Rząd chce kupić niszczyciele min

Rząd Donalda Tuska chce kupić od Niemców za 1.5 mld zł. trzy niszczyciele min. To ratowanie i wspieranie przemysłu niemieckiego – mówi PiS. Politycy tej partii chcą zwołania tajnego posiedzenia sejmowej Komisji Obrony ws. Zakupu Statków.

Przetarg ministerstwo Obrony Narodowej rozpisało we wrześniu br. Wraz z Niemcami o kontrakt ubiegają się także Francuzi i Hiszpanie.

Poseł Joachim Brudziński stwierdził, że sytuacja jest absurdalna. Zlikwidowano stocznie w Szczecinie, w Gdyni, likwidowana jest  Stocznia Marynarki Wojennej a budowę zleca się upadającym zachodnim firmom.

W dobie kryzysu, kiedy zaczęły bankrutować stocznie Unii Europejskiej w skutek konkurencji dalekowschodniej, takie państwa jak Niemcy, Francja znalazły pewną niszę aby uratować przemysł okrętowy.  Aby doczekać czasów hossy na światowych rynkach żeglugowych. Właśnie poprzez zlecenia rządowe omijając tym samym obostrzenia unijnych przepisów. Dzisiaj na terenach po stoczniowych hula wiatr i biegają szczury. Marynarka wojenna zaczyna przypominać złomowisko i te okręty, które jeszcze dzisiaj na wodzie się utrzymują za chwilę będą okrętami podwodnymi; utoną ze starością – zaznaczył poseł Joachim Brudziński.

Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że producent nie został jeszcze wybrany. Resort Obrony informował jednak wcześniej, że kadłuby mają być spawane w Niemczech, kolejne etapy budowy już w Polsce. Argumentują to tym, ze statki będą budowane ze stali amagnetycznej, a technologii łączenia tego metalu nie opłaci się kupować.

Niszczyciele mają zastąpić wycofywane ze służby przestarzałe trzy trałowce: ORP Mewa, Czajka i Flaming. Pierwsza jednostka powinna trafić do Marynarki Wojennej w 2016 r., pozostałe dwie do 2022 r.

 

Wypowiedź posła Joachima Brudzińskiego


Pobierz Pobierz

RIRM

drukuj