Serce Kościoła. Inowrocławska wspólnota w trosce o potrzebujących

Inowrocławska wspólnota „Serce Kecharitomene” włącza się w pomoc 4-letniemu Ignasiowi Liss z Jacewa. U chłopca zdiagnozowano dystrofię mięśniową Duchenne’a – rzadką chorobę genetyczną. „Jako katoliczka jestem wezwana do tego, aby pomagać słabszym, chorym, potrzebującym, a szczególnie tym, którzy znajdują się w najbliższym otoczeniu” – podkreśla Weronika Klóska zaangażowana we wsparcie chorego Ignasia. Najbliższe wydarzenie pomocowe wspólnota zaplanowała na 25 maja w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Bydgoszczy.

W społeczeństwie utrzymuje się mit, że Kościół interesuje się dziećmi i ich najbliższymi wyłącznie do momentu narodzenia maleństwa. Walczy, aby rodzice nie zdecydowali się na jego zabicie poprzez tzw. aborcję, a następnie umywa ręce. Jednak to zwłaszcza wspólnoty, na których czele stoją osoby duchowne, prowadzą ośrodki dla osób z różnymi dysfunkcjami fizycznymi i psychicznymi, a także udzielają wsparcia rodzicom zmagającym się z trudnościami. Istnieje cała masa osób w lokalnych wspólnotach, które czynią dobro, a o tym nie słyszymy.

Państwo [Monika i Bartłomiej Liss z podinowrocławskiego Jacewa o rzadkiej chorobie genetycznej synka dowiedzieli się rok temu]. Dystrofia mięśniowa Duchenne’a (DMD) powoduje stopniowy zanik mięśni. Początkowo pojawiają się trudności z poruszaniem się, a następnie z oddychaniem. Ważne jest utrzymanie sprawności mięśni tak długo, jak to możliwe. Przyczyniają się do tego odpowiednie ćwiczenia sprawnościowe oraz bardzo kosztowne terapie genowe. DMD występuje 1 na 5 tys. urodzeń, głownie u chłopców. Wśród nich jest właśnie 4-letni Ignaś Liss.

Rodzina podejmuje wszelkie wysiłki, by zapewnić leczenie dziecku, a jedyną szansą jest terapia genowa w Stanach Zjednoczonych. W pomoc aktywnie zaangażowała się wspólnota „Serce Kecharitomene” przy parafii pw. Zwiastowania NMP w Inowrocławiu.

– W Polsce nie ma jeszcze wypracowanych metod leczenia dystrofii mięśniowej Duchenne’a, dlatego jest potrzeba, żeby uzbierać aż 16 milionów złotych na wyjazd dziecka do USA. Ważne, by Ignaś otrzymał pomoc w odpowiednim czasie. Jest wielka presja, ponieważ na zebranie funduszy pozostało 1,5 roku. Do tej pory uzbierano blisko 5 milionów. Dla naszej kobiecej wspólnoty „Serce Kecharitomene” sprawa Ignasia jest bardzo bliska. Każda z nas jest w stanie wyobrazić sobie ból matki, która patrzy na chorobę swojego dziecka i nie wie, czy jest w stanie zapewnić mu leczenie – wskazuje s. Barbara Turecka OP, liderka wspólnoty „Serce Kecharitomene” w Inowrocławiu.

Weronika Klóska należąca do wspólnoty zwraca uwagę, że jako katoliczka jest wezwana do tego, aby pomagać słabszym, chorym, potrzebującym, a szczególnie tym, którzy znajdują się w najbliższym otoczeniu.

– Ignaś i jego rodzina należą do tej samej parafii, co ja, dlatego włączam się czynnie w pomoc. Wzorem dla mnie jest Maryja. Ona zauważała potrzebujących. Tak jak Ona dostrzegła na weselu w Kanie, że młodzi nie mają wina – czegoś materialnego, tak samo my jako wspólnota „Serce Kecharitomene” chcemy pomóc z tym, co materialne – podkreśliła Weronika.

O tym, jak ważna jest pomoc organizowana wspólnotowo, mówi ks. Tomasz Niedbalski, wikariusz parafii pw. Zwiastowania NMP w Inowrocławiu.

– Jeśli idzie się samemu, to się idzie szybko, ale jeśli idzie się w grupie – idzie się dalej. W kwestii pomocy ta wspólnotowość, bycie z innymi, dzielenie się pomysłami, doświadczeniami – może być bardzo ubogacające dla nas samych, ale też jednocześnie może być piękniejszą odpowiedzią na potrzeby osoby, która potrzebuje wsparcia (…). Częstokroć ten potrzebujący jest dla nas zbawieniem, jest dla nas drogą. Jan Paweł II pięknie nauczał, że to „człowiek jest drogą Kościoła”, więc osoba potrzebująca tym bardziej jest dla nas szansą na to, by doświadczyć zbawienia, doświadczyć postępu na drodze do Nieba – zaznacza duchowy opiekun wspólnoty „Serce Kecharitomene” w Inowrocławiu.

W niedzielę 25 maja w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Bydgoszczy inowrocławska grupa „Serce Kecharitomene” przeprowadzi zbiórkę na leczenie Ignasia.

– Po każdej Mszy Świętej będzie możliwość złożenia ofiary dla Ignasia. Nawet w sobotę – po Mszy Świętej wieczornej – rodzice Ignasia będą już w sanktuarium i wtedy także będzie możliwość włączenia się w pomoc. Wcześniej wszystkie zbiórki odbywały się w Inowrocławiu, teraz sprawę chcemy nagłośnić. Chcemy, aby więcej osób zaangażowało się w pomoc, żebyśmy mogli realnie wpłynąć na zdrowie i życie Ignasia – wyjaśnia Weronika Klóska.

– Będziemy zachęcać wiernych w bydgoskiej parafii, rozdawać ulotki i rozpowszechniać wiadomości na temat Ignasia, żeby jak najwięcej osób mogło mu pomóc. Ufamy, że akcja nam się powiedzie, wiele osób odpowie na nasze prośby i zaangażuje się w pomoc Ignasiowi – dodaje s. Barbara Turecka.

Każde życie – zdrowe czy naznaczone chorobą – jest tak samo cenne, tak samo wartościowe. Cierpiący potrzebują jednak większego wsparcia z naszej strony.

– „Miłość jest łaskawa” – to zdanie wyciągnięte z hymnu o miłości (1 Kor 13, 1-13) powinno być dla nas uzasadnieniem do tego, by okazywać dobro innym, podejmować działania charytatywne i wspierać tych, którzy potrzebują – na duszy i na ciele – pomocy. Pomocy z naszej strony, ze strony wspólnoty Kościoła. Pan Jezus powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Podstawą do okazywania dobroci innym może być także rozpoznawanie, jak bardzo sami zostaliśmy obdarowani, jak wiele możemy dać innym. To wszystko niech będzie przyczynkiem do rozważenia, jak mogę wspierać drugiego człowieka, a szczególnie tego potrzebującego, tego malutkiego, który jest, który należy do Pana i został przez Niego postawiony na naszej drodze – abyśmy nie ominęli go, uznając za kogoś nieważnego, ale żebyśmy go dostrzegli – akcentuje ks. Tomasz Niedbalski, zachęcając każdego z nas do wsparcia chorego Ignasia i jego rodziców.

Monika Tomaszek/radiomaryja.pl

drukuj