fot. PAP/Maciej Kulczyński

Skandal w resorcie infrastruktury. Osoby zdające egzamin na prawo jazdy prawdopodobnie dostały testy z błędnymi pytaniami

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia ze skandalem związanym z egzaminami na prawo jazdy. W państwowej bazie pytań znalazły się błędy, których nie poprawiono po zmianach przepisów. Minister infrastruktury, Dariusz Klimczak, zapewnił, że nie ma błędnych pytań. Eksperci i ośrodki egzaminacyjne wskazują jednak na poważne zaniedbania.

Kursanci trafiali na egzaminach na pytania z nieaktualnymi lub nieprawidłowymi odpowiedziami. Mogło chodzić nawet o kilkanaście takich pytań.

Problem dotyczył m.in. zasad zatrzymywania prawa jazdy przez policję. W niektórych przypadkach system uznał błędne odpowiedzi za poprawne, a poprawne za błędne.

Były minister infrastruktury, prezydencki doradca Alvin Gajadhur, podkreślił, że odpowiedzialność za tę sytuację ponosi obecny szef resortu, Dariusz Klimczak. Zaznaczył również, że do podobnych problemów mogło dojść już pod koniec ubiegłego roku.

– Obawiam się, że gdyby zostały sprawdzone egzaminy w całej Polsce w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego od dnia 3 marca do wczoraj, to niestety wiele osób mogłoby z jednej strony mieć unieważniony pozytywny egzamin, a z drugiej strony pewnie są też osoby, które nie zdały egzaminu, a powinny zdać ten egzamin, bo gdyby nie miały tych błędnych pytań, to mogłyby ten egzamin zdać. Więc to jest niebywały skandal. W resorcie infrastruktury od dawna dzieje się źle. Minister Dariusz Klimczak nie panuje nad tym, co dzieje się w jego resorcie – ocenił prezydencki doradca.

Ośrodek egzaminacyjny w Białej Podlaskiej – jak informują media – wykrył nieprawidłowości i zapowiedział unieważnienie części egzaminów. Chodzi o przypadki, w których wynik był bezpośrednio uzależniony od wadliwych pytań.

Alvin Gajadhur zaapelował, by marszałkowie województw zlecili dyrektorom WORD-ów pilne sprawdzenie egzaminów przeprowadzonych na początku marca.

RIRM

drukuj