fot. pixabay.com

Senat przyjął uchwałę wzywającą rząd do przyjęcia wynegocjowanego projektu budżetu UE

Wielogodzinna dyskusja i wymiana argumentów – w Senacie zakończyły się prace nad uchwałą senatorów Koalicji Obywatelskiej w sprawie budżetu Unii Europejskiej. W dokumencie wezwano polski rząd, aby nie wetował budżetu oraz powiązanego z nim tzw. funduszu odbudowy.

W głosowaniu wzięło udział 97 senatorów – uchwałę poparło 49 senatorów, 48 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Sprzeciw wobec uchwały wyrazili senatorowie Prawa i Sprawiedliwości. Jak wskazywali, Senat próbuje prowadzić własną politykę zagraniczną, co nie służy interesowi Polski – zwłaszcza w chwili, gdy rząd negocjuje niezwykle istotne porozumienie z Komisją Europejską.

Polska, podobnie jak Węgry, nie godzi się na powiązanie wypłaty środków unijnych z oceną praworządności. Możliwe jest polskie weto do budżetu UE na lata 2021-2027. To oznaczałoby czasowe zablokowanie wypłaty środków z nowej perspektywy, a także z funduszu odbudowy.

W swojej uchwale senatorowie KO apelują, aby rząd przyjął budżet. Jak wskazują – tego oczekują Polacy. Autorzy uchwały przekonują, że „rząd PiS grozi obywatelom Polski i Unii Europejskiej zabraniem funduszy tylko dlatego, by nadal łamać zasady praworządności, kontynuować atak na niezależne sądy, czyli w istocie po to, by zapewnić bezkarność funkcjonariuszom formacji rządzącej”.

Postawienie sprawy w ten sposób jest fałszywe i dlatego uchwała nie może być zaakceptowana – ocenił prof. Włodzimierz Bernacki, senator PiS, wiceminister edukacji i nauki.

– To jest treść, która uderza tak naprawdę w podstawy polskiej racji stanu, ale również jest sprzeczna z podstawową, istotną i ważną kategorią, czyli z kategorią dobra wspólnego. Mamy uchwałę, którą przyjął Sejm Rzeczpospolitej. Trzeba uczynić wszystko, żeby Senat nie był izbą, która koncentruje się tylko na atakach na politykę rządu – podkreślał prof. Włodzimierz Bernacki.

Uchwała przyjęta w ubiegłym tygodniu przez Sejm wspiera stanowisko rządu w trakcie negocjacji i wzmacnia jego mandat w rozmowach z unijnymi decydentami.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj