimo istnienia ku temu podstaw, jak również przedstawienia walnemu zgromadzeniu KHW nieprawdziwych danych finansowych dotyczących sytuacji finansowej spółki. Prokurator będzie wyjaśniał w śledztwie okoliczności podniesione w zawiadomieniu o przestępstwie – powiedziała Marta Zawada-Dybek.

Zakład Kazimierz-Juliusz przeznaczony do likwidacji wczoraj został sprzedany Spółce Restrukturyzacji Kopalń przez Katowicki Holding Węglowy za symboliczną złotówkę. Pracownicy kopalni zostali przejęci przez holding. Sprzedaż zakładu to część umowy zawartej przez zarząd kopalni z rządem – mówił Grzegorz Sułkowski, przewodniczący „Solidarności” w Kazimierzu-Juliuszu.

– To jest nic innego jak realizacja tego porozumienia. Sprzedano za złotówkę Kazimierza-Juliusza. SRK będzie musiała na dzień dzisiejszy dokapitalizować kopalnię Kazimierz-Juliusz kwotą 100 mln złotych. To nam w dalszym ciągu kadruje i oby kadrowało jak najdłużej, do wyczerpania się złóż – dodał Grzegorz Sułkowski.

Kazimierz-Juliusz, który był spółką zależną KHW, jest ostatnią czynną kopalnią węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim i zatrudniał ponad tysiąc pracowników.

RIRM

drukuj