PAP/EPA

Rosja nie ustaje w atakach na Ukrainę

Kolejne rosyjskie bomby spadły na ukraińskie miasta. Ucierpieli w sposób szczególny mieszkańcy obwodów sumskiego i donieckiego. Z kolei Ukraina zaatakowała rosyjską rafinerię.

Rosja kontynuuje ataki wymierzone w cywilów. Jej drony pod osłoną nocy zaatakowały mieszkańców obwodu sumskiego. Nie obyło się bez ofiar i poszkodowanych.

– Usłyszałem głośną eksplozję, wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem płonące drzewa, ogień zaczął się rozprzestrzeniać, było go bardzo dużo – mówił Stepan Lutsak, mieszkaniec obwodu sumskiego.

– Chwilę po ataku rozległ się straszny krzyk. Usłyszałam przerażający płacz kobiety. Na szczęście przybyła pomoc. Wyciągnęli ją z budynku razem z dzieckiem – dodała Tamara Zhuravlyova, mieszkanka obwodu sumskiego.

Choć wiele osób udało się uratować, to akcja ratunkowa trwa.

– Nasi ratownicy w dalszym ciągu przesiewają gruz przy użyciu specjalnego sprzętu. Podnosimy betonowe płyty, ponieważ pod spodem mogą nadal znajdować się ludzie – akcentował MĘSKA Oleh Strilka, rzecznik Służb Ratunkowych Regionu Sumy.

Rosyjskie bomby spadły także na miasto Myrnohrad w obwodzie donieckim, zabijając i raniąc mieszkańców.

– Dlaczego oni nam to robią? Budynek, w którym mieszkam, został zniszczony. Dlaczego nam to robią? – pytała mieszkanka obwodu donieckiego.

Ukraina nie pozostaje bierna w stosunku do ataków Kremla. O czym świadczy jej nocny atak dronów na rosyjskie cele infrastruktury krytycznej [czytaj więcej].

Ukraiński atak – według zbrodniarza Władimira Putina – był próbą zakłócenia wyborów prezydenckich w Rosji, które choć zaplanowane są na 15-17 marca, rozpoczęły się wcześniej na okupowanych przez Kreml terytoriach Ukrainy.

TV Trwam News

drukuj