PAP/Paweł Supernak

Rosyjskie GRU stoi za serią podpaleń w Polsce?

Seria usiłowań i podpaleń w różnych miejscach w Polsce to zlecenia Głównego Zarządu Wywiadowczego – takie informacje podaje prasa, powołując się na śledztwo i ekspertów. Rzeczpospolita wymienia m.in. restaurację w Gdyni, magazyn palet pod Warszawą, fabrykę farb we Wrocławiu i centrum budowlane w Gdańsku.

Zdaniem ekspertów to obce państwo dokonuje aktów sabotażu w naszym kraju i w tym celu poprzez m.in. komunikatory internetowe werbuje ludzi. Gazeta podała, że Rosja ma oferować od 10 do 15 tys. euro i zlecać podpalenia miejsc publicznych w dużych miastach.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała już pięć osób, m.in. Polaka, Ukraińców i Rosjanina z kanadyjskim paszportem. Sytuacja ma być poważniejsza, niż mówią obecne władze.

Wszystko wskazuje na to, że nie może być mowy o przypadkowych działaniach, jednak to nie dziwi w sytuacji wojny za wschodnią granicą – ocenił ekspert ds. bezpieczeństwa, prof. Krzysztof Kubiak.

– Wcześniej sowieckie, a obecnie rosyjskie służby specjalne dysponują dość szerokim zasobem kadrowym. Według tego doniesienia szacują również dość szczodrze pieniędzmi. W związku z tym można zwerbować ludzi, zlecić im tego rodzaju zadania, nie naruszając swojego twardego kadrowego zasobu wywiadowczego. To przede wszystkim rozprasza uwagę, generuje nastrój strachu i pośrednio drenuje wole oporu zaatakowanego społeczeństwa – wskazał prof. Krzysztof Kubiak.

Według gazety śledczy nie wykluczają, że Rosjanie mogą stać także za niedawnym pożarem hali Marywilska 44 w Warszawie. Śledztwo prowadzi Wydział Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej.

Do podpaleń dochodzi też w innych krajach m.in. na Litwie, Łotwie, w Estonii i Londynie. W tej sprawie ma trwać współpraca międzynarodowych służb.

RIRM

drukuj