fot. PAP/EPA

Rząd i Kancelaria Prezydenta przerzucają się odpowiedzialnością za brak polskiego przedstawiciela podczas rozmów dot. przyszłości Ukrainy

W rozmowach na temat przyszłości Ukrainy nie uczestniczył przedstawiciel Polski. Zdaniem rządu – odpowiedzialność ponosi prezydent. Kancelaria Prezydenta wskazuje z kolei, że delegacja składała się z przywódców tzw. koalicji chętnych, a w tym formacie uczestniczy nie prezydent, a premier Donald Tusk. 

Spotkanie europejskich liderów z tzw. koalicji chętnych z prezydentem USA, Donaldem Trumpem, odbyło się bez przedstawiciela Polski. Rząd obarcza odpowiedzialnością Kancelarię Prezydenta.

– W spotkaniach liderów europejskich z prezydentem Trumpem, i takie było też ustalenie po całym tym tygodniu, Polskę reprezentuje i miał reprezentować, oczywiście po konsultacjach z rządem, pan prezydent Karol Nawrocki – przekonywał rzecznik rządu, Adam Szłapka.

Rozmowy o poniedziałkowej delegacji do Waszyngtonu były prowadzone w ostatni weekend w tzw. koalicji chętnych – zaznaczył szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Polski, minister Marcin Przydacz.

– I w tym formacie decyzje i dyskusje prowadził premier Tusk i minister Sikorski. To oni nie zgłosili obecności Polski na rozmowach w Waszyngtonie – wskazał Marcin Przydacz.

Szef resortu dyplomacji, Radosław Sikorski, odpowiada.

„Minister Przydacz dostał z MSZ szczegółową relację z telekonferencji Koalicji Chętnych i wie, że nie było tam żadnego zgłaszania obecności. Mamy transkrypt” – napisał na portalu X szef MSZ.

Ale wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Bosacki, przyznał, że to podczas rozmów koalicji chętnych prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, informował, jak ma wyglądać kształt delegacji do Waszyngtonu.

– Cała reszta to historia albo narracja, którą próbują właśnie stworzyć dziś rządzący Polską, żeby uciec od kompromitacji, bo kompromitacją jest bardzo słaba pozycja, ignorowanie Donalda Tuska na arenie międzynarodowej – zaznaczył przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak.

Po spotkaniu w Waszyngtonie, koalicja chętnych zorganizowała kolejną wideokonferencję. W tej rozmowie premier Donald Tusk już uczestniczył.

„Wszyscy potwierdziliśmy potrzebę dalszego wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją” – napisał na portalu X szef polskiego rządu.

Koalicja chętnych to format, który ma zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy po zakończonej wojnie z Rosją – przypomniał poseł PiS, Andrzej Śliwka.

– Według premiera Starmera, który założył czy zorganizował te pierwsze spotkania, koalicja chętnych miała właśnie służyć do wysłania wojsk sojuszniczych na Ukrainę.  Stanowisko pana prezydenta Nawrockiego i Prawa i Sprawiedliwości jest jasne w tym zakresie. My się na to nie zgadzamy – podkreślił Andrzej Śliwka.

Jednym z elementów wsparcia ma być też zakup broni dla Ukrainy. Ze strony rządu nie ma jasnego stanowiska, w jaki sposób zamierza realizować gwarancje bezpieczeństwa dla naszego wschodniego sąsiada.

– Trudno tutaj mówić o szczegółach. Na razie jest mowa tylko o tym, ażeby odpowiedzialnie na ten temat się wyrażać – powiedział rzecznik rządu.

Kształt porozumienia pokojowego między Ukrainą a Rosją będzie miał istotny wpływ na bezpieczeństwo Polski. Dlatego też udział polskiego przedstawiciela w rozmowach na temat przyszłości Ukrainy w Waszyngtonie był kluczowy.

– Warto przypomnieć, że Polska ma swoje atuty, których mogłaby użyć, gdyby zechciała prowadzić realną politykę. A jeden z tych atutów to chociażby lotnisko pod Rzeszowem. 90 proc. dostaw sprzętu dla walczącej Ukrainy idzie przez polskie terytorium – wskazał politolog dr Andrzej Skiba.

Prezydent Karol Nawrocki spotka się z prezydentem USA, Donaldem Trumpem, 3 września.

TV Trwam News

drukuj