„Senator ludu pomorskiego” – 80. rocznica zamęczenia przez Niemców w Stutthofie ks. Feliksa Bolta
7 kwietnia mija 80. rocznica zamęczenia przez Niemców w Stutthofie ks. Feliksa Bolta (1864-1940) – „pomorskiego Wawrzyniaka”, posła na Sejm RP, senatora i wicemarszałka Senatu RP, jednej z najpiękniejszych postaci w historii Pomorza XIX-XX wieku.
Feliks Bolt urodził się 7 stycznia 1864 roku we wsi Barłożno na Kociewiu w rodzinie zamożnych rolników Józefa Bolta i Joanny z Gajkowskich. Tydzień później został ochrzczony. Dom rodzinny miał decydujące znaczenie w formowaniu się jego charakteru, wiary i osobowości. Po latach napisał on, że należy żyć „według przykazań religii naszych przodków”. Wiara bardzo szybko stała się dla niego ważna, co nie zmieniało się przez całe jego życie.
Feliks Bolt miał liczne rodzeństwo – pięć sióstr i trzech braci. Starszy o siedem lat Franciszek był wychowankiem pelplińskiej szkoły Collegium Marianum, gdzie wykształcenie odebrał również Feliks. Zgodnie z tradycją co najmniej jeden z synów w licznej rodzinie chłopskiej był przeznaczony do stanu duchownego. Feliks przejawiał szczególne zainteresowanie życiem konsekrowanym, więc w tym wypadku wybór nie był trudny.
Po ukończeniu Collegium Marianum trafił do gimnazjum w Chełmnie, gdzie rozkwitał ruch filomacki, w który Feliks chętnie się zaangażował. Niemieckie władze nie tolerowały tego ruchu, ponieważ wychodziły z założenia, że to, co niejawne, jest wrogie ich państwu. Filomaci zostali wydaleni ze szkoły z wilczym biletem, wśród nich także Feliks, co opóźniło zdanie przez niego matury.
W 1891 roku w Pelplinie otrzymał święcenia kapłańskie. Ks. dr Wiesław Szuca w swoim szkicu poświęconym postaci ks. Feliksa Bolta wyróżnił trzy aspekty jego życiowej misji: duszpasterstwo, pracę społeczną w organizacjach i stowarzyszeniach świeckich oraz pracę polityczną dla Polski.
Działalność na polu społecznym i politycznym przyniosła ks. Feliksowi Boltowi uznanie wśród Polaków na Pomorzu, wyróżnienia i sukcesy w wyborach parlamentarnych. Ksiądz Feliks Bolt działał nie tylko na rzecz polskich organizacji społecznych, ale i stricte gospodarczych na Pomorzu. Realizował zasady pracy organicznej polskiego pozytywizmu, która polegała na podnoszeniu poziomu gospodarczego, oświaty oraz kultury materialnej i duchowej narodu pod zaborami – po to, by był mocny, gdy przyjdzie czas niepodległości i odrodzenia państwa.
Przykładem zaangażowania społecznego ks. Feliksa Bolta stało się Centralne Towarzystwo Rolnicze dla Prus Zachodnich, którego był głównym organizatorem. Pełnił funkcję wiceprezesa i sekretarza. Stowarzyszenie miało na celu zrzeszanie rolników i właścicieli ziemskich w kółka rolnicze i spółki, aby podnieść poziom i konkurencyjność polskiego rolnictwa na Pomorzu. Ratowało też polskie gospodarstwa od upadku i przejęcia przez Niemców.
W latach 1906–1915 ks. Feliks Bolt piastował stanowisko wiceprezesa, a potem prezesa Rady Nadzorczej Banku Ludowego w Kowalewie Pomorskim. Banki ludowe były bardzo ważnymi instytucjami na Pomorzu, pomogły niejednemu pomorskiemu rolnikowi w przetrwaniu i uratowały niejedno polskie gospodarstwo przed oddaniem w ręce niemieckie. Przeczyły szyderczej opinii niemieckiej o rzekomej nieudolności i zacofaniu polskiej gospodarki.
Ksiądz Bolt rozumiał znaczenie podtrzymywania świadomości narodowej i powszechnej edukacji społecznej. Miał wielki wkład w powstanie spółek zajmujących się wydawaniem prasy polskiej. Był ojcem chrzestnym takich tytułów, jak „Gazeta Gdańska” czy „Gazeta Chojnicka”. Dużo mu zawdzięczał wychodzący do dziś (obecnie jako dwutygodnik katolicki diecezji pelplińskiej), z przerwą w czasach wojny i PRL, pelpliński „Pielgrzym. Pismo religijne dla ludu”. Pierwszy jego numer ukazał się w roku 1869. Ksiądz Bolt był nie tylko współpracownikiem, ale i jednym z najważniejszych autorów „Pielgrzyma”. Kreował jego propolską, opiniotwórczą rolę. W swoich artykułach przypominał o polskości Prus Zachodnich. Zabiegał też o wzmocnienie więzi łączących Polaków na Pomorzu. Przypominał o ich obowiązkach narodowych. Pisząc o zagrożeniach czyhających na Polaków w dzielnicy pomorskiej zaboru pruskiego, stwierdzał wprost, że najbardziej niebezpieczni są „sprzedawczycy, zdrajcy i wyrodni synowie ojczyzny”.
8 czerwca 1920 r. rozpoczęła się działalność parlamentarna ks. Feliksa Bolta. Otrzymał mandat posła na Sejm Ustawodawczy w wyborach uzupełniających na Pomorzu 2 maja 1920 r. jako kandydat w okręgu grudziądzkim. W ramach działalności parlamentarnej był członkiem Komisji Pomorskiej, potem także Komisji Morskiej. Pełnił funkcję zastępcy komisarza w międzynarodowej Komisji do spraw Wytyczania Granicy Polsko-Gdańskiej. Uczestniczył w organizowaniu pomocy dla powstańców śląskich i wielkopolskich.
Jako poseł przyczynił się do budowy linii kolejowej z Bydgoszczy do Gdyni. W swoich wystąpieniach sejmowych unikał tak częstych wówczas animozji dzielnicowych, łagodził spory spowodowane najczęściej przez przedstawicieli administracji państwowej, którzy przybyli na Pomorze z innych zaborów i nie zawsze rozumieli Pomorzan. Kochając swoje Pomorze, widział je zawsze z perspektywy interesów całej Polski.
W roku 1922 został senatorem z listy Związku Ludowo-Narodowego na pięcioletnią kadencję. W tym czasie zasiadał też w Komisji Skarbowo-Budżetowej. W latach 1930–1935 był ponownie senatorem z ramienia Stronnictwa Narodowego. 11 grudnia 1930 r. został wicemarszałkiem Senatu oraz przewodniczącym Komisji Gospodarstwa Społecznego i Komisji Skarbowo-Budżetowej. Powszechnie mówiono o nim jako o „senatorze ludu pomorskiego”, którego był niewątpliwie rzecznikiem.
Na początku września 1939 r. Reinhard Heydrich, szef Służby Bezpieczeństwa (SD) i Policji Bezpieczeństwa (Sipo) rozkazał: „Ludzi należy rozstrzeliwać lub wieszać natychmiast bez dochodzenia. Szlachta, duchowieństwo i Żydzi muszą być zlikwidowani”. Już we wrześniu Niemcy rozpoczęli masowe aresztowania pomorskich Polaków, przedstawicieli polskiej elity. Do tej „polskiej warstwy przywódczej” (polnische Führungsschicht) namiestnik Hitlera na Pomorze, gauleiter Albert Forster, zaliczał „szczególnie nauczycieli i kapłanów” (besonders die Lehrer und die Pfarrer). W ramach tych antypolskich represji ks. Feliks Bolt został bezprawnie zatrzymany przez Niemców w Srebrnikach we wtorek 24 października 1939 r.
Na początku był więziony w Dębowej Łące. Następnym miejscem przetrzymywania ks. Feliksa Bolta było Chełmno, dokąd wraz z dwunastoma innymi kapłanami został przeniesiony 6 grudnia 1939 r. Aresztowanych umieszczono w klasztorze sióstr szarytek na pierwszym piętrze. Następnie ks. Bolt trafił do obozu w Nowym Porcie. 21 marca 1940 r. razem z innymi więźniami przewieziono go do obozu Stutthof (nr obozowy 9234).
Ten pierwszy na okupowanej polskiej ziemi niemiecki obóz w początkach 1940 r. stał się centralnym obozem gromadzącym aresztowanych kapłanów z diecezji pomorskich. Byli tam przetrzymywani również więźniowie cywilni.
Po przybyciu do Stutthofu więźniowie musieli zeskakiwać z samochodu i przechodzić przez szpaler utworzony przez SS-manów z kijami i gumowymi pałkami, którymi bili nowo przybyłych. Na noc umieszczono ich w pustym baraku. Kiedy następnego dnia postawiono więźniów przed barakiem, okazało się, że przejścia poprzedniego dnia tak się na nich odbiły, iż trudno było ich rozpoznać, m.in. ks. Feliksa Bolta. Po spisaniu nowo przybyłych po raz kolejny zostali pobici. Mimo że otrzymywali nędzne racje żywnościowe, wyznaczono ich do ciężkich prac.
Te nieludzkie warunki spowodowały, że ks. Feliks Bolt zmarł z wycieńczenia 7 kwietnia 1940 r.
Dzień śmierci ks. Bolta opisał przejmująco współwięzień i brat w kapłaństwie, ks. Wojciech Gajdus: „Na rewir przywożą ks. Feliksa Bolta, starca 75-letniego, wybitnego działacza pomorskiego, posła i senatora Rzeczypospolitej. Układają go na barłogu. Wkrótce kończy życie. Nazwisko jego to historia. Historia walki wpierw z Niemcami o polski stan posiadania, o prawo bytu, o prawo do języka i kultury polskiej. Ksiądz Bolt to »pomorski Wawrzyniak«, tytan czynu i pracy. Całe życie jego było walką, i to walką aż do końca, o polskie Pomorze. Bezkompromisowy, przystępny wszystkim ludzkim uczuciom, jednego tylko uczucia nie znał – strachu. Był wielki. Osobiście na Polsce nie dorobił się ani majętności, ani zaszczytów. Siedział na małej parafii w Srebrnikach pod Kowalewem Pomorskim, nieodznaczony ni odznakami kościelnymi, ni państwowymi, lecz był wielki, większy nad wszystkie ludzkie zaszczyty i dostojeństwa. Bogaty w szacunek, miłość ludu pomorskiego, którego był rzecznikiem u tronu Rzeczypospolitej, a orędownikiem u Boga. Wprowadzano go przez próg jako 75-letniego staruszka z honorami jak kanonika nowo mianowanego do stall. Górował i tu. I tu był panem, senatorem Rzeczypospolitej. I tu wzbudzał szacunek. Do trumny złożyli go ci, dla których żył – młodzi Polacy. Niosą go przez dziedziniec do samochodu ciężarowego. Mija nasze okna wysoko wzniesiona trumna. Nie ma wieńców, przemów, księży, proporców. Żył skromnie i tak go chowają. Męża z jednej bryły, senatora Rzeczypospolitej. Ukochaniem jego była Polska, a celem Bóg.”
Broszurę z okazji 80. rocznicy śmierci ks. Feliksa Bolta wydał IPN.
radiomaryja.pl/IPN



