Rosja zapłaci za rozbiór Gruzjiv

Z Alainem Lamassoure’em, eurodeputowanym, sekretarzem Unii na rzecz Ruchu Ludowego ds. Europejskich, doradcą prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, rozmawia Franciszek Ćwik

Rosja uznała niepodległość Osetii i Abchazji. Jak ocenia Pan tę decyzję?

– Jest to decyzja gwałcąca zarówno prawo gruzińskie, jak i międzynarodowe. Jest ona nie do zaakceptownia.


Czy sądzi Pan, że Unia Europejska, w której ścierają się niekiedy sprzeczne ze sobą interesy poszczególnych państw, potrafi przemówić jednym, zdecydowanym głosem w stosunku do Rosji?


– Musimy mówić jednym głosem. Trzeba poczekać do poniedziałku. Nie chcę przesądzać wyników obrad Rady Europejskiej, ale jestem pewny, że Unia zareaguje bardzo stanowczo. To, co uczyniła Rosja, jest nie do przyjęcia. Wykorzystując pewną nieostrożność prezydenta Micheila Saakaszwilego, zaatakowała kraj i ogłosiła niepodległość jego miniaturowych terytotriów.


Prasa rosyjska niemal jednoznacznie stwierdza, że Zachód nic nie może Rosji zrobić…


– Odnoszę takie samo wrażenie, obserwując zachowania władz na Kremlu, które całkowicie mylą się w ocenie sytuacji międzynarodowej. Żyjemy w XXI wieku. Teraz nie da się, tak jak czyniono to za czasów carycy Katarzyny, załatwiać interesów przy pomocy armii. To jest nieprawdopodobne, że Moskwa nadal myśli starymi kategoriami. Bardzo szybko odczuje ona konsekwencje swojej nieodpowiedzialnej decyzji. Teraz nie można robić tego, co się komu żywnie podoba, tylko dlatego, że ma się silną armię czy surowce energetyczne. Kalkulacje Moskwy są błędne. Jeżeli będzie ona upierać się przy obecnej polityce, to zostanie odizolowana na arenie międzynarodowej i bardzo szybko odczuje ekonomiczne skutki podjętych działań. Rosja musi zrozumieć, że sporne sprawy załatwia się poprzez negocjacje i dyskuje, a nie przy pomocy czołgów. Skończyły się czasy barbarzyństwa. Nie można dokonywać rozbioru niepodległego państwa, tak jak to zrobiono w XIX wieku z Polską.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj